
Ekrany matowe i Glare Free w telewizorach Samsung. Dlaczego warto mieć je w telewizorze?
Kupiłeś dobry telewizor. Obraz w sklepie – w świetle tych wszystkich jarzeniówek – wyglądał świetnie, czerń była głęboka, kolory żywe. Przyniosłeś go do domu, powiesiłeś na ścianie i usiadłeś do oglądania.
Płatna współpraca z Samsung
Słoneczne południe, w salonie jasno, a na ekranie zamiast serialu widzisz głównie swoje odbicie i zarys okna za plecami. Zanim zaczniesz przeklinać swój wybór, musisz wiedzieć, że to nie jest wada tego konkretnego egzemplarza. Z tym problemem zmaga się większość błyszczących ekranów w jasnych pomieszczeniach. Samsung postanowił go rozwiązać.
Glare Free na ratunek
Za tytułową technologią kryje się powłoka nanoszona na powierzchnię ekranu, której zadaniem jest rozpraszanie światła padającego z zewnątrz, zanim zdąży ono zamienić ekran w lustro. Brzmi prosto? Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić.
Problem w tym, że przez lata producenci rozwiązywali ten problem w sposób, który generował inne kłopoty. Tradycyjne ekrany matowe redukowały refleksy, ale przy okazji robiły obraz lekko zamglonym, pozbawionym głębi i ostrości. Klasyczne wylewanie dziecka z kąpielą.
Samsung poszedł inną drogą. Powłoka Glare Free w ich telewizorach przeszła niezależną weryfikację przez UL, czyli Underwriters Laboratories, organizację założoną w 1894 roku, która od ponad stu trzydziestu lat zajmuje się testowaniem produktów według rygorystycznych norm jakości i bezpieczeństwa.
W przypadku ekranów certyfikuje ona zgodność z UGR, czyli Unified Glare Rating, standardem redukcji odblasków opracowanym przez Międzynarodową Komisję Oświetleniową. Tak, istnieje taka komisja. I rozwiązuje problemy irytujące miliony ludzi. Punkt dla nich.
Ale wracając do tematu, Samsung wymyślił technologię a niezależne laboratorium sprawdziło, czy ona rzeczywiście robi to, co obiecuje. A obiecuje matowy ekran w nawet słoneczny dzień. I łatwo się domyślić, że odpowiedź była twierdząca.
Certyfikat potwierdza, że ekran rzeczywiście eliminuje odblaski, nie tracąc przy tym ani głębi czerni, ani nasycenia kolorów. Dostajesz matowy ekran bez matowego obrazu.
Gdzie znajdziesz Glare Free w ofercie Samsunga?
Technologia nie trafiła od razu do wszystkich modeli. Samsung zaczął od „Matowej Powłoki Ekranu” w The Frame, czyli telewizora zaprojektowanego z myślą o designie wnętrza – wygląda bowiem jak obraz na ścianie, nawet gdy jest wyłączony. Zwłaszcza wtedy. W tym roku Glare Free trafia już także do The Frame.
Matowa powłoka miała największy sens właśnie tam, bo błyszczący ekran z refleksami słabo nadaje się do odwzorowania płótna np. obrazu Vermera. Ale Samsung też wiedział, że problem z odbiciami dotyka nie tylko właścicieli The Frame'a.
W 2025 roku Glare Free powędrowało do znacznie szerszego grona. W ofercie OLED najtwardszą wersją tej technologii dysponuje S95F, czyli flagowy model linii OLED.
Powłoka w S95F jest bardziej zaawansowana niż w poprzednich generacjach i praktycznie eliminuje refleksy nawet przy bezpośrednim nasłonecznieniu. Jeśli masz teraz w głowie wizję dobrze widocznego ekranu, skąpanego w promieniach słońca, a przy tym z doskonale widocznym obrazem – to dobrze sobie wyobrażasz. Glare Free zaimplementowany w S95F daje radę nawet w takich warunkach.
