"Lotnisko jest zamknięte. Macie nieco ponad tydzień na zebranie się do kupy, w przeciwnym razie wysadzę lotnisko w powietrze!!". Chambers chciał 15 stycznia lecieć do Irlandii.
Większości jego znajomych podobał się ten żart, ale ktoś najwyraźniej uznał, że to coś groźnego i zawiadomił policję. Ta zjawiła się u Chambersa 13 stycznia i nie dopuszczała żadnego tłumaczenia.
- Moja pierwsza myśl była taka, że policja zjawiła się, bo ktoś z rodziny miał wypadek - powiedział Chambers dziennikowi The Independent. - Potem usłyszałem, że jestem aresztowany na podstawie czynu terrorystycznego i zobaczyłem kartkę papieru. Był to wydruk z mojego profilu na Twitterze i dopiero wtedy zrozumiałem w czym rzecz - dodał.
Policja przesłuchiwała Chambersa przez siedem godzin, starając się dowiedzieć, czy nie próbuje podłożyć bomby na lotnisku.
- Musiałem im wyjaśnić czym jest Twitter, ponieważ nigdy o nim nie słyszeli. Potem pytali mnie o życie prywatne, jak mi idzie w pracy i o wiele innych osobistych rzeczy - mówi Chambers.
Chambers został w końcu zwolniony z aresztu. Policja zarekwirowała jego laptop, iPhone'a i komputer stacjonarny. Post opublikowany na Twitterze został usunięty.
Źródło: Telegraph.co.uk