Jak przyznają Ukraińcy stojący za modyfikacją: "Skonfigurowaliśmy symulator FPV w GTA V — ot tak, dla zabawy. Ogromny, otwarty świat, bez ograniczeń. Możesz tworzyć własne misje, latać, gdzie chcesz i dostrajać drona dokładnie tak, jak lubisz."
Modyfikacja pozwala podłączyć prawdziwy kontroler pokroju np. radiomaster TX16S MK3, co ma dawać wrażenie bardzo zbliżone do latania na prawdziwym sprzęcie.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Ukraińcy jednak zaznaczają, że "symulator nie zastąpi prawdziwego treningu — ale to świetny sposób na relaks, eksperymentowanie i ćwiczenie sprawności palców" Nie jest to pierwszy przypadek wykorzystania gier w charakterze narzędzia politycznego czy szkoleniowo-rekrutacyjnego. Co więcej, były nawet przypadki rebeliantów z Syrii próbujących nauczyć się latać zdobycznymi maszynami w oparciu m.in. o grę symulacyjną Digital Combat Simulator (DCS).
GTA V jako baza do modyfikacji
Wykorzystanie GTA V jako bazy nie dziwi, biorąc pod uwagę otwarty świat tego tytułu oraz swego czasu bardzo aktywną scenę moderską. Dodanie symulatora pilota drona FPV z tego powodu nie dziwi.
Warto zauważyć, że na opublikowanym nagraniu gracz stara się trafiać w środek tyłu dostawczaków, co może imitować próbę trafienia w rampę lub tylne drzwi pojazdów opancerzonych.
Drony FPV jako główne narzędzie walki
Drony FPV w Ukrainie stały się symbolem tej wojny, który zniszczył masę sprzętu wojskowego i jest używany nawet do polowania na pojedynczych żołnierzy. Formuła na drona FPV jest prosta, ponieważ potrzeba tylko: ramy najlepiej jak najlżejszej np. z włókna węglowego, możliwie jak największej baterii, układu sterowania, silników elektrycznych wraz z wirnikami, kamery, bębna z rozwijanym światłowodem i środka rażącego.
Tym w zasadzie może być wszystko i początkowo było to przestarzałe uzbrojenie, które normalnie trafiłoby do utylizacji pokroju granatów PG-7VL czy nasadkowych PGN, ale z czasem pojawiły się samoróbki i bardziej dopracowane fabryczne rozwiązania.
Drony o wartości ponad 1 tys. dolarów są w stanie wyeliminować nawet czołg w przypadku dobrego trafienia, ale w praktyce do unieruchomienia i zniszczenia jednej maszyny potrzeba kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu dronów. Powoduje to powstanie swoistej strefy śmierci sięgającej nawet ponad 20 km w głąb terytorium przeciwnika od, w dużym uproszczeniu, linii styku wojsk.