Nauka

Polska częścią Europejskiego Obserwatorium Południowego

przeczytasz w 2 min.

Dziś w Warszawie podpisana została umowa, którą naukowcy określają mianem przełomowej dla naszej nauki.

ESO obserwatorium
foto: ESO/C. Malin

Polska od wielu lat stara się o możliwość przystąpienia do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). Wreszcie się udało – dziś w Warszawie podpisana została umowa, którą naukowcy określają mianem przełomowej dla naszej nauki.

Europejskie Obserwatorium Południowe zostało powołane w 1962 roku. Jego misją jest obserwacja kosmosu z powierzchni Ziemi. W tym celu projektowane i stawiane są ogromne teleskopy, które mogą powstać tylko dzięki współpracy kilkunastu zrzeszonych państw. Jednym z nich została właśnie Polska, co oznacza, że będziemy mogli uczestniczyć w badaniach. Jest to także szansa dla astronomów, inżynierów, informatyków i innych specjalistów.

ESO zajmuje się badaniami kosmosu, wykorzystując do tego ogromne obserwatoria. Najnowszy projekt – E-ELT – zakłada budowę teleskopu optycznego o średnicy zwierciadła niemal 40 metrów – największego na świecie. Od jakiegoś czasu w Chile istnieje także obserwatorium La Silla, w którym postawiono kilka teleskopów średniej wielkości.

Dzisiaj (28 października) w Warszawie oficjalnie podpisano umowę o przystąpieniu do Europejskiego Obserwatorium Południowego. Podpisy złożyli minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska oraz dyrektor generalny ESO prof. Tim de Zeeuw. Kontrakt musi jeszcze zostać ratyfikowany przez parlament, a następnie podpisany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

ESO Polska
foto: ESO

„Podpisanie umowy to moment wyjątkowo ważny dla Polski. Przystąpienie będzie dopełnieniem członkostwa Polski w CERN i w Europejskiej Agencji Kosmicznej. Dostaniemy możliwość pełnego uczestnictwa w badaniach z wykorzystaniem najlepszych na świecie instrumentów obserwacyjnych” – skomentowała zawarcie umowy minister Lena Kolarska-Bobińska.

Umowa ta ma przede wszystkim znaczenie dla polskiej nauki, ale nie bez znaczenia jest też aspekt ekonomiczny. Według pani minister w najbliższych latach Polska będzie miała dostęp do kontraktów na kilkanaście milionów euro. „Członkostwo w ESO będzie przedsięwzięciem łączącym naukę i biznes” – uważa Kolarska-Bobińska.

ESO teleskop
foto: ESO/J. Girard

Uczestnictwo w ESO kosztować będzie Polskę 4 miliony euro rocznie. Według samych zainteresowanych pieniądze te szybko się jednak zwrócą. My z kolei mamy nadzieję na pozytywne efekty naukowe. Dobrze widzieć, że Polska wreszcie się obudziła i daje polskim astronomom i inżynierom szansę na poszerzanie umiejętności i docenienie ich na całym świecie.

Źródło: PAP, ESO, inf. własna

Komentarze

5
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Q'bot
    2
    taa..budujmy zatem tytanowe drogi - dłużej wytrzymają, a to już uzasadniony wydatek ;]
    • avatar
      leotoro
      -2
      Dzisiaj znowu jadąc do pracy przemieszczałem się po dziurawych drogach.
      Jak by nie było na co wydawać pieniędzy z budżetu.
      Jestem przeciwny takim wydatkom.
      • avatar
        Konto usunięte
        0
        Możesz być przeciwny to wolny kraj - to tak jakbyś przyrównywał kolejki w przychodniach do budżetu NFZ. Ile by nie mieli piniondzów zawsze będą kolejki póki ludzie myślenia nie zmienią.
        • avatar
          kkastr
          0
          Nauka to zabawa dla zamożnych. 100 razy się na tym traci (większość studentów nigdy nie pracuje w wyuczonym zawodzie) i wyrzuca pieniądze w błoto. Tylko bardzo rzadko trafi się na geniusza i odkryje coś sensownego, co pozwala popchnąć naukę do przodu, a i zarobić co nieco.