
Duża pojemność dysku często przyciąga uwagę przy wyborze laptopa. Problem w tym, że w niektórych ofertach liczba w nagłówku nie oznacza tego, co wielu klientów może myśleć.
Zakup nowego laptopa dla wielu osób wcale nie jest prostym zadaniem. Jeśli ktoś na o dzień nie interesuje się technologią, lista parametrów może wydawać się skomplikowana i trudna do zrozumienia. Nic więc dziwnego, że wielu klientów przy wyborze sprzętu kieruje się głównie tym, co widzi w nagłówku oferty.
A tam często widnieją wielkie liczby: 1 TB, 1,1 TB czy nawet 1,2 TB pamięci. Brzmi świetnie – dużo miejsca na zdjęcia, filmy i dokumenty. Problem w tym, że w niektórych ofertach ta liczba jest myląca.
Gdy 1,1 TB to w rzeczywistości tylko 128 GB
W ostatnim czasie coraz częściej można natknąć się na atrakcyjne oferty laptopów, w których nagłówek produktu informuje o ogromnej przestrzeni dyskowej – na przykład 1,1 TB pamięci. Dopiero w szczegółach okazuje się, że fizyczny dysk w laptopie ma tylko 128 GB, a pozostała przestrzeń to 1 TB w chmurze OneDrive.
Realnie w komputerze znajduje się niewielki dysk SSD, a reszta “pojemności” jest dostępna wyłącznie przez internet. Co więcej, w wielu przypadkach ta przestrzeń w chmurze pochodzi z pakietu Microsoft 365, który jest dodawany tylko jako roczna promocja. W praktyce oznacza to, że po 12 miesiącach darmowy dostęp wygasa, a aby dalej korzystać z 1 TB w chmurze trzeba zapłacić 429 zł.
Oferty w sklepach mogą być mylące
Branżowe media wspominają o takich ofertach w sklepie Amazon, ale podobne modele można znaleźć także w innych sklepach — natrafiłem na nie np. w amerykańskim Walmart. Warto jednak pamiętać, że często nie odpowiada za nie bezpośrednio sama platforma, lecz zewnętrzni sprzedawcy działający w systemie marketplace.
Czy to oszustwo? Formalnie niekoniecznie. Informacja o chmurze i subskrypcji zwykle jest zawarta w opisie produktu. Mniej doświadczeni klienci mogą jednak nie zorientować się w temacie i mylnie kupić laptopa, kierując się pojemnym dyskiem.
Niestety, ale dysk w laptopie i chmura to nie to samo. Najprościej mówiąc dysk w laptopie działa bez internetu i nie wymaga abonamentu. Chmura wymaga połączenia z internetem, bo pliki są przechowywane na serwerach firmy (a do tego często jest częścią płatnej subskrypcji).
Warto zatem dokładnie sprawdzać opisy produktu, który chcemy kupić.







Komentarze
2Takie coś jak cytuje cię "Dopiero w szczegółach okazuje się, że fizyczny dysk w laptopie ma tylko 128 GB, a pozostała przestrzeń to 1 TB w chmurze OneDrive."
To jest praktyka tzw. abuzywna, wprowadzająca potencjalnego klienta w błąd, tak samo jak było już z rok po premierze FullHD, i była ściema na wielu monitorach że ma niby odświeżanie 600 czy nawet 800Hz , co też było marketingowym klamstwem.
Kłamstwa w handlu trzeba piętnować. Trzeba to zgłaszać do UOKiK. Kiedyś np. Play jako sprzedawca ajfonów dostał karę, bo smartfon był prezentowany w bryzgach wody sugerując jego wodoodporność, gdy faktycznie w warunkach gwarancji było "z dala od wody, tego gwarancja nie obejmuje". ale IP68 był :) no i kare dostali, bo powielali kłamstwo które im apple podrzuciło.
Wy sobie jaja robicie?
Przecież jak byk na pierwszym screenie jest 1,1TB Storage (1TB OneDrive + 128GB SSD) i to jest w nagłówku.
Dopiero na drugim screenie jest wprowadzenie w błąd bo w tytule 1,1TB Storage (1TB SSD and P-100 128GB External Drive)
"Czy to oszustwo? Formalnie niekoniecznie." W drugim przypadku tak, bo mówią o 1TB SSD i dodatkowym dysku zewnętrznych 128GB