Pojazdy

Konkurencja Tesli nie śpi - Elon Musk nie może być spokojny

przeczytasz w 1 min.

Zaprezentowany jeszcze nie tak dawno temu nowy elektryczny Mercedes-Benz EQS z potwierdzonymi osiągami przez amerykańską Agencję Ochrony Środowiska. Jest naprawdę nieźle, a Tesla może czuć oddech Niemców ze Stuttgartu na karku.

Zasięg Mercedes-Benz EQS robi ogromne wrażenie

Zaprezentowana w ostatnim czasie elektryczna limuzyna Mercedesa, model EQS ma rzecz jasna konkurować z najdroższymi elektrykami na rynku, a więc z Audi E-Tron GT, Porsche Taycan, i przede wszystkim Tesla Model S Plaid.

Producenci tych samochodów prześcigają się nie tylko pod względem mocy silników, ale ich zasięgu - bo to właśnie on dla wielu jest największą przeszkodą podczas zakupu pojazdów ładowanych z gniazdka.

W całym tym wyścigu na prowadzenie wychodzi Mercedes EQS, którego realne zasięgi zostały w ostatnim czasie przekazane przez amerykańską Agencję Ochrony Środowiska (EPA). Ich zdaniem, wersja napędzana na tylne koła jest w stanie przejechać ok. 350 mil (ok. 560 km). Zasięg spada nieznacznie w modelu napędzanym na obie osi do ok. 340 mil (ok. 545 km).

Pomiary amerykańskiego EPA nie są tożsame z europejskim WLTP. Zasięg deklarowany przez EPA jest bardziej miarodajny i zwykle dokładniej pokrywa się z rzeczywistością.

Tesla twierdzi, że ich samochody mają lepszy zasięg od Mercedesa

Na razie jednak nie można tego potwierdzić w 100%, ponieważ Agencja Ochrony Środowiska nie przeprowadziła odpowiednich badań. Według Tesli, Model S Plaid na 19-calowych kołach powinien osiągnąć niecałe 400 mil (ok. 640 km). Pomiarów dokonano jednak na 21-calowych kołach, na których zmierzony realny zasięg wynosi 348 mil (ok. 560 km).

Trudno nie zauważyć, że walka o zasięg pomiędzy dwoma gigantami toczy się obecnie o niewielkie wartości - mimo wszystko jednak, bardzo dobrze dla elektromobilności, że Tesla ma realną konkurencję ze strony marek z ogromnym zapleczem technicznym i finansowym.

Jaka jest według Was przyszłość samochodów elektrycznych? Nadal postrzegacie Teslę jako tę markę, która jako jedyna potrafi produkować elektryki? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: theverge.com

Komentarze

24
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    calvo_cvo
    11
    "Elon Musk nie może być spokojny", a skąd niby taki wniosek ? Wg. Elona, jego celem było ożywienie rynku EV i upowszechnienie ich co w efekcie ma się przyczynić do ograniczenia zużycia paliw kopalnych. Jak widać za sprawą Tesli rynek EV się rozwija, coraz więcej sensownych rozwiązań, coraz większa konkurencja co jest dobre dla końcowego odbiorcy ergo jego cel został osiągnięty więc niby czemu miał by nie być spokojny ?
    • avatar
      danieloslaw1
      4
      Wszystko powoli idzie do przodu. Jeszcze niedawno 300km na jednym ladowaniu to było nie do osiagniecia. Myśle ze taki tysiac km to minimum i moznaby sie przesiasc na elektryka.
      • avatar
        Ciekawski_
        3
        Na elektryki jest za wcześnie. Nie tylko sam zasięg aut się liczy. Trzeba jeszcze dostosować całą infrastrukturę. Nie tylko same stacje do ładowania, ale też odpowiednio dostosowany do nich system energetyczny. Obecnie nawet pojedyncza "szybka ładowarka" potrafi doprowadzić do problemów z zasilaniem w okolicy.
        • avatar
          Altru
          2
          Nawet gdyby dobili do 1k kilometrów to nadal nie będzie się opłacać, kupować elektryków, sam ich koszt eksploatacji i części zamiennych jest za duży poza tym żadnego państwa nie stać na chwile obecna, by przejść całkowicie na elektryki, ceny energii wywaliłoby w kosmos. Bez urazy, ale na razie elektryki to zabaweczki dla bogatych i lubiących wąchać własne pierdy.
          • avatar
            elim1
            1
            Problemy technologiczne i surowcowe powodują że przynajmniej na tę chwilę elektryki nie są w stanie zastąpić aut spalinowych, wodór też ma duże wady, tak więc czekamy na coś jeszcze innego.
            • avatar
              pablo11
              1
              Jeśli chcemy być ekologiczni, to kupujemy rower, a w dalsze trasy wybieramy pociąg/busa. Kolejnym dość ekologicznym środkiem transportu jest samochód na LPG. Elektryk w polskim systemie energetycznym, wytwarza kilkukrotnie więcej CO2, na każdy przejechany kilometr od benzyniaka i diesla....
              One są ekologiczne, ale w krajach, gdzie nie pali się w elektrowniach węglem.
              • avatar
                dab.tomasz2
                0
                Trudno porównywać te auta. Tesla to kiepsko wykonane auto, które jednakże jest elektrykiem. EQS to super wykonane auto premium, które także jest elektrykiem.
                To jak porównywanie najnowszego iPhone (EQS), z iPhone pierwszej generacji (Tesla).
                • avatar
                  traper
                  0
                  Są to zupełnie inne auta. Tesla S Plaid ma ponad 1000km, EQS z napędem na tył ok. 350km na 4 koła ok. 450km, czyli auto o połowę słabsze. Tesla ma zdecydowanie bardziej zaawansowaną elektronikę, autopilota etc.. Mercedes z kolei to jakość wykonania, lepsze materiały wykończeniowe. Czyli zupełnie inne grupy klientów.
                  • avatar
                    pawluto
                    0
                    Toyota na wodór - to jest najlepsza rozwiązanie a nie elektryki.
                    • avatar
                      Mandalorian
                      0
                      Przyszłość aut elektrycznych jest na złomie.
                      Zanim zaczniecie hejtować - praktycznie każdy elektryk który brał udział w stłuczce "dostaje" szkodę całkowitą, z powodu zagrożenia jakie niesie za sobą potencjalne uszkodzenie baterii, które zresztą jest trudne do wykrycia. Te auta są nienaprawialne, wystarczy przeczytać kilka artykułów co się dzieje w Norwegii. 1-2 letnie samochody trafiają na złomowisko. I gdzie tu ta cała ekologia? Ekologiczniej jest jedździć 20-sto letnim dieselem niż wyrzucać samochód po dwóch latach na śmietnik.
                      • avatar
                        stud3nt
                        -1
                        Jeśli ktoś się napala (tak jak ja niedawno) na powszechne samochody elektryczne, to może się srogo rozczarować, ponieważ oprócz wielu zalet mają one szereg wad.

