Chłodzenie

Chieftec Thermal Killer

Kontroler Chiefteka o groźnej nazwie Thermal Killer jest nieco bardziej złożony i uniwersalny, niż stosunkowo prosty Akasa Smart Control Pro. Przede wszystkim jego konstrukcja to aluminiowe pudełko o wielkości standardowego napędu DVD, wewnątrz którego możemy zainstalować dysk twardy.

Są też łatwo dostępne dla użytkownika dwa gniazdka USB, jedno IEEE1394 oraz wyjście mikrofonowe i wejście słuchawkowe. Co prawda wszystkie nowe obudowy dysponują takimi gniazdami, ale na pewno niektórzy użytkownicy ucieszą się z dodatkowego zestawu.
Po odsunięciu górnej ścianki widzimy wnętrze kontrolera - gniazdka dla wentylatorów i czujników, wentylator chłodzący oraz miejsce na dysk twardy.

Urządzenie zasilane jest z wtyczki typu molex, dysponuje trzema wyjściami dla wentylatorów i trzema czujnikami temperatury. Trzeba jednak pamiętać, że jedno wyjście zajęte jest już przez wentylator chłodzący dysk, więc mamy tylko dwa wolne gniazdka - czyli niezbyt dużo...

Skoro już mowa o wentylatorze dysku, to stanowi on naszym zdaniem największą wadę Thermal Killera. Według producenta jego głośność waha się w granicach 25 - 35 dBA, a obroty można regulować w zakresie 2600 - 4300 rpm. Nasze pomiary obrotów przyniosły nieco inne wyniki: 2290 - 3950 rpm, a co do głośności... no cóż, wiatrak jest po prostu zbyt głośny, nawet na minimalnych obrotach. Nawet w zamkniętej obudowie stanowi źródło szumu przekraczającego granice naszej tolerancji, a przecież kupujemy kontroler po to, aby wyciszyć nasz sprzęt.
Możemy oczywiście odłączyć ten wentylator i na jego miejsce podpiąć inny wiatrak obudowy, ale w takim przypadku nie polecamy montować dysku - wnętrze kontrolera stanie się aluminiowym piekarnikiem bez żadnego przepływu powietrza. No chyba że nie założymy górnej ścianki - ale czy tak powinno być, czy po to płaciliśmy 200 złotych, aby kombinować jak koń pod górkę?

Kabelki czujników temperatury mają po 85 cm długości, natomiast kable wentylatorów po 55 cm.

Płyta czołowa prezentuje się nieźle, świetnie pasuje do obudów utrzymanych w  czarno-srebrnej kolorystyce.

Do regulacji służy nam duży potencjometr, będący jednocześnie przyciskiem - rozwiązanie średnio wygodne, ale można się przyzwyczaić. Ustawiamy temperaturę alarmową oraz prędkość obrotową wentylatorów, przy czym trzeba się sporo nakręcić - jednak możemy precyzyjnie ustawić pożądane wartości.

Po przekroczeniu zadanych przez nas wartości temperatur rozlega się alarm dźwiękowy - piski mogące obudzić zarówno wszystkich domowników, jak i mających lekki sen sąsiadów.

Za pomocą Thermal Killera mogliśmy regulować obroty naszego wentylatora testowego w zakresie 1110 - 2040 rpm, czyli bardzo podobnie, jak w przypadku kontrolera Akasy.

Jakość wykonania całego urządzenia stoi na wysokim poziomie, aluminiowa konstrukcja jest idealnie spasowana, wykończona i zmontowana, a wyświetlacz nie oślepia, dając wyraźne i widoczne z daleka odczyty. Pozytywny obraz psuje głośny wentylator - szczegół wymagający dopracowania w następnych wersjach Killera.