Ciekawostki

Sonda kosmiczna wielkości procesora

z dnia
Karol Żebruń | Redaktor serwisu benchmark.pl
17 komentarzy Dyskutuj z nami

NASA rozpoczyna testy miniaturowych satelitów wielkości komputerowego procesora, które w przyszłości mogą zostać wykorzystane do badań Układu Słonecznego.

Na benchmark.pl poruszaliśmy już tematykę innowacyjnych rozwiązań, które mogą zrewolucjonizować badania kosmosu. Była mowa o satelicie, który do sterowania wykorzystuje panele ciekłokrystaliczne, a także o niewielkich satelitach, które można kontrolować za pomocą smartfonu. Te ostatnie zyskały miano nanosatelitów. Wydaje się jednak, że dopiero opisane poniżej urządzenia zasługują na taką nazwę.

Warto przeczytać:
Ciekły kryształ wykorzystany do sterowania sondą kosmiczną
Smartfon z Androidem trafi na orbitę okołoziemską
Rynek MEMS  - dzisiaj i w przyszłości

Opracowane na Uniwersytecie Cornell niewielkie satelity nazwane Skrzat (ang. Sprite) mają rozmiar porównywalny z mikroprocesorem lub znaczkiem pocztowym. Trzy prototypy zostaną wysłane (29.04.2011) na pokładzie wahadłowca Endeavour na stację kosmiczną (ISS).

Tam zostaną zainstalowane na specjalnym panelu (Materials International Space Station Experiment, MISSE-8) i przez kilka lat będzie testowane ich funkcjonowanie. Pozwoli to ocenić wytrzymałość na nieprzyjazne warunki w przestrzeni kosmicznej oraz zdolność do komunikacji przy minimalnym poborze energii, co przekłada się na przydatność w przyszłej eksploracji Układu Słonecznego.
 

Cienka płytka z elektroniką satelity ma powierzchnię około jednego cala kwadratowego. Obecne prototypy wykonano z powszechnie dostępnych układów elektronicznych. Niewielka waga tych sond - mogą być unoszone przez wiatr słoneczny - to nowe wyzwanie dla osób zajmujących się zagadnieniem dynamiki lotu sond kosmicznych.

Choć pierwszy satelita w historii miał średnicę około 60 centymetrów, to kolejne lata eksploracji Kosmosu były zdominowane przez jeszcze większe (rozmiary rzędu wielu metrów) i bardzo ciężkie (rzędu ton) konstrukcje. Ich wysyłanie w kosmos pochłaniało niesamowite sumy, głównie ze względu na koszty paliwa. Pod koniec XX wieku, dzięki postępującej miniaturyzacji elektroniki, dostrzeżono szanse dla dużo mniejszych satelitów, tak zwanych "kostek" - CubeSat.

Ostatnie lata to lawinowy rozwój technologii wykorzystywanych w produktach mobilnych. Dzięki nim smartfony i tablety dysponują mocą obliczeniową i funkcjami, które kiedyś były nie do pomyślenia w tak małej skali. Detektor ciśnienia czy promieniowania może mieć dzisiaj rozmiary rzędu milimetrów, a nawet mniejsze.
 

Idea minidetektorów nie jest nowa. Podobne urządzenia, jak to znane z filmu Twister,
faktycznie wykorzystano w badaniach tornad.

Nowa klasa satelitów nie zastąpi oczywiście większych urządzeń, ale stwarza szanse dla zintensyfikowania badań Układu Słonecznego, w tym atmosfer planet. Nasza wiedza na ten temat nadal jest dość skąpa.
 

Źródło: physorg

Polecamy artykuły:  
 
AMD Radeon HD 6450, HD 6570, HD 6670 - tanie, ciche i oszczędne Samsung RF511 - wydajny, stylowy i z technologią Optimus Apple iPad 2 Wi-Fi 16 GB - zdecydowanie lepszy niż poprzednik

Komentarze

17
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Szymon331
    Nie żeby ustrojstwo potrzebowało osłon przeciw promieniowaniu, pracy w skrajnych warunkach termicznych i innych bzdetów które ważyć będą pewnie kilka kilo... Nie że przydałyby się silniki sterujące i antenka która choć minimalnie wzmocni sygnał. No ale co tam.
  • avatar
    Konto usunięte
    Jeśli się zapuszczą w głąb układu słonecznego, promieniowanie słoneczne im nie jest tak groźne. Warunki termiczne? Dla elektroniki im chłodniej tym lepiej. Części ruchomych tam niema. Poza tym, twierdzą że mają "zdolność do komunikacji przy minimalnym poborze energii". A po co im silniki sterujące? Rozsypią tego z pół kilo z jakiejś armatki i dalej będzie pędziło samo.
  • avatar
    Konto usunięte
    Ale jak z komunikacja?