Technologia pojawia się też w serii Neo QLED w modelach QN90 i QN92F. To ważna informacja dla tych, którzy nie rozważają OLED-a, a szukają matowego ekranu w technologii Mini LED.
Musimy też wyraźnie zaznaczyć, że nie każdy model Samsunga z matową powłoką oferuje identyczny poziom redukcji odblasków. Różnice wynikają z zastosowanej generacji powłoki oraz z samej technologii matrycy.
S95F idzie najdalej, ale nawet teoretycznie słabsze wersje TV z Glare Free radzą sobie wyraźnie lepiej niż tradycyjne ekrany błyszczące. Dla kogoś, kto ogląda telewizję przy dziennym świetle albo zdecydował się na wyprowadzkę na południe Europy, powiedzmy, że do Andaluzji, gdzie zamierza spędzać czas na werandzie, oglądając hiszpański futbol, każdy z tych modeli będzie znaczącą zmianą na lepsze.
Czy to w ogóle ma sens?
Powiedzmy sobie to wprost – matowy ekran nie jest rozwiązaniem dla każdego. Jeśli twój styl oglądania telewizji wygląda tak, że wieczorami zmieniasz mieszkanie w jaskinię filmożerców, tj. zasłaniasz rolety, przygaszasz światło i oglądasz filmy w kontrolowanych warunkach to każdy OLED będzie generował tak samo nieskończoną czerń jak na błyszczącym ekranie.
Glare Free nie jest i nigdy nie miał być antidotum na wszystkie bolączki współczesnych telewizorów. Przeciwnie, rozwiązuje konkretny problem i jeśli tego problemu nie masz, to… nie potrzebujesz go rozwiązywać.
Ale jeśli przez okno wpada poranne lub popołudniowe słońce, telewizor stoi naprzeciwko niego albo w pobliżu lampy, a oglądanie sportu w sobotnie południe to dla ciebie norma, Glare Free przestaje być ciekawostką i staje się argumentem, który warto zapisać sobie z tyłu głowy.
Jest jeszcze jedna grupa, dla której ta technologia ma szczególne znaczenie. Osoby starsze, których oczy są bardziej wrażliwe na odblaski i zmęczenie wzroku, często skarżą się na dyskomfort podczas oglądania w jasnych pomieszczeniach. Matowy ekran redukuje ten efekt. Seans jest po prostu mniej męczący dla oka, nawet gdy w salonie jest jasno.

Jeśli widać różnicę, to czy warto przepłacać?
To pytanie, które zadaje sobie każdy, kto porównuje dwa podobne modele i widzi różnicę w cenie. Odpowiedź jest nudna, ale uczciwa: to zależy.
Telewizory z Glare Free są droższe od swoich błyszczących odpowiedników. Ale warto też wziąć pod uwagę coś innego. Dobry telewizor kupuje się raz na kilka lat. Jeśli przez te kilka lat będziesz oglądał go głównie przy dziennym świetle, a obraz będzie przez połowę czasu walczył z odblaskami, to z perspektywy czasu dopłata za Glare Free okaże się jedną z lepszych decyzji zakupowych, jakie podjąłeś.
Jeśli jednak oglądasz wyłącznie wieczorami i masz pełną kontrolę nad oświetleniem swojego salonu, klasyczny błyszczący ekran da nieznacznie lepszy obraz.
No chyba że jesteś wielkim fanem sztuki i skusisz się na legendarnego The Frame, który zamieni mieszkanie w paryski Luwr lub co najmniej madryckie Prado. Wkraczamy jednak w zupełnie inną dyskusję.
Słowem podsumowania, zanim spojrzysz na cenę, zastanów się przez chwilę nad tym, jak naprawdę wygląda twój wieczór przed telewizorem. I czy to w ogóle jest wieczór.
Płatna współpraca z Samsung







Komentarze
1