
Samsung zyskuje coraz większe pieniądze dzięki dostarczaniu pamięci DRAM i NAND, na które zapotrzebowanie rośnie przez rewolucję sztucznej inteligencji. Producent ma jednak inne powody do zmartwień.
W tym roku seria Samsung Galaxy S26 nie spotkała się z wyjątkowo ciepłym odbiorem ze strony recenzentów. Producent położył nacisk na zmiany w sztucznej inteligencji i nie ma przekonującej kontry na coraz większe akumulatory oraz coraz wymyślniejsze aparaty w smartfonach konkurencji. Privacy Display w Samsungu Galaxy S26 Ultra to najwyraźniej za mało i firma może na sprzedaży smartfonów stracić.
Według koreańskiego Money Today, przewodzący działowi Mobile Experience TM Roh ostrzegł zarząd firmy, że firma może po raz pierwszy w historii odnotować stratę netto na sprzedaży smartfonów. Taka sytuacja nie miała miejsca ani w pandemii, ani podczas rozpoczęcia inwazji przez Rosję na Ukrainę. Powodem będzie jednak nie tylko potencjalnie niższa sprzedaż.
Producent szybkich pamięci może na nich stracić
Problemem w zachowaniu rentowności może wynikać z rosnących kosztów pamięci i ogromnego zapotrzebowania. Jeden serwer Nvidia Vera może mieć nawet 1,5 TB pamięci LPDDR5X. To tyle, ile znajdziemy w 4600 Samsungach Galaxy S26 Ultra (w wersji z 12 GB RAM-u). Niemal podwojone koszty pamięci operacyjnej wpływają negatywnie na ceny sprzętów konsumenckich.

Z drugiej strony tak duże zainteresowanie pamięcią wiąże się z rekordowymi zyskami dla tych, którzy ją produkują. Tu pojawia się drugi wątek, który może zachwiać sytuacją Samsunga. Wzrost przychodów niekoniecznie oznacza równomierną dystrybucję zysków ze sprzedaży, co nie podoba się koreańskim związkom zawodowym.
Pracownicy ze związku zawodowego oczekują premii, która miałaby wynosić 15 proc. rocznego obrotu firmy. Mowa o około 30 miliardach dolarów do rozdysponowania w bonusach. Jeżeli firma nie dostosuje się do tych oczekiwań, związkowcy zapowiadają strajk trwający od 21 maja do 7 czerwca.
Przewiduje się, że jeżeli pracownicy zmobilizują odpowiednio duży strajk, to ten może skończyć się o 3-4 proc. niższą produkcją pamięci DRAM o 2-3 proc. mniejszą ilością wyprodukowanych kości. To może kosztować firmę nawet 20-30 bilionów wonów, czyli od 13 do 20 miliardów dolarów. Przywrócenie produkcji do stanu normalności zajęłoby jednak 36 dni. O ile z takiego strajku mogłaby ucieszyć się konkurencja, tak dla konsumentów może on skończyć się ponownie rosnącymi cenami.
Źródło: Wccftech




Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!