Dyski

Seagate padł ofiarą chińskiego rządu?

przeczytasz w 0 min.

Serwis The Inquirer donosi, że produkowane przez firmę Seagate dyski zewnętrzne zawierają wirusy pozwalające na monitorowanie zgromadzonych na nich danych. Mowa o pojemnych dyskach Maxtor (firma kupiona w zeszłym roku przez Seagate), które zawierają trojany przesyłające bez wiedzy użytkownika informacje o zapisanych danych. Docelowym biorcą informacji są dwa serwery, który najprawdopodobniej należą do chińskiego rządu. Brzmi jak fragment kolejnej części przygód Jamesa Bonda. Tyle, że to stało się naprawdę i dotyczy części już sprzedanych dysków.

Producent póki co wprowadził do sprzedaży 1800 takich urządzeń, które pojawiły się na tajwańskim rynku. Biorąc pod uwagę, że w sklepach sprzedało się niemal 300 sztuk i cała sprawa ma dość regionalnych zasięg, można by stwierdzić, że nie jest to dla nas szokująca informacja. Ciekawe jest jednak to, jak w procesie produkcyjnym udało się przemycić trojana, który na pewno nie pojawił się przez przypadek.

Co ważne, część urządzeń trafiło do administracji tajwańskiej. Tajwańczycy są przekonani, że odpowiedzialność za powstałą sytuację ponosi rząd chiński, który zaciekle monitoruje poczynania Tajwanu również przy wykorzystaniu Internetu. Producent błyskawicznie podjął się rozwiązania wszelkich niejasności związanych z aferą.

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!