
Internet miał być przestrzenią wolności, wiedzy i komunikacji. Według Norweskiej Rady Konsumentów coraz bardziej przypomina on system kontrolowany przez Big Techy, którzy krok po kroku przekształcają go w narzędzie do monetyzowania naszych danych, uwagi i pieniędzy.
Internet, który znaliśmy – otwarty i służący użytkownikom – umiera. Norweska Rada Konsumentów opublikowała alarmujący raport "Uwolnienie. Drogi do sprawiedliwej przyszłości technologii" (BREAKING FREE Pathways to a fair technological future), w którym zauważa, że w jego miejsce powstało kilka potężnych korporacji (tzw. Big Tech), które wykorzystują swoje platformy do drenowania naszego czasu, pieniędzy i danych.
Zjawisko to określa się jako "enshittification” – termin został wprowadzony przez aktywistę Cory’ego Doctorowa i oznacza stopniowe pogarszanie jakości produktów i usług cyfrowych: oprogramowanie staje się trudniejsze w obsłudze, aplikacje coraz bardziej zalewają reklamy, a przydatne funkcje z czasem znikają lub zostają przeniesione do płatnych wersji.
Mechanizm pułapki
Według raportu Norweskiej Rady Konsumentów enshittification nie jest błędem systemu, lecz celową strategią biznesową realizowaną w trzech krokach:
- Wabienie użytkowników: Firma przyciąga nas wartościową, często darmową usługą (np. Facebook na początku pozwalał po prostu na kontakt ze znajomymi).
- Wykorzystywanie konsumentów: Gdy użytkownicy są już "uwięzieni” przez tzw. efekty sieciowe (zostajemy, bo są tam nasi znajomi), platforma zmienia zasady, by przypodobać się klientom biznesowym, np. zalewając nas reklamami.
- Wyciskanie wartości: W ostatnim etapie platforma nadużywa pozycji wobec obu grup, aby przejąć cały zysk dla siebie i swoich akcjonariuszy, drastycznie obniżając jakość usług.
"Cyfrowe zamki” i utrata własności
Jednym z najbardziej niepokojących zjawisk opisanych w raporcie jest to, że w świecie cyfrowym przestajemy być właścicielami produktów, za które zapłaciliśmy. Firmy mogą zdalnie zmieniać funkcjonalność urządzeń po ich zakupie. Przykłady?
Tesla jest oskarżana o stosowanie algorytmów ograniczających zasięg samochodów, by uniknąć napraw gwarancyjnych, oraz o płatne subskrypcje na funkcje już zainstalowane w aucie, jak podgrzewanie foteli.
HP stosuje cyfrowe blokady, by zmusić klientów do kupowania absurdalnie drogiego, oryginalnego tuszu.
Netflix i inne serwisy streamingowe usuwają funkcje (np. przesyłanie obrazu na TV) lub wprowadzają reklamy do płatnych pakietów, jednostronnie zmieniając warunki umowy.
Nowa fala spamu i “AI Slop”
Generatywna AI jest obecnie przedstawiana jako rewolucja, ale raport ostrzega, że staje się ona “następną granicą enshittification”. Internet jest zalewany tzw. “AI slop” – niskiej jakości treściami generowanymi przez boty, które wypierają prawdziwą twórczość ludzi i niszczą wiarygodność wyszukiwarek.
Co więcej, Big Techy używają sztucznej inteligencji, by jeszcze silniej nas “zamknąć” w swoich ekosystemach. Przykładem jest Snapchat i jego bot “My AI”, który był promowany na górze listy kontaktów i zbierał dane o lokalizacji oraz rozmowach dzieci, aby lepiej personalizować reklamy. AI zastępuje również ludzką obsługę klienta chatbotami, które często nie potrafią pomóc, a jedynie frustrują użytkowników.
Jeszcze możemy się uwolnić od Big Techów
Norweska Rada Konsumentów podkreśla, że ten proces nie jest nieuchronny. Aby przywrócić zdrowy rynek cyfrowy, raport proponuje konkretne działania:
- Interoperacyjność i przenoszenie danych: Powinniśmy mieć prawo do łatwego przeniesienia naszych zdjęć, kontaktów i playlist do innego dostawcy. Gdyby platformy były otwarte, moglibyśmy pisać do znajomych na WhatsAppie z innej, bezpieczniejszej aplikacji.
- Neutralność urządzeń: Konsumenci powinni mieć prawo do instalowania dowolnego oprogramowania na urządzeniach, które posiadają, oraz odinstalowania fabrycznych aplikacji, których nie chcą.
- Wspieranie alternatyw (Open Source): Sektor publiczny powinien przestać polegać wyłącznie na gigantach z USA i inwestować w otwarte, bezpieczne oprogramowanie. Przykładem jest Francja czy Niemcy, które wymieniają oprogramowanie Microsoftu na darmowe alternatywy, takie jak LibreOffice.
- Surowe kary i podział monopoli: karty nie mogą być jedynie “kosztem prowadzenia biznesu”. Organy nadzorcze muszą mieć odwagę nakładać kary strukturalne, a w skrajnych przypadkach rozbijać gigantów, którzy niszczą konkurencję.
„Musimy zacząć budować mosty zamiast murów” – podsumowują autorzy raportu. Internet przyszłości powinien szanować naszą autonomię i czas, zamiast traktować nas jedynie jako źródło danych do monetyzacji.
foto na wejście: Adobe Stock





Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!