Komputery

Uruchomił komputer na paluszkach AA. To rzeczywiście działa

przeczytasz w 2 min.

Wyobraź sobie peceta działającego… na paluszkach AA. Brzmi jak żart? ScuffedBits postanowił to sprawdzić w praktyce i pokazał, ile baterii potrzeba, żeby włączyć komputer i nawet odpalić grę. Efekt? Zaskakujący i śmieszny zarazem.

Komputery stacjonarne nie działają same z siebie – do “życia” potrzebują zasilacza. To właśnie on pobiera prąd z sieci elektrycznej i zamienia go na odpowiednie napięcia (m.in. 12 V, 5 V i 3,3 V), które trafiają do płyty głównej, procesora, dysków czy karty graficznej. Bez stabilnego i wydajnego źródła energii nawet najmocniejszy pecet jest tylko zbiorem bezużytecznych podzespołów. 

A co, gdyby odciąć komputer od gniazdka i spróbować zasilić go… zwykłymi paluszkami AA?

Komputer zasilany paluszkami 

Na taki pomysł wpadł twórca kanału ScuffedBits. Wykorzystał zasilacz Corsair CX430 i podłączył specjalną przejściówkę, która pozwala zasilać komputer z zewnętrznego źródła 12 V. A że każda bateria AA daje około 1,5 V, potrzeba ośmiu połączonych szeregowo, by osiągnąć wymagane 12 V.

Do testów wykorzystano starszy sprzęt oparty o procesor Intel Core 1. generacji, płytę główną ASUS P7H55M PRO i pamięci DDR3 RAM.

Brzmi prosto? Tylko na papierze.

Pierwsza próba – osiem baterii – skończyła się spektakularną porażką. Płyta główna co prawda "mrugnęła” diodą, wentylator zakręcił się przez sekundę… i cisza. Pomiar poboru prądu pokazał zaledwie 0,06 A. Za mało, by rozruszać komputer.

Komputer zasilany bateriami AA

Twórca szybko zorientował się, że samo uzyskanie 12 V to nie wszystko. Komputer przy starcie pobiera gwałtownie znacznie więcej prądu, niż są w stanie dostarczyć zwykłe baterie. Zmienił więc baterie z węglowych na alkaliczne (mogą oddać większy prąd), dołożył kondensatory jako bufor energii i zastosował więcej przewodów, by rozłożyć obciążenie.

Całość zaczęła działać… na 56 bateriach AA. 

Tak, pięćdziesięciu sześciu. Gaming na paluszkach? Prawie. By w ogóle wystartować system, twórca musiał „oszukać” zestaw – uruchamiał komputer na klasycznym zasilaczu, a dopiero po wczytaniu gry przełączał się na baterie. Kiedy wszystko było gotowe, odciął zasilanie z sieci. 

Nie na długo jednak. Uruchomienie Steam okazało się zbyt dużym obciążeniem – pecet wyłączał się po około 52 sekundach. Lżejsza gra? „A Short Hike” padła po pięciu sekundach. 

W końcu postawiono na klasykę: systemową grę Saper. Najprostszy poziom trudności. I tu nastąpił mały triumf – jedna runda ukończona w 4 minuty i 35 sekund, dokładnie w momencie, gdy baterie wyzionęły ducha.

Komputer zasilany bateriami AA

A jakby dołożyć monitor? 

Ambicja nie pozwoliła na tym poprzestać. Monitor również został podłączony do baterii (osiem akumulatorków AA), choć mysz i klawiatura już wcześniej działały na paluszkach. Tym razem system wytrzymał tylko 2 minuty i 14 sekund – prawdopodobnie baterie nie były nowe. 

Na sam koniec do komputera trafiła karta graficzna (widac, że to bardzo podstawowy model, który nie pobierał dużo mocy). Pełnoekranowa gra, przełączenie na zasilanie bateryjne… i około dziewięć sekund działania. Krótko, ale jednak.

Co ten eksperyment nam mówi? 

Przede wszystkim pokazuje, jak ogromne jest zapotrzebowanie ma moc. Samo napięcie to jedno, ale liczy się też prąd – kluczowa jest zdolność dostarczenia odpowiednio dużej mocy, która pozwoli zasilić komponenty. 

Po drugie, uświadamia, jak potężny postęp zrobiła technologia baterii. Laptopy gamingowe czy handheldy potrafią działać godzinami dzięki wyspecjalizowanym, wysokoenergetycznym ogniwom litowym. Próba zastąpienia ich „paluszkami” pokazuje przepaść między nowoczesnymi akumulatorami a zwykłymi bateriami AA z kiosku.

Sztuczna inteligencja Misja AI

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

Witaj!

Niedługo wyłaczymy stare logowanie.
Logowanie będzie możliwe tylko przez 1Login.

Połącz konto już teraz.

Zaloguj przez 1Login