Gry

Rozwój cyfrowej dystrybucji

przeczytasz w 2 min.

Od kilkunastu miesięcy obserwujemy gwałtowaną ekspansję cyfrowej dystrybucji. Ogromny sukces platformy Steam, a także rosnąca sprzedaż przeróżnych dodatków DLC do gier spowodowały, że sektor ten dla producentów i wydawców zaczął nabierać coraz większego znaczenia. W branży elektronicznej rozrywki pojawiły się nawet głosy sugerujące, że w ciągu kilku najbliższych lat najwięksi wydawcy odejdą całkowicie od dotychczasowego modelu pudełkowej dystrybucjigier, skupiając się na rynku elektronicznym. Miałoby to zapewnić nie tylko znaczne ograniczenie kosztów związanych z wydawaniem kolejnych tytułów, ale także zwiększyć zyski, likwidując przynajmniej część z ogromnej siatki pośredników. Niektórzy wydawcy już teraz postanowili sprawdzić czy jest to możliwe, zapowiadając tytuły, które trafią tylko na platformy cyfrowe takie jak Steam. Na razie to produkcje niewielkie, takie jak Lara Croft and the Guardian of Light, ale ich ewentualny sukces z pewnością nie pozostanie obojętny dla całej branży gier.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że wielkie firmy, które do tej pory pośredniczyły  w sprzedaży gier czując ewentualny kierunek zmian w polityce wydawców, już teraz chcą przystosować się do nowej sytuacji. Najlepiej wykorzystać do tego celu wielki potencjał jaki drzemie w cyfrowej dystrybucji. Nie tak dawno sklep internetowy Amazon ogłosił, że zamierza stworzyć własną platformę do cyfrowej dystrybucji gier. Co ciekawe, od jakiegoś już czasu firma proponuje swoim klientom elektroniczne wersje niektórych produkcji.

Całkowite przejście dystrybucji na rynek cyfrowy rodzi jednak pewne obawy.  Wydawcy będą mogli dużo łatwiej wpływać na ceny swoich gier, wybierając jedną z dostępnych w sieci platform, np. Steam.  Tym samym, z powodu braku konkurencji istnieje niebezpieczeństwo podniesienia cen, a przynajmniej wyrównania ich do poziomu cen sugerowanych. Nie wiadomo też, czy cyfrowa dystrybucja nie odbierze nam reszty z już mocno ograniczonych praw posiadacza danej gry. Ewentualne systemy DRM, powiązanie gier z jednym kontem czy nawet ograniczenie czasowe możliwości ściągnięcia zakupionego tytułu stawiają pod znakiem zapytania pozycję gracza w niedalekiej przyszłości.