Słuchawki

Audio-Technica i słuchawki bezprzewodowe bez DAC - to może być rewolucja

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
13 komentarzy Dyskutuj z nami

Firma Audio-Technica postanowiła pozbyć się konwertera DAC ze słuchawek bezprzewodowych. Technologia Pure Digital Drive ma ogromny potencjał.

Podczas targów CES 2017 firma Audio-Technica zaprezentowała DSR9BT i DSR7BT – na pozór bezprzewodowe słuchawki jak każde inne. W rzeczywistości jednak skrywają w sobie coś, co czyni je wyjątkowymi. Mówiąc krótko: nie potrzebują wbudowanego DAC.

DAC, czyli konwerter sygnału cyfrowego na analogowy – rozumiany przez głośniki, jest częścią praktycznie każdego sprzętu, na którym może znajdować się dźwięk cyfrowy: odtwarzacza MP3, smartfona czy komputera. Dzięki temu słuchawki są w stanie dostarczyć dźwięk do naszych uszu. Co innego jednak, gdy słuchawki są bezprzewodowe – wówczas to w nich musi znajdować się DAC. A właściwie należałoby napisać: musiał.

Firma Audio-Technica pokazała bowiem nowe słuchawki bezprzewodowe, które nie potrzebują DAC na swoich pokładach. Zamiast tego modele DSR9BT i DSR7BT wykorzystują system Pure Digital Drive, dzięki któremu słuchawki są w stanie odtwarzać muzykę z sygnału cyfrowego – słowem: nie ma konieczności dokonywania konwersji. Na czym polega rewolucja przeprowadzana przez firmy Audio-Technica i Trigence (producent komponentu Dnote)?

Zastąpienie DAC przez Dnote przekłada się na wiele korzyści. Po pierwsze, brak zakłóceń spowodowanych konwersją. Po drugie, trzykrotnie mniejsze zużycie energii (co w przypadku słuchawek bezprzewodowych może być nieocenione). Dnote radzi sobie także z dźwiękiem o bardzo wysokiej rozdzielczości 32-bit, choć tutaj trzeba dodać, że nowe modele Audio-Technica w trybie bezprzewodowym oferują maksymalnie 24-bit/48kHz.

Czym jeszcze mogą pochwalić się nowe słuchawki Audio-Technica? Między innymi membranami wykonanymi z materiału „diamentopodobnego”, który zapobiegać ma występowaniu przesterów, obsługą najważniejszych standardów audio, stabilnym połączeniem Bluetooth, parowaniem przez NFC i obsługą dotykową. Różnica między modelami polega na cewkach drgających: DS9BT będzie miał czterordzeniową cewkę, podczas gdy tańszy DSR7BT – pojedynczą. Ceny? Odpowiednio 349 i 599 euro.

Źródło: The Verge, Trigence, Audio-Technica

Komentarze

13
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    graco85
    Widziałem wpis na stronie producenta. Głośnik nadal na magnesie i cewce. Elektronika zaraz przy głośniku więc nie ma bata ale DAC nie zniknął, tylko zmienił położenie. Kolejna z firm gdzie zamiast suchych faktów marketingowy bełkot króluje. Dźwięk zawsze był analogowy i żadne hasła marketingowca tego nie zmienią :P
    8
  • avatar
    scooby
    "membranami wykonanymi z materiału „diamentopodobnego”" - DLC nie przeklada sie na material diamentopodobny tylko powloke z wegla amorficznego ktora jest nakladana na membrane, sama membrana nie jest wykonana z DLC !!!

    Poza tym z newsa powyzej wynika ze DAC zostal zastapiony innym magicznym chipem ale juz wytlumaczenie jaka jest roznica pomiedzy jednym a drugim ... brak.
    To jest chyba jednak dalej portal technologiczny?
    7
  • avatar
    rlistek
    Dziękuję, ale wolę słuchawki na porządnym przewodzie. W niczym mi on nie przeszkadza, a już widzę tę "jakość" przesłanej muzy w wav/flac. Jak ktoś słucha sobie spotify z telefonu to proszę bardzo, ja jednak bardziej cenię sobie jakość dźwięku niż "wolność bez kabla".
    6
  • avatar
    Konto usunięte
    Spokojnie, Apple nie takie bajki ludziom sprzedaje.
    5
  • avatar
    Konto usunięte
    Co za bzdura - jakim to sposobem niby sygnał cyfrowy ma napędzić słuchawki ? Prawdopodobnie po prostu zastosowano DAC mocy który bezpośrednio napędza cewki słuchawek (które być może przy okazji samoistnie pełnią rolę filtrów LPF) - to jednak żadna innowacja, bo podobne rozwiązania są na rynku od 20 lat.
    5
  • avatar
    kombajn
    To nie są pierwsze słuchawki z tym całym DNote. W 2014 roku wypuścili ATH-DN1000USB które okazały się tak fantastycznym sukcesem że... aż nie udało mi się znaleźć nawet jednej recenzji czy pół filmu na YT.
    4
  • avatar
    mat9v
    To taka bajka dla bogatych. Sygnał cyfrowy nie porusza w końcu membran, robią to zupełnie analogowe cewki drgające :) Można by powiedzieć, że przetwornik DAC został w pewnym sensie zintegrowany w głośniku - sygnał 0-1 jest zamieniany na ruchy cewki. Wspaniale się to wpasowuje w ideę telefonów bez wyjścia mini jack, jest tylko sygnał cyfrowy przez Bluetooth a konwersja na dźwięk odbywa się w głośniku.
    Wielki mi postęp... w niczym to nie lepsze niż stare dobre słuchawki piezoelektryczne, może tylko trochę tańsze będą.
    3
  • avatar
    Konto usunięte
    Na pierwszy rzut oka mnie to wygląda na rozwiązanie bliźniaczo podobne do S-Master od Sony, które jest na rynku już od dawna (od ponad 10 lat jak się nie mylę).

    http://www.sony.co.in/product/resources/en_TH/images/Overview/PA/walkman/F880/F886/s-master-digital-amplifier.jpg

    http://www.sony-asia.com/article/272738/section/product/product/bdv-e300

    W przybliżeniu trochę jak sterowanie PWM gdzie sygnałem wypełnienia jest strumień danych.

    Edit:
    Gdyby ktoś chciał się nieco w szczegóły zagłębić to podaję link do dokumentu Sony:
    https://docs.sony.com/release/ES_STR_05_Final.pdf

    Dotyczy produktu do zestawów domowych, ale na przestrzeni lat został on z grubsza przeniesiony do urządzeń mobilnych (S-Master MX i S-Master HX). Większość Walkmanów z górnej i średniej półki go ma jeden z tych układów.
    1