Oprogramowanie

Szef wie o nielegalnych plikach na twoim komputerze

z dnia
Maciej Lewczuk | Redaktor serwisu benchmark.pl
31 komentarzy Dyskutuj z nami

Jeśli ściągasz nielegalne pliki na służbowy komputer i liczysz na to, że szef się nie zorientuje, to uważaj, bo polskie firmy zaczynają wdrażać systemy, które wykrywają tego typu proceder i natychmiast informują o tym administratora sieci. Tego typu aplikacje działają w tle, a ich instalacja trwa zaledwie kilka minut.

Tego rodzaju, specjalny system antypiracki, który na bieżąco monitoruje aż pół tysiąca komputerów, wdrożył właśnie giełdowy Apator. Na każdym pececie zainstalowany został tzw. agent programu LOG System, który raportuje do wskazanego komputera (może nim być pecet dyrektora lub kierownika IT) informację o każdej aplikacji czy pliku, który został ściągnięty z sieci na dysk twardy lub pamięć masową.
 

Logo firmy LOG System

Raport zawiera informację o rodzaju pliku, jego nazwie, godzinie i dacie, a także o tym, kto był wówczas zalogowany w systemie. Jednocześnie instalacja LOG System pozwoliła szefom Apatora na sprawdzenie, czy wszystkie używane przez firmę programy są legalne i usunięcie tych aplikacji, które budziły wątpliwości prawne.

Należy domyślać się, że za przykładem Apatora pójdą inne polskie firmy. W tym roku Ministerstwo Finansów zleciło urzędnikom skarbówki sprawdzanie legalności oprogramowania na komputerach firm, w których prowadzone są kontrolę podatkowe. W lipcu br. zakończył się ponadto kolejny etap telewizyjnej kampanii antypirackiej przeprowadzonej przez Business Software Alliance. W rezultacie w I połowie 2011 roku liczba zgłoszeń o nielegalnym oprogramowaniu w przedsiębiorstwach wzrosła dwukrotnie w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej.


Więcej o bezpieczeństwie danych:

Źródło: inf. prasowa

Komentarze

31
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    No, to się skończą torrenty na szybkich łączach firmowych. Prędzej czy później musiało do tego dojść. Szkoda. :((
  • avatar
    No to ich załatwili :)
  • avatar
    Smutny to news :(
  • avatar
    1. takie systemy juz od kilku lat dzialaja w duzych polskich korporacjach
    2. co to za problem wziasc laptopa do pracy, podlaczyc go pod siec i robic, co sie chce?
    3. istnieja dystrybucje ladowane z USB, badz CD/DVD, co to za problem zbootowac sobie system?

    jak widac systemy zapobiegajace instalacji nielicencjonowanego oprogramowania juz istnieja i z powodzeniem goszcza w komputerach pracownikow niektorych firm; jak widac tez, jezeli ktos chce ominac ten system, to istnieje wiele sposobow, aby to uczynic, wymienilem tylko dwa... pytanie, czy warto sie bawic w takie rzeczy w pracy oraz czy w ogole warto sie bawic w piractwo... w dzisiejszej erze, szybkie lacza Internetowe sa ogolnodostepne w rozsadnej cenie, a oprogramowanie, ktore przecietny uzytkownik potrzebuje miec w domu, jest dostepne w dosc rozsadnych cenach...
  • avatar
    Może w przyszłości takie coś będzie działać u dostawców internetowych...co będzie z tego nietrudno się domyślić,całkowita kontrola obywatela w sieci.
  • avatar
    Mnie za to interesuje co ma skarbówka to pirackiego oprogramowania? bo o ile się nie mylę to głównym zadaniem US jest ściąganie podatków... Już kiedyś czytałem, że bodajże Microsoft jako że nie mógł bezpośrednio płacić gliniarzom za ściganie piractwa to organizował 'konkursy', obawiam się że lobby zadziałało i tym razem.
  • avatar
    Programy monitorujace to nic nowego. w 2004 pracowalem w YDP i juz wtedy na kazdym kompie byl program monitorujacy. Nie dalo sie go wylaczyc, ale po paru tygodniach prob udalo mi sie go oszukac tak, ze zawsze wysylal ten sam, stary raport ;). Kumpel w tym samym czasie pracowal w innej firmie i tez sie skarzyl na monitoring. Na szczescie moj obecny pracodawca jest pod tym wzgledem wyluzowany ;).
  • avatar
    LOL to przecież admini informatycy ściągają sami, sobie kare wlepią wątpię
  • avatar
    Jak dla mnie to kluczowym pytaniem jest jak często te automaty się mylą. Bo obawiam się że to działa podobnie jak programy do cenzurowania pornografii - robią alarm na artykułach z dziedziny medycyny, albo na zabytkach sztuki, typu wizerunek kobiety karmiącej dziecko.

    Dopóki ludzie nadzorujący te programy mają pojęcie o niedoskonałości zastosowanej metody i weryfikują alarmy to jeszcze może być OK. Gorzej jak zaczynają wierzyć automatowi jak magicznej wyroczni, wtedy dochodzi do sytuacji, że człowiek traci pracę z dnia na dzień i nie wie czemu.
  • avatar
    Jesli to monitoruje zapisywane/odczytywane pliki.
    To rozwiazaniem jest maszyna wirtualna.
  • avatar
    kryptoreklama i tyle
  • avatar
    Bardzo dobrze.
  • avatar
    A przypadkiem nie jest tak w polskim g* prawie, że legalnie można ściągać pliki, ale udostępnianie ich to naruszenie prawa? Pijawki rulez!!! ;)
  • avatar
    Witam! Z podobnym programem spotkałem się już w 1999 i muszę powiedzieć, że to działało. W firmie było około 300 komputerów widzianych w wewnętrznej sieci z tego większość miała dostęp do internetu. Nie była to mała firma wtedy, pracowało tam ponad 10 tysięcy ludzi. Było to w Szczecinie konkretniej to BYŁA stocznia. Można nie wierzyć, że w takim antyku jeszcze w 20 wieku coś takiego było. Aż strach pomyśleć do czego doszłoby w tym zakładzie gdyby nie bandyckie jego unicestwienie w 2002 roku. To już historia ale pokazuje, że szybko dochodziliśmy do wysokiego poziomu pracy i gdyby nie chciwość nieznanych nam bliżej ludzi to dziś byśmy naprawdę byli stabilnym krajem a nie marnym wasalem Ameryki...