• benchmark.pl
  • Foto
  • Sony i Google mają pomysł byśmy fotografowali mrugając okiem
Foto

Sony i Google mają pomysł byśmy fotografowali mrugając okiem

Karol Żebruń | Redaktor serwisu benchmark.pl
4 komentarze Dyskutuj z nami

Patent Sony, a także Google, zakłada zintegrowanie modułów aparatu i komunikacji bezprzewodowej ze zwykłą soczewką kontaktową

Pomysł na implant oka z wbudowaną kamerą/aparatem cyfrowym towarzyszy nam nie od dziś. Początkowo tylko jako idea w filmach science-fiction, dziś jako coraz bardziej realne produkty. Jednak implant, który można wszczepić osobie z uszkodzonym wzrokiem to jedno by ten wzrok ratować, a urządzenie - implant lub soczewka, które pozwolą każdemu korzystać z cyfrowej rejestracji otaczającego świata to coś odmiennego.

Soczewka kontaktowa Sony, którą zrobimy zdjęcie

Sony opatentowało konstrukcję soczewki kontaktowej, która jest wyposażona w zminiaturyzowany moduł do cyfrowej rejestracji obrazu. Jest w stanie również wyświetlić właśnie zarejestrowany obraz.

Układy, które zintegrowano z soczewką monitorują ciśnienie wywierane przez powieki co pozwala na wykorzystanie czynności mrugania oczami do fotografowania. Mówiąc inaczej, mrugając, wyzwalamy migawkę we wbudowanym aparacie.

Sony soczewka kontaktowa z aparatem

Zresztą nie tylko na pstrykaniu kończy się interakcja oka i osoby, która nosi soczewkę. Ruchy powieki mogą również sterować innymi funkcjami aparatu, choćby zoomem czy wbudowaną przysłoną.

Google jeszcze odważniejsze, potrzebna będzie operacja

Patent Google zakłada jeszcze większą ingerencję w funkcjonowanie ludzkiego oka. Konieczna będzie operacja, w trakcie której odpowiednia soczewka umieszczona będzie we wnętrzu oka (pokazuje to poniższy schemat). Funkcjonalność urządzenia Google jest podobna jak tego co zaproponowało Sony - mamy tu bezprzewodową komunikację ze smartfonem, a nawet bezprzewodowe ładowanie zintegrowanego akumulatora.

Patent Google

Po niezbyt udanych guglowych eksperymentach z Glass, ten pomysł wydaje się rozpaczliwą próbą forsowania technologii, która znalazła się w Glass. 

Przeraża nie tyle sama perspektywa wszczepienia dodatkowej soczewki, bo to już od dawna robią lekarze lecząc wzrok, na przykład u osób, którym odkleja się siatkówka, ale perspektywa być może nieudanej operacji. Każdy taki zabieg to ingerencja, która nadal nie ma 100% gwarancji powodzenia i powinien być podejmowany jedynie w sytuacji, gdy jest bezwzględnie konieczny.

Projekt tak zaawansowany, że aż strach

Zadacie w tym momencie pytanie, jak to działa? W przypadku Sony po szczegóły odsyłam do wniosku patentowego. Natomiast z analizy załączonego do tego tekstu diagramu wynika, że Sony chce zintegrować z soczewką moduł autofokusa, przetwarzania danych, pamięci, a także komunikacyjny.

Brzmi to niezwykle ambitnie, znacznie ambitniej niż wcześniejsze pomysły gigantów branży IT, choć wiemy też, że dzisiejsza mikrotechnologia jest w stanie pokonać wiele barier. Potrzebne są tylko odpowiednie nakłady finansowe na badania.

A co z prywatnością?

Zawsze gdy pojawia się technologia jak ta opisana powyżej, pojawiają się kwestie związane z naruszeniem prywatności. Szczególnie gdy uwzględnimy możliwość fotografowania i ewentualnie filmowania.

Pomysł praktycznie niewidocznego aparatu, którym możemy wszędzie i każdemu zrobić zdjęcie, słusznie budzi niepokój. Bo choć soczewkę w oku towarzyszącej nam osoby dostrzeżemy z niewielkiej odległości, to czy będziemy w stanie stwierdzić, że jest to tylko szkło korekcyjne, a nie kawałek bardzo zaawansowanej technologii.

Argumenty przeciw fotografowaniu w sytuacjach gdzie prywatność może być wystawiona na szwank, są słuszne gdy weźmiemy pod uwagę konsekwencje związane z upublicznieniem społeczności obrazów.

Samo zakazywanie fotografowania, bo „nie chcę, by znajomi widzieli jak pajacuję”, nie zawsze jest uzasadnione, wszak do tego nie trzeba aparatu. Wystarczy się komuś przyjrzeć. A osoby z dobrą pamięcią są w stanie zapamiętać więcej niż niejeden człowiek wyczyta z fotografii.

Niepokój związany z aparatem, który umieszczono w soczewce kontaktowej lub ocznym implencie, moim zdaniem bierze się nie tyle w faktu, że ktoś może rejestrować nasze zachowanie, ale z faktu, że czyni to w sposób dla nas niezauważalny. A o tym, że swoboda interpretacji (nadinterpretacji) obrazów, to coś w czym ludzie są mistrzami, nie trzeba przypominać.

Źródło: Sony Alpha Rumors, USPTO,  inf. własna

Komentarze

4
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Mystering
    4
    Trochę przerażająca wizja. GDYBY zostało to wprowadzone inni ludzie nie późno potrafiliby wykorzystać w przeróżny sposób. Hakerzy, którzy widzą to co nasza kamerka internetowa to już dużo - a gdyby widzieli to co my widzimy?
  • avatar
    Konto usunięte
    0
    Przeciez czlowiek mruga samoistnie 10-20 razy na minute...
  • avatar
    tomx1989
    0
    Nie po to smartfony zastępują aparaty, kamery, mp3 itp. żeby teraz je znowu rozdzielać. Pewnie kolejnym patentem będzie wbudowanie słuchawki/głośnika do ucha :)
  • avatar
    bialyikar
    0
    Fascynaci fotografii wpadli na ten pomysł lata świetlne temu ;)