                        - ładowanie. Problemu nie ma, gdy jeździsz po mieście albo w promieniu zasięgu samochodu. Schody zaczynają się, gdy musisz pojechać w dalej trasę. Stacji ładowania wciąż jest niewiele, trochę kosztują - no i naładowanie zajmuje te 30-40 minut, czyli 10x dłużej niż nalanie pełnego baku paliwa, zapłacenie i odjechanie. A już prawdziwym problemem jest wycieczka powyżej 400 km - wraca funkcja "kobiety z mapą" (tym razem z tabletem) na bocznym siedzeniu. Cel - wyszukiwać stacje ładowania i planować postój. A planować trzeba jak jakąś kampanię wojenną :(

                        - cena. Elektryki - mimo iż mają znacznie mniej ruchomych części i są mniej skomplikowane w ogóle - kosztują bardzo dużo.

                        - zasięg. On wciąż jest niewielki, deklaracje producentów można sobie... wsadzić, a cyferki spokojnie obciąć o 1/3. Wciąż zostaje dużo. Ale co gdy przyjdzie zima i minusowe temperatury? Wtedy niestety pojemność akumulatorów mocno spada i robi się kolejny problem...

                        - obciążenie sieci elektrycznej. Już teraz w Wielkiej Brytanii odłączają prąd, bo ludzie ładują sobie elektryki w dzień. A co, gdy liczba tych aut zacznie lawinowo wzrastać?

                        - obciążenie surowcowe i środowiskowe. Tak, tak, dobrze czytacie. Elektryki po wyprodukowaniu są zeroemisyjne - energia do nich już mniej (nasze elektrownie kopcą), a już prawdziwym problemem są akumulatory wymagające odpowiednich surowców i stanowiące problem przy recyklingu.

                        Tutaj niestety potrzebny jest przełom w dziedzinie akumulatorów.
                        • avatar
                          Gnom_Z_Piany2
                          0
                          no to ciekawe jak to z tymi elektrykami będzie. 2/3 ceny tego samochodu to ...... baterie. pod paryżem jest całe cmentarzysko elektryków, w których zepsuła się właśnie bateria. te samochody elektryczne coraz bardziej przypominają użytkowo smartfony, kiedy to po zużyciu się lub zepsuciu baterii, naprawa jest ekonomicznie bez sensu.

                          i teraz pytanie, czy koncerny pójdą na coś co się nazywa 'refurbished' ? tj. stary samochód oddajemy do salonu, w zamian za nowy. chyba że producent w końcu wyjdzie z ofertą, aby odnowić samochód i dać na niego po odnowieniu pełną gwarancję. my decydujemy czy odnawiać wszystko, czy jedynie układ jezdny.

                          no cóż, pytanie co z blachami? może w końcu zamiast blach doczekamy się stelażu ochronnego, a same elementy będą już plastikowe / kompozytowe, bo to po prostu rdzewieje.

                          do tej pory benzyniakiem czy dieslem jeździło się spokojnie 20 lat, chyba że ...... blachy i progi poszły. a teraz co? 5 lat gwarancji a potem 'refurbished' ?