Internet

Polacy chcą naprawić Internet - oto projekt IOVO

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
9 komentarzy Dyskutuj z nami

IOVO to pomysł na to, by uzdrowić Internet i przywrócić użytkownikom kontrolę nad ich danymi. – „To koniec dzikiej inwigilacji i wyzysku”, mogliśmy usłyszeć podczas zapowiedzi.

Po głośnej aferze Facebook i Cambridge Analytica, zewsząd da się słyszeć głosy, że prywatność nie jest na sprzedaż. Zespół stojący za projektem IOVO zdaje się twierdzić inaczej – ba, nazywa to nawet „lekarstwem na chorobę, która toczy współczesny Internet. Rzecz bowiem w tym, że celem jest zmiana zasad gry: to użytkownik powinien zarabiać na udostępnianiu danych, a przede wszystkim mieć pełną kontrolę nad tym, co w taki sposób chce komuś sprzedać.

Podstawą infrastruktury IOVO jest blockchain

Podstawą IOVO jest technologia DAG oparta na łańcuchu bloków czwartej generacji. Blockchain, czyli sposób na zapisywanie informacji w rozproszonym rejestrze, zapewnia bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa i transparentności – praktycznie eliminuje ryzyko oszustwa, kradzieży czy niepożądanej ingerencji. W tym rozwiązaniu widzi się przyszłość wielu sektorów, a Krzysztof Gagacki, współtwórca IOVO, widzi w nim coś, co może posłużyć do naprawy Internetu.

IOVO DAG

W jaki sposób IOVO zmienia zasady gry? Ano w taki, że w ręce użytkowników oddawane jest narzędzie umożliwiające 1) bezpieczne przechowywanie cyfrowych informacji, 2) kontrolowanie dostępu do nich i 3) pobieranie mikropłatności za ich udostępnianie. Jak tłumaczy Gagacki, „Teraz każdy internauta będzie mógł samemu decydować komu i w jakim zakresie udostępnia dane, a za każde wyświetlenie otrzyma stosowne wynagrodzenie”.

Wspierający ten projekt inwestor Jeffrey Wernick stwierdził ostatnio, że „nie możemy mówić o sobie, że jesteśmy wolnymi ludźmi, gdy nie posiadamy prawa do własnych danych”. Tego samego zdania jest Krzysztof Gagacki, który chce, by internauci przestali być cyfrowymi niewolnikami. – „Do tej pory na takich informacjach zarabiały duże firmy. Dzięki naszemu rozwiązaniu odzyskamy nad nimi kontrolę i sami będziemy je monetyzować. To koniec dzikiej inwigilacji i wyzysku” – dodał.

IOVO – polski sposób na naprawę Internetu

W projekt IOVO zaangażowała się także Brittany Kaiser, była dyrektor kontrowersyjnej firmy Cambridge Analytica, która (jeszcze przed wybuchem afery) postanowiła przejść na dobrą stronę. Twierdzi ona, że polskie narzędzie może pomóc w naprawie Facebooka i innych portali społecznościowych, które „przywłaszczają cyfrowe informacje na nasz temat [i] handlują nimi za naszymi plecami zarabiając ogromne kwoty”.

IOVO konferencja

„IOVO ma szansę naprawiać problem z danymi w sieci, o którym mówi dziś cały świat, jednak nikt nie ma pomysłu, jak wyzwolić ludzkości z cyfrowych wyłudzeń. Prawne regulacje tu nie wystarczą. Sprawy zaszły za daleko. Z tego impasu może wyzwolić nas wyłącznie technologia zabezpieczająca nasz internetowy kapitał” – dodała Brittany Kaiser. W jaki sposób? Zasady funkcjonowania swojego projektu wyjaśnił Krzysztof Gagacki:

„W sieci IOVO każde wyświetlenie danych wymaga zgody ich właściciela oraz uiszczenia na jego rzecz stosownej mikroopłaty. W ten sposób użytkownik wybiera, jakie dane chce w danej sytuacji zmonetyzować. Może również odrzucić propozycję zachowując pełną anonimowość. W praktyce oznacza to, że internauci będą mogli partycypować w budżetach reklamowych. To początek data democracy”. Oczywiście to są tylko założenia.

Olbrzymi potencjał, ale przyszłość niepewna 

W praktyce IOVO będzie mogło przynieść wszystkie te korzyści tylko wtedy, gdy zyska społeczne uznanie. Polska infrastruktura jest bowiem jedynie fundamentem, na bazie którego mają powstawać zdecentralizowane aplikacje. To do właścicieli tych ostatnich (czy to portali społecznościowych, czy reklamodawców, czy też banków) należy decyzja, czy integrować się z IOVO i tym samym w transparentny i kontrolowany sposób korzystać z informacji na temat swoich użytkowników. 

Krzysztof Gagacki przekonuje, że na IOVO wszyscy zyskują: użytkownicy – prywatność, portale – zaufanie, a reklamodawcy – dokładniejsze dane. Podzielacie ten optymizm?

Źródło: IOVO, Płoszczyński. Foto/ilustracje: IOVO

Komentarze

9
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    .Alx.
    Idea dobra i bardzo korzystna dla internautów, a dzięki technologii blockchain możliwa do zrealizowania.

    i właśnie dlatego projekt IOVO NIGDY nie zostanie wdrożony, bo współczesny świat rządów i korporacji opiera się na totalnej inwigilacji z której nie zrezygnuje.
    Dąży się do całkowitego wyeliminowania prywatności i niezależności sieci i nikt nie chce tam na górze sieci uzdrawiać.
    14
  • avatar
    Kenjiro
    Jaka bzdura, raz pozyskana informacja jest niezależna od jakiegokolwiek łańcucha.
    Taki projekt aby wypalił musiałby z góry zakładać, że ktoś nie będzie chciał skopiować informacji i potulnie zapłaci. Mają ludzi za idiotów?
    1
  • avatar
    wiktorn86
    Mhm już widzę jak to się upowszechnia. Wystarczy że tylko minimalnie zagrożą zyskom jankeskich korporacji i zaraz się okaże że to terroryzm, broń masowej zagłady, komuna, masoneria itp... Blond małpa z brzytwą tylko na to czeka.
  • avatar
    Konto usunięte
    Wybaczcie, lecz moje zaufanie w technologię block-chain jest zerowe. Jakoś ten super poziom bezpieczeństwa nie przeszkadzał dokonywać włamań i kradzieży kryptowalut.
    Pojawiają się kolejne wersje, niby bardziej bezpieczne...

    "wszystko co zostało zakodowane, da się rozkodować".

    Więc o ile obrany kierunek jest słuszny, o tyle niestety na obecnym etapie nie wróżę temu sukcesu. Może w innej formie.
  • avatar
    Hakuren
    Kleptokracji nie zależy na niczym oprócz złodziejstwa. Pieniędzy czy informacji nie ma znaczenia. Proszę trzymać Polaków, a przede wszystkim IV Rzeszę Kaczą, od wszystkiego co ma wpływ na dobro ludzkości. Mniej wojen, kołtuństwa, bigoterii i łajdactwa.