Nauka

Kolejna próba SpaceX zakończona porażką, ale nastroje są pozytywne

z dnia
Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
7 komentarzy Dyskutuj z nami

Rakieta wielokrotnego użytku nie działa jeszcze tak jak należy. Inżynierowie SpaceX są jednak na dobrej drodze.

Falcon 9

Pod koniec ubiegłego roku firma SpaceX zanotowała na swoim koncie ogromny sukces: z powodzeniem udało jej się przeprowadzić test rakiety wielokrotnego użytku. W minioną niedzielę drużyna z Elonem Muskiem na czele spróbowała szczęścia ponownie – znów wystartowała rakietę Falcon 9. Próba niestety zakończyła się porażką – „Sokół” eksplodował podczas kontaktu ze znajdującą się na wodzie platformą lądowania. Mimo to panowie ze SpaceX patrzą w przyszłość pozytywnie.

„Na statku jest zdecydowanie trudniej wylądować” – powiedział dyrektor generalny SpaceX, Elon Musk po trzeciej już nieudanej próbie lądowania na morskiej platformie. Jaki był powód porażki? Tym razem nie zawiniło zbyt mocne przyziemienie, lecz awaria jednej z „nóg”, która nie zadziałała w odpowiednim momencie. W efekcie 69-metrowa rakieta przewróciła się i eksplodowała. 

Falcon 9 porażka

Popracować trzeba więc nad samymi rakietami, które w przypadku firmy SpaceX, przynajmniej na razie, często bywają zawodne – nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o czerwcowej eksplozji rakiety transportującej zaopatrzenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną

Koncepcja, zdaje się, że nie wymaga specjalnych modyfikacji. Nie powinno więc dziwić, że ekipa pozostaje nastawiona optymistycznie. W jednym z tweetów Elon Musk zażartował nawet, że „tym razem przynajmniej odłamki były większe”. Gdy emocje już opadły wizjoner przyznał, że jest nastawiony „optymistycznie” na dalsze etapy projektu. 

Źródło: Digital Trends. Foto: SpaceX

Komentarze

7
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Rysiu0192
    Dodać jeszcze należy że:
    - Tego Falcona i tak nie wystrzelili by jeszcze raz, to 1.1 więc i tak idzie na szrot
    - Więc poćwiczą barkowanie, bo niczym nie ryzykują (rakieta tak czy inaczej idzie na szrot), a zdobędą doświadczenie w barkowaniu - a ten manewr jest konieczny dla niektórych startów F9 i prawie wszystkich startów nadchodzącego FH i jego środkowego bostera

    A tytuł krzykliwy i nieprawdziwy bo tak jak wyżej zauważyli w komentarzach główny cel misji to było wyniesienie ładunku, a samo lądowanie można częściowo zaliczyć do udanych bo jednak taka kupa żelastwa trafiła w sam środek lądowiska na kołyszącej się barce a to że zawiodła jedna noga to już trudno.
    15
  • avatar
    REC
    Zmieńcie tytuł i nie wprowadzajcie ludzi w błąd bo celem misji było wyniesienie satelity, która się udała. To, że lądowanie się nie powiodło to druga sprawa.
    13
  • avatar
    Konto usunięte
    "często bywają zawodne"?????!!!!!!!?????!!!! chyba jakiś kiepski żart ze strony autora. Tylko jedna misja SpaceX zakończyła się eksplozją rakiety (wspomniana wyżej). Próby lądowań nie stanowią części głównej misji i jest to technologia nadal rozwijana wiec cudów nie należy się spodziewać. Zresztą wczoraj rakieta praktycznie wylądowała, tylko ze względu na zablokowaną "nogę" się przewróciła.
    13
  • avatar
    lukaszk99
    Tak jak ktoś już napisał celem misji było wysłanie stylita i to zadanie zakończyło się sukcesem. Co do lądowania to w sumie i ono się udało, a rakieta(I stopień rakiet) przerwóciła się już po wylądowaniu w skutek wadliwego zatrzasku(nie zablokowała się jedna nóżka). Samo lądowanie przebiegło bez zarzutu i rakieta wylądowała bardzo precyzyjnie i miękko( https://www.instagram.com/p/BAqirNbwEc0/ ). To był i tak ostatni egzemplarz starej wersji rakiety, więc nawet jakby nie zawiodła nóżka to w kosmos i tak ona już by nie poleciała. Wielkiej szkody nie ma.
  • avatar
    krisk7
    Autor tytułu żałośnie szuka taniej sensacji. Lądowanie rakiety to był cel dodatkowy. Główne cele misji zostały osiągnięte.
  • avatar
    MaxDamageDA
    Ehhh

    Gdyby tak cały budżet militarny świata szedł na takie badanie to już dawno fruwalibyśmy na sąsiednie planety jak samolotami na inne kontynenty...

    Dopóki jednak są ludzie, którzy dają się nabierać na grę polityków i producentów broni podsycających konflikty, żeby tylko wypchnąć swój wspaniały towar, dopóty nasza prymitywna rasa nadal będzie rozwijać się względnie powoli.

    To przykre, że tak mały procent naszego gatunki marzy o górnolotnych celach.
  • avatar
    baca130
    Dobrze, że przeczytałem komentarze, bo zostałbym wprowadzony w błąd przez redaktora :/