Gry

"Mówiłem Ci, że tak to się skończy..."

Trzeba to jasno powiedzieć - gra ma klimat i to niesamowity. Klimat, na który składa się wiele elementów. Twórcom programu udało się dokonać rzeczy prawie niemożliwej - wykreowali w grze postać Riddicka tak dobrze, że gracz nie ma trudności z wczuciem się w jego rolę.

Niezwykle pomocne dla osiągnięcia takiego rezultatu stało się osobiste zaangażowanie w projekt gry samego Vin Diesel'a. Jego sylwetka i niesamowicie charakterystyczny głos jako Riddicka spotęgował klimat gry, który dzięki temu zabiegowi niewiele odbiega od klimatu filmowego. Dodatkowo temu celowi posłużyło rewelacyjne wręcz udźwiękowienie gry i obsadzenie w głównych rolach ludzi o niezwykłej barwie głosu (np. Xzibit w roli Abbott'a).
Wszystko to tworzy obraz gry prawie doskonałej, w której podniecenie i niepewność co stanie się dalej, są nieodłącznymi towarzyszami gracza.

Napisałem "prawie doskonałej", bo jeszcze nikomu nie udało się stworzyć takiego dzieła i gdy już mówimy o zaletach gry nie wypada nie wspomnieć o wadach.

Jedną z nich, może mniej poważną, wskazałem już wcześniej. Nie każdy jednak może odebrać taki sposób rozgrywki jako wadę. Wiadomo - jest to kwestia gustu. Jednakże z owym nużącym powtarzaniem się niektórych czynności wiąże się druga, o wiele poważniejsza wada gry tzw. backtracking czyli chodzenie po własnych śladach.
W czasie rozgrywki trzeba nierzadko odwiedzać te same lokacje po kilkanaście razy bo akurat zmuszeni jesteśmy wykonać jakiegoś questa na drugim końcu więzienia. Jeszcze gorzej, że potem musimy wrócić do zleceniodawcy. Kilometry za kilometrami, zmienia się jedynie sytuacja. Twórcy gry bardzo się starali, aby jak najmocniej ukryć ten element rozgrywki wprowadzając liