Bono wierzy, że podobnie jak w przypadku filtrowania treści w chińskiej Sieci, można filtrować Sieć eliminując treści pirackie i tym samym piratów internetowych. Takie porównanie, zwłaszcza w ustach Bono, wydaje się dość zaskakujące ale trudno ukryć, że chiński model działa bardzo „sprawnie” przynosząc oczekiwany rezultat.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Znany perkusista bardzo negatywnie wypowiadał się na temat osób udostępniających jak i pobierających nielegalne pliki MP3 z sieci. Przypomnijmy, że w czasach świetności Napstera, piractwo internetowe miało znacznie mniejszy zakres niż dzisiaj – głównie ze względu na mniejszą popularność łączy szerokopasmowych.
Bono z U2 twierdzi, że piraci, serwisy takie jak The Pirate Bay, działają na niekorzyść nie tylko gigantów branży muzycznej, ale również szkodzą młodym muzykom, którym ostatecznie pozostaje zarabianie na koncertach, czy gadżetach, takich jak koszulki. Muzyk na stronach nowojorskiego dziennika The New York Times pisze, że już niebawem podobny los spotka twórców z branży filmowej i telewizyjnej. To wyłącznie kwestia czasu gdy pobranie filmu z sieci będzie równie szybkie, co pobranie albumu z plikami MP3.
Bono twierdzi, że na piractwie internetowym nie tylko korzystają osoby pobierające za darmo muzykę i filmy. Dostawcy internetowi sprzedając coraz szybsze łącza zarabiają gigantyczne sumy, m.in. dzięki rozwojowi piractwa. ‘Cenzura’ sieci mająca na celu ograniczenie piractwa, powinna mieć swój początek w zmianach po stronie dostawców Internetu, tego jak świadczą oni swoje usługi.
Noworoczne życzenie Bono nie przypadło wszystkim do gustu. Na stronach serwisu TorrentFreak pojawił się komentarz do artykułu Bono, w którym muzykowi zarzuca się próbę ścisłego kontrolowania sieci. Rozwiązaniem piractwa internetowego powinno być rywalizowanie z nim, a nie odbieranie internautom wolnej sieci. Rywalizacja powinna mieć taką formę, aby odciągała użytkowników od ściągania nielegalnych treści.
Źródło: swedishwire.com, NY Times, Cnet