Serwery plików NAS

Wygląd i wykonanie

przeczytasz w 2 min.

D-Link DNS-320

Zamknięty w eleganckiej, czarnej kostce. Wszystkie ścianki poza tylną wykonane zostały z błyszczącego plastiku, którego jakość niestety pozostawia do życzenia. Już po pierwszym kontakcie na obudowie zostają ślady palców, a po niewiele dłuższym korzystaniu całość pokrywa się dużą ilością rys.

Przedni panel zawiera osadzony równo z powierzchnią główny włącznik. Na dole znajdziemy klapkę, za którą umieszczone zostało złącze USB i przycisk do automatycznego kopiowania całej zawartości dysku (np: pendrive) podpiętego do portu USB.
Pozwala to na szybki backup danych.
Z przodu znajdziemy również fajnie ukryte kontrolki widoczne jedynie podczas pracy, gdy podświetlone są na niebiesko lub czerwono.

Z tyłu  - wykonanego z karbowanego plastiku dużo lepszej jakości - umieszczone zostały dwa złącza - sieciowe oraz zasilania.  Jest także niewielki wentylator wyciągający powietrze z wnętrza oraz przełącznik, dzięki któremu możemy zdjąć górną pokrywę i dostać się do środka. Ponadto blokada Kensington Lock, klawisz Reset oraz niewielki uchwyt ułatwiający poprowadzenie kabla.

Od dołu przymocowane zostały cztery gumowe nóżki i dodane niewielkie otworki wentylacyjne, przez które zasysane jest chłodne powietrze. Boczne panele ozdobione zostały logo producenta.

Boczny panel jest demontowalny, a pod nim umieszczane są dyski twarde. Niestety, poza dwoma nieprzylegającymi wystarczająco ściśle do dysków kawałkami metalu nie znajdziemy tu żadnych dodatkowych zabezpieczeń, przez co przy obracaniu urządzenia słychać ich uderzanie o ścianki.




QNAP TS-210

Zupełnie inaczej wygląda to w NAS marki QNAP. Obudowa jest z nieco grubszego, również błyszczącego plastiku, ale za to w białym kolorze. Prezentuje się to może nieco mniej stylowo, ale jest praktyczniejsze, bo naprawdę trudno dostrzec zabrudzenia lub jakiekolwiek ryski.

Przedni panel jest dużo bardziej czytelny. Poszczególne kontrolki są dokładnie opisane. Zostały one też razem z przyciskiem uruchomienia i co u zestawie złożonym ze złącza USB i klawisza kopiowania, umieszczone na plastikowym elemencie.

Na spodzie urządzenia znajdują się również cztery nóżki i dużo większa kratka, przez którą chłodne powietrze dostaje się do środka. Dużo ciekawsze są jednak różnice w tylnym panelu. O ile gniazdo sieciowe i zasilania wraz z blokadą Kensington są wspólne w obu serwerach, to nie trudno zauważyć dwóch dodatkowych złącz USB i większego wentylatora. Plastik został tutaj również zastąpiony metalem.

Położenie dysków zostało zaplanowane zupełnie inaczej. Otworzenie urządzenia wymaga użycia śrubokręta. Bywa to uciążliwe, jednak zapewnia obudowie pełną stabilność. Miejsca na HDD wyznaczone są przez metalowe szyny. W dolnej podłączamy dysk do umieszczonych w odpowiednim miejscu złączy, w górnej skorzystać musimy z dołączonych kabelków. Podobnie jak przy pokrywie obudowy również tutaj wszystko musimy przykręcić dołączonymi śrubkami, co jednocześnie nie daje szans dyskom na poruszanie się.

 

Zawartość opakowania

Zestawy są praktycznie takie same. Oprócz urządzenia otrzymujemy zasilacz, kabel zasilający i jeden kabel sieciowy zakończony wtyczkami RJ45. Nie mogło zabraknąć również płyty ze sterownikami i dodatkowym oprogramowaniem, na przykład do wykonywania backupu danych. Producent dołącza też krótką instrukcję, w przypadku D-Linka w postaci książeczki, u QNAPa zaś rozkładanej broszury. Rodzimy język jednak spotkamy tylko w pierwszym przypadku. Również tylko D-Link sprzedaje wersję urządzenia z dołączonym dyskiem twardym, która jest od razu gotowa do użycia.