Technologie i Firma

Rozpoznawanie twarzy w sklepach - szansa czy zagrożenie?

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
8 komentarzy Dyskutuj z nami

Z jednej strony pomagają w identyfikacji złodziei. Z drugiej jednak służą marketingowi. Kamery w sklepach to coś dobrego czy niekoniecznie?

3 na 5 sklepów odzieżowych w Wielkiej Brytanii używa technologii rozpoznawania twarzy. Coraz większą popularnością rozwiązanie to cieszy się także w Stanach Zjednoczonych i w różnych częściach Europy. Czy więcej jest plusów jego stosowania czy może jednak minusów?

Rozpoznać złodzieja, zanim dokona kradzieży

Podstawowym celem stosowania mechanizmów rozpoznawania twarzy jest wykrywanie obecności przestępców na terenie sklepu (czy też lotniska, kasyna albo przejścia granicznego). Chodzi mianowicie o to, by zidentyfikować złodzieja, zanim jeszcze zdąży on dokonać kolejnej kradzieży. Nie trzeba go oczywiście od razu zatrzymywać, ale można mu się zacząć baczniej przyglądać.

Czy takie systemy są skuteczne? Patrick McEvoy, starszy menedżer w Hudson's Bay Company, mówi: „choć identyfikacja ma pewne ograniczenia, pożądane rezultaty [czyli wczesne wykrywanie] są jak najbardziej osiągalne”. Hudson's Bay Company to spółka-matka sieci sklepów Saks, jednych z najszybciej wdrażających tego typu systemy.

Sklepy chronią swoje interesy

Kradzież nie jest na rękę żadnemu sklepowi. Ale ochrona przed nią to nie jedyne, co zyskują, wykorzystując mechanizmy rozpoznawania twarzy. Te same technologie, które służą do identyfikacji złodziei mogą być również stosowane do śledzenia klientów. 

Monitoring w sklepach coraz częściej pełni taką dodatkową funkcję – monitoruje zachowania klientów, aby po pierwsze: zminimalizować straty, po drugie: zwiększyć sprzedaż. Śledzenie klientów może pomóc w określeniu, gdzie najlepiej umieszczać konkretne produkty, jak zachęcać osoby do przyjrzenia się wystawie i co na tych wystawach prezentować. Ale nie tylko.

W Internecie - ciasteczka, w budynku - kamery

Kamery w sklepie pełnią więc dzisiaj taką samą funkcję, jak ciasteczka (cookies) na stronach internetowych. Ich zadaniem jest zgromadzenie jak największej ilości informacji na temat konkretnych osób i całych grup. 

Samo śledzenie zachowań klientów w sklepie to dopiero początek. Takie dane wystarczy połączyć z informacjami, na przykład z karty lojalnościowej, aby stworzyć całkiem przydatny z marketingowego punktu widzenia profil klienta. 

Jedno słowo: marketing

W jakim celu w ogóle sklepy miałyby tworzyć tego typu profile swoich klientów? Przede wszystkim, aby usprawnić działania marketingowe. Na przykład spersonalizowane wiadomości (czy to esemesy, czy też e-maile) z najnowszymi ofertami, które mogą zainteresować konkretną osobę, mogą przynosić wymierne rezultaty.

A jak sprawdzić, czy takie wiadomości faktycznie są skuteczne? Cóż, jeżeli klient przyjdzie do sklepu w ciągu kilku dni od otrzymania esemesa i rzeczywiście kupi to, co było mu polecane, to wszystko zostanie przecież zarejestrowane przez kamerę z oprogramowaniem do rozpoznawania twarzy…

Co się dzieje z naszymi danymi? 

Wszystko to na pewno może brzmieć niepokojąco. Pozostają pytania o to, jak przetwarzane są informacje o nas, jak są one zabezpieczane przed cyberprzestępcami, kto ma dostęp do tych danych i czy na pewno są one wykorzystywane zgodnie z deklaracjami operatorów? Niestety odpowiedzi – brak.

Najgorsze jest to, że zgodnie z obecnymi przepisami trudno byłoby ograniczyć prywatnym właścicielom pole działania przy zbieraniu informacji z samego monitoringu. W wielu państwach próbuje się wprawdzie jakoś temu zaradzić, ale likwidowanie możliwości wczesnego wykrywania obecności przestępców nie jest na rękę władzom. 

Błoga nieświadomość?

Eksperci do spraw cyberbezpieczeństwa nie mają wątpliwości co do tego, że takie właśnie działania sklepów, organizacji i innych podmiotów jest możliwe przede wszystkim dlatego, że społeczeństwo nie jest do końca świadome tego, w jakim stopniu gromadzone są dane osobowe. 

Inną sprawą pozostaje to, czy profile konsumenckie faktycznie mają jakikolwiek wpływ na nasze bezpieczeństwo i prywatność. Ich tworzenie służy przede wszystkim zwiększaniu sprzedaży. Jednak sprzedaż wymaga kupna, a tutaj decydujemy już my sami, naszymi portfelami. Nawet znając nasze preferencje i nawyki, nikt nie jest w stanie zmusić nas przecież do zakupów. Rzecz w tym, ile nie wiemy.

Źródło: The Guardian

Komentarze

8
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    behemot
    NoScript + uBlock + VPN + czyszczenie ciasteczek po każdej sesji w internecie.
    Sztuczne wąsy i ciemnie okulary przeciwsłoneczne na zakupy.

    Co za świat :P
    7
  • avatar
    Jericho
    Hmm, gdzieś w to już grałem... #Watchdogsisgoingreal
    5
  • avatar
    mobil12
    Permanentna inwigilacja ...
    Brzmi nieciekawie, ale już testowo jest odpalana i u nas.
    1
  • avatar
    SirHawk
    Kiedy System Sybilli?
  • avatar
    Konto usunięte
    ssieci już teraz skanuj imei słuchawek, i tak badają wierność klientów. ja mam starą słuchawke i pewnie wyszła jakaś niekompatybilność, ale w takim leclercu mam zadziwiająco dużo głuchych telefonów.
    -1