Gry

Company of Heroes

Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
Dyskutuj z nami

Pierwszy kontakt z CoH poraża. Początkowo nie wiadomo na co patrzeć, gdyż ilość szczególików, które nadają grze klimatu jest ogromna. Prawdziwa rewolucja - zachowanie się oddziałów na polu bitwy, okrz

II Wojna Światowa to chyba najbardziej eksploatowany temat gier komputerowych. Faktycznie pojawiło się już ich tyle, że właściwie od dłuższego czasu powielane są te same schematy czy to w gatunku strategii czy też strzelnian FPS. Twórcy usilnie starali się pokazać coś nowego, coś oryginalnego, coś co mogłoby przyciągnąć graczy do ich produkcji. Takie coś udało się serii Medal of Honor czy serii Call of Duty. W strategiach jednak do tej pory oryginalne zmiany były naprawdę śladowe. Nie znaczy to jednak, że wychodzące strategie były słabe. Bynajmniej. Brakowało im jednak tego czegoś co powoduje, że o tych grach się nie zapomina.

Światełko w tunelu pojawiło się w momencie pierwszych zapowiedzi nowej strategii firmy Relic, twórców Warhammera 40k: Dawn of War oraz kultowego już Homeworld'a. Tą strategią jest właśnie Company of Heroes.

Ukazujące się w Internecie i prasie niesamowite zdjęcia z gry wskazywały już, iż może to być pozycja nietuzinkowa. Osobiście wolałem jednak powstrzymać swój entuzjazm, gdyż z doświadczenia wiem, iż to co kreowane jest na rewolucje niejednokrotnie okazuje się być "burzą w szklance wody". Na szczęście w tym przypadku okazało się nie być tak źle.

Rewolucja... rewelacja?

Trzeba to jasno powiedzieć - pierwszy kontakt z finalną wersją gry poraża. Początkowo nie wiadomo na co patrzeć, gdyż ilość szczególików, które nadają grze klimatu jest ogromna. Prawdziwa rewolucja - zachowanie się oddziałów na polu bitwy, okrzyki żołnierzy, wybuchy artylerii, rozpadające się budynki i towarzysząca temu niesamowita wręcz grafika i dźwięk. Te wszystkie elementy potęgują doznania, których doświadcza się w ciągu początkowych kilkunastu godzin gry.

Przez pierwsze kilka chwil trudno jest połapać się co, gdzie i jak robić. Pojawia się bowiem kilka całkowicie nowych rozwiązań niespotykanych dotąd w grze strategicznej. Mamy tu więc dla przykładu strefowy model zniszczeń pojazdów pancernych, możliwość zdobywania broni ręcznej przeciwnika, doskonale przygotowana sztuczna inteligencja jednostek kierowanych przez komputer (ale nie zawsze) czy możliwość ukrywania się za przeszkodami terenowymi (3 poziomy ukrycia).

krycie się za elementami terenu: zielone punktu dobra osłona, pomarańcz słaba...

Warto powiedzieć kilka słów o wspomnianym strefowym modelu zniszczeń pojazdów. Srogo zawiodą się Ci, którzy po Company of Heroes oczekują super realizmu. Nie ma tu zerwanych gąsienic, czy dokładnego odwzorowania pancerzy poszczególnych pojazdów. Są jednak zachowane podstawy walki pancernej takie jak na przykład grubość pancerza (z przodu bardziej odporny niż z tyłu czy z góry). Warto o tym pamiętać planując ataki. Dodatkowo twórcy gry pokusili się o dodanie kilku smaczków podczas walki z pojazdami mechanicznymi - można trafić w silnik bądź kierowcę co skutkuje unieruchomieniem pojazdu albo utratą nad nim kontroli.

Przekonanie o rewolucyjności gry i totalny nią zachwyt towarzyszył mi przez kilkanaście początkowych godzin gry. Nie oznacza to bynajmniej, iż gra w pewnym momencie 'siada' zarówno fabularnie jak i technicznie. Chodzi tu raczej o dostrzeżenie pewnych uproszczeń, schematów, które na dobrą sprawę pojawiły się już we wcześniejszych produkcjach z gatunku strategii wojennych. W pewnej chwili dotarło do mnie nawet, że gdyby pogorszyć w grze oprawę graficzną i pozbyć się kilku efektów fizycznych mielibyśmy kolejną dobrą, ale nie rewelacyjną strategie.

za długo 'zamarudzisz' w jednym miejscu... dostaniesz uderzenie z artylerii

To, co przede wszystkim trzyma gracza przed monitorem i co można nazwać rewolucyjnym, to duża różnorodność misji i doskonały sposób ich przedstawienia. Akcja pogania akcje - właściwie nie ma chwili wytchnienia i nawet to, co wydaje się spokojną misją bądź jej częścią, mającą na celu ostudzenie emocji gracza, stanowi najczęściej preludium do zmasowanej, albo taktycznej akcji przeciwnika. Ten element gry został doprowadzony prawie do perfekcji.