Gry

Branża gier przeżywa trudne chwile

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
58 komentarzy Dyskutuj z nami

Miniony rok - rok kryzysu gospodarczego, nie był najlepszy dla wielu osób. W branży produkcji gier doszło do prawdziwego pogromu.

W roku 2009 wiele gier zapowiadanych jako najprawdziwsze hity okazało się słabymi, niedrobionymi tytułami - np. nowy "Władca Pierścieni: Podbój. Słabe tytuły, stagnacja na rynku, gorsze obroty spowodowały, że pracę przemyśle gier elektronicznych od końca roku 2008 straciło aż 11 488 osób. Najwięcej ludzi zwolniono w Stanach Zjednoczonych - ok. 40%.

Na stratach w ludziach jednak się nie kończy. W 2009 roku zamknięto lub wstrzymano pracę wiele studiów deweloperskich - m.in. Pandemic, czy 3D Realms.

Analizy rynku dokonała firma badawcza M2 Research, w opinii której rok 2009 był najgorszym okresem dla branży w historii.

Miejmy nadzieję, że 2010 rok będzie szczęśliwszy zarówno dla graczy, jak i tych, dzięki którym możemy nimi być.

Nie ukończony hit 3D Realms?

Źródło: develop-online.net

Komentarze

58
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Konto usunięte
    Niech dalej windują ceny nowych gier w Polsce powyżej absurdalnej granicy 100 złotych (kiedy de facto ich wartość rynkowa powinna być przynajmniej czterokrotnie niższa, zważywszy na znaczniejsze tańsze ceny nośników, na których te są rozpowszechniane), a i ten rok nie będzie dla tych firm lepszy od poprzedniego (tym bardziej, że za taką kasę to już można inwestować zarówno w komputerowe akcesoria, jak i konkretniejsze drobniejsze podzespoły).
  • avatar
    Konto usunięte
    Trzeba dalej robić szroty, zawinięte w ładny papierek, walnąć zaporową cenę, a jak ktoś pobierze z sieci - do kicia od razu!
  • avatar
    Konto usunięte
    Bo trzeba wiedzieć jakie gry warto kupować.
    Ja za Killzone2 Uncharted2 na PS3 dałem 180zł i nie żałuje ani złotówki bo gry warte każdego grosza są świetne i dopracowane.
    A za Heavy Rain God of War3 Gran Turismo 5 i The Last Guardian też dam 180 złociszy i nie będę żałował.
    Gry warte każdej złotówki wiem że dostaje dobry dopracowany produkt.

    Do tej pory pogrywam w killzone2 po sieci no i oczywiście w Uncharted2.Gry są naprawdę dobre wciągające ani przez chwile się nie nudziłem.
    Jedyną wpadkę zaliczyłem kupując Far Cry 2 na PS3 gra strasznie nudna pograłem ze 3 godzinki i teraz leży na półce i się kurzy.
  • avatar
    Baleryon
    Polecam lekturę pouczającego hasła na angielskojęzycznej Wikipedii: "North American video game crash of 1983". Przyczyny zaskakująco znajome: masówka, wydawanie chłamu... A potem wkroczyły nowe technologie, było parę rewolucji i branża powstała z popiołów. Zatem bez obaw; gdy dzisiejsze odmóżdżające, "casualowe", o żałosnym poziomie trudności gry publice się przejedzą, to przyjdzie pora na coś nowego. Może Natal, kontrolery neuronalne, jakiś nowy super-engine Carmacka...
  • avatar
    kopczenko
    Podbój nie byl zly nie przesadzajmy byly gorsze gry (chodzi mi o zapowiedz jakie to nie bedzie cuda a co wyszlo kazdy wie) - pije do MW2.
    Wiadomo ze coraz wiecej chłamu ale co my mozemy zrobic w zwiazku z tym? - dac zarobic grube miliony zachłannym tworca chłamu czy dac im po lapach ktore wyciagaja po nasza kase.

    Nawet niech i polak zarobi 2.5k miesiecznie. W miescie ok moze i sie da ale u mnie w malym miasteczku srednia to moze 1,5-1,7k wiecej nie ma szans. I co mam wydac 100-200zl na gry? Zalozmy 100zl prad miesiecznie , woda z 30zl jakies ciuchy 50-100 zywnosc z 600zl jakies duperele 100zl paliwo/autobus jak ktos dojezdza 200zl i co mi zostaje na rozrywke cale guwno - najprosciej powiedziec to nie graj jak nie masz za co. - (nie wspomnialem o palaczach i "popijajacych" tez duzy wydatek.) ja moge nie grac to niech 5 osob przestanie palic zobaczymy co bedzie.
    W miescie nawet jak zarobie 2.5k to i tak wciul drozej wychodzi zycie w duzym miescie nie wspominajac o np czynszu.
    Takie jest moje zdanie. Co do bezrobocia to to co nam wciskaja nawet i 15% to jest smiech. Niby ktos kto pobiera rente zasilek czy cos podobnego to juz nie jest bezrobotnym (ktos wyzyl za sam zasilek??) liczac takich ludzi wraz z studentami moze liczba dojsc do 30% i co w tedy??
  • avatar
    Warmonger
    Moja odpowiedź jest prosta: jeśli nie stać was na gry, to nie powinniście grać, tylko zarabiać pieniądze. Nie jest to dobro pierwszej potrzeby, bez którego nie można się obejść, tylko rozrywka. Nikomu nie należy się 'od tak' i nikt nie wmówi mi, że oto złe, demoniczne koncerny odbierają mu jego własność. Bo jest dokładnie na odwrót.
  • avatar
    Konto usunięte
    Zgadzam się w 100% z Cyberstormem.