Ciekawostki

Jeśli Uber, to tylko na prąd

z dnia
Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
15 komentarzy Dyskutuj z nami

2040 rok to ostateczny termin, jaki daje sobie firma Uber, by w stu procentach przejść na samochody elektryczne. To ambitny plan, w którego realizacji pomocny ma się okazać specjalny budżet transformacyjny.

Uber chce być w 100% elektryczny

Wciąż budzący kontrowersje, ale też cieszący się nieustającą popularnością Uber chce, by do 2040 roku każdy przejazd zamawiany przez jego aplikację był realizowany w samochodzie elektrycznym. To oczywiście oznacza, że musi jakoś zachęcić 5 milionów kierowców na świecie do korzystania z takich właśnie pojazdów.

W tym celu Uber nawiązał współpracę z takimi motoryzacyjnymi gigantami jak General Motors czy Renault, Nissan i Mitsubishi, a także utworzył specjalny fundusz w wysokości 800 milionów dolarów. Na co pójdą te pieniądze? Przede wszystkim na zniżki na zakup nowych samochodów lub leasing oraz na rabaty na stacjach ładowania. Konto ma zostać wyczyszczone do 2025 roku. W kolejnych latach pewnie zorganizowane zostaną następne tego typu akcje. 

Zeroemisyjność. Ambitny plan Ubera

W samych Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Europie, gdzie infrastruktura rozwija się stosunkowo szybko, zeroemisyjność ma zostać osiągnięta jeszcze szybciej, bo już do 2030 roku. Wszystko to jest reakcją Ubera na głosy krytyki związane z negatywnym wpływem jego i podobnych mu firm na środowisko

Największy rywal Ubera w Stanach Zjednoczonych – Lyft – również obiecał przejście na elektryczne samochody do 2030 roku, ale nie zamierza oferować bezpośredniego wsparcia finansowego kierowcom działającym pod jego banderą. 

Wracając do Ubera – jak wiele jest do zrobienia? Ostatnie dane pochodzą sprzed pandemii i pokazują, że zaledwie 0,15% kilometrów jest przejeżdżanych w samochodach elektrycznych. A więc do zrobienia jest naprawdę sporo. 

Źródło: Reuters

Czytaj dalej o samochodach elektrycznych: 

Komentarze

15
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Rangeros
    Nieźle, Sieriożki i Ahmedy nie ogarniają obsługi fiatów tipo a tu trzeba będzie się jeszcze czytać nauczyć i w dodatku po angielsku... hue hue
  • avatar
    danieloslaw1
    ta zeroemisyjnosc to ściema bo trzeba wyprodukować i zutylizować akumulatory. No ale cóż auta elektryczne za niedługo hmm mysle tam 30 lat przegonią w ilosci sztuk na drodze spalinówki. Dobrze czy źle? Narazie ciezko stwierdzić
  • avatar
    Jeżeli ceny dla klientów nie pójdą z tego powodu w górę, pozostaje tylko przyklasnąć :)
  • avatar
    BariGT
    Ludzie zdecydowanie musza posiadac wiecej edukacji aby operowac terminami w rodzaju "zeroemisyjnosc" W Polsce praktycznie caly wytwarzany prad pochodzi ze spalania wegla. Dlatego definiowanie samochodow elektrycznych (w Polsce) jako ekologiczne czy bezemisyjne jest po prostu smieszne. Kwestii ilosci odpadow i emisji do wytworzenia tej wielkosci ogniwa, ktore za 2-3 lata trzeba bedzie zutylizowac nawet nie poruszam. Wiedza przed propaganda...
  • avatar
    Dariosex
    ''Zeroemisyjność''

    A z jakich elektrowni prad bedzie wytwarzany na potrzeby zasilenia 500 kilogramowych akumulatorow?

    Bo te weglowe beda musialy wiecej kopcic a atomowe beda wytwarzac wiecej odpadow radioaktywnych.
  • avatar
    piomiq
    > Jeśli Uber, to tylko na prąd
    Jeśli Uber to się lepiej zastanowić czy nie lepiej promować polskich taksówkarzy i firmy przewozowe czy lepiej Amerykańskie korpo wyzyskujące kierowców.