
Ten kabel miał uratować karty graficzne. W końcu ktoś go sprawdził
Kabel ASUS ROG Equalizer miał być odpowiedzią na głośne problemy z przegrzewaniem kart graficznych. Znany overclocker postanowił sprawdzić jego działanie w praktyce. Wyniki testów podważają marketingowe obietnice i pokazują coś zupełnie innego.
Problemy ze spalonymi wtyczkami zasilania w nowoczesnych kartach graficznych od miesięcy budzą emocje. W odpowiedzi na te obawy ASUS wprowadził specjalny kabel ROG Equalizer, który miał równomiernie rozkładać obciążenie prądu i zwiększać bezpieczeństwo. Cena? Jedyne 60 euro.
Brzmi jak idealne rozwiązanie. Tylko w teorii.
Test, który miał rozwiać wątpliwości
Na sprawdzenie nowego kabla zdecydował się znany niemiecki overclocker der8auer. W ramach testów podłączył go do bardzo wymagającej karty graficznej (GeForce RTX 5090) i użył specjalistycznego narzędzia do monitorowania przepływu prądu. To, co zobaczył, było dalekie od ideału.
Zamiast równomiernego rozkładu energii między przewodami, kabel zachowywał się chaotycznie. Niektóre przewody były wyraźnie bardziej obciążone niż inne. Różnice sięgały kilku amperów, co w świecie elektroniki ma ogromne znaczenie. Co gorsza, wynik zmieniał się przy każdym ponownym podłączeniu kabla. To oznacza, że użytkownik nigdy nie ma pewności, jak dokładnie zachowa się sprzęt.
Winowajca ukryty w środku kabla
Źródłem problemu okazała się konstrukcja samego kabla. Element, który wyglądał jak zwykły “grzebień” porządkujący przewody, w rzeczywistości był mostkiem elektrycznym łączącym je ze sobą. Ten mostek wprowadzał dodatkowy opór, który zaburzał przepływ prądu. W efekcie zamiast poprawiać równowagę, pogarszał sytuację.
Aby upewnić się, że to właśnie ten element jest problemem, der8auer postanowił go usunąć. Po odłączeniu mostka i ponownym teście wyniki znacząco się poprawiły. Różnice w obciążeniu przewodów stały się dużo mniejsze, a cały system działał stabilniej. Innymi słowy – kabel działał lepiej bez kluczowego elementu, który miał go “ulepszać”.
Dodatkowe wady konstrukcji
Na tym jednak nie koniec. Test ujawnił też inne problemy. Kabel jest sztywniejszy niż standardowe rozwiązania, co utrudnia jego montaż w obudowie komputera.
Do tego zastosowano złocone styki, które teoretycznie brzmią lepiej, ale w praktyce mogą gorzej współpracować z typowymi złączami w kartach graficznych. To może prowadzić do szybszego zużycia i pogorszenia kontaktu.
Marketing kontra rzeczywistość
Cała sytuacja pokazuje klasyczny rozdźwięk między marketingiem a rzeczywistością. Produkt zaprojektowany jako rozwiązanie problemu w praktyce może go nie tylko nie eliminować, ale wręcz pogłębiać.
Test der8auera nie oznacza, że każdy użytkownik natychmiast napotka problemy, ale jasno pokazuje, że deklarowane korzyści nie znajdują potwierdzenia w praktyce.






Komentarze
6Pojedynczy gruby kabel 10mm2 z marketu, i złącze krawędziowe które spokojnie zniesie obciążenie. Albo zakręcane na "oczko".
Ten marketingowo bełkotliwy standard (???) wtyczki, tutaj jak widać papier przyjął, ale sprzęt nie. jak przez taki mały pin można przepuszczać 8A prądu?
aha. i w artykule jest slowo "o kilka amperów". no fajnie, ten technologiczny max 8A to już jest kilka. Czyli te kilka to od 0 do 12A pewnie :)
Jeśli to by było ze 300A, to te kilka byłoby bez znaczenia. czyli pseudo artykuł tez jest bełkotliwy.
btw. ta wtyka jest niby na 600W zaprojektowana, a w praktyce jara się nawet w GPU mające 350W. No fajnie.
a pisałam już kiedyś jakie guano zrobili nam z obudową z11, którą w serwisie popsuli bardziej, a pieniędzy od dwóch lat nikt nam nie oddał? : ))
ROG SZOK po prostu
a kiedyś było zwycajne rock solid to se zmienili na w poszukiwaniu (in searcg of inc...) i tak już od 14 lat nie potrafią się odnaleźć....
Nie dziwie się że pokazano to co pokazano - pierwsze RTX płonęły właśnie na ich zasilaczach.
Jest tak fatalnie z 12V-2x6 że tyłek obecnie ratuje tylko: https://www.purepc.pl/ampinel-12v-2x6-dostepny i oczywiście pomoże również WireView Pro II odcinając zasilanie w odpowiednim momencie reszta to doraźne protezy :\