
Tobie też 4 GB nagle zniknęły z dysku? Winowajca jest już znany
Google Chrome na cenzurowanym. Okazuje się, że przeglądarka pobiera na komputery użytkowników duży plik związany z modelem Gemini Nano. Niestety, robi to bez ich zgody.
Jako pierwszy o sprawie poinformował Alexander Hanff, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa. Kolejni użytkownicy oraz branżowe media potwierdzają, że Google faktycznie postanowił na siłę uszczęśliwiać korzystających z tej przeglądarki.
Google instaluje użytkownikom model AI bez ich wiedzy
W toku technologicznego śledztwa szybko ustalono, że trop w sprawie znikających GB prowadzi do pliku weights.bin, który pojawia się w katalogu przeglądarki Google Chrome, gdy jej użytkownik ma włączone funkcje AI. Jest to plik powiązany z Gemini Nano.
To stosunkowo niewielki model językowy, który zapewnia działanie niektórych funkcji sztucznej inteligencji bezpośrednio na urządzeniu, bez konieczności połączenia z chmurą. Niestety w omawianym przypadku problemem jest fakt, że Google Chrome pobiera dodatkowy plik bez wiedzy i zgody użytkowników.
"Plik weights.bin, o którym mowa, jest powiązany z modelem Google Gemini Nano, który napędza narzędzia Chrome AI, takie jak wykrywanie oszustw, pomoc w pisaniu, automatyczne uzupełnianie i funkcje sugestii. Ponieważ model Gemini Nano został zaprojektowany do działania lokalnie, musi korzystać z parametrów treningowych przechowywanych na urządzeniu, zamiast pobierać informacje z modeli chmurowych. To daje pewne korzyści, ale nie jest idealne, jeśli masz mało miejsca - zwłaszcza, że użytkownicy nie są jasno informowani o wymaganiach dotyczących rozmiaru plików" - tłumaczy portal The Verge.
Niestety na tym kontrowersje się nie kończą. Okazuje się bowiem, że felernego pliku nie da się szybko i trwale usunąć. W przypadku pozostawienia aktywnych funkcji AI w Chrome (ich część jest obsługiwana z chmury), zostanie on ponownie pobrany (ponownie bez pytania).
Lider bez wstydu
Google Chrome jest zdecydowanym liderem popularności na rynku przeglądarek internetowych. Korzysta z niego ponad 65 proc. użytkowników komputerów i urządzeń mobilnych.
Nie świeci jednak przykładem, a Alexander Hanff uważa, że sprawa, która wyszła na jaw to problem nie tylko z punktu widzenia miejsca na dysku. W jego ocenie to też praktyka mogąca naruszać prawo UE i marnować tysiące kilowatów energii, co ponownie przypomina, jak duże są koszty środowiskowe wdrażania sztucznej inteligencji.




Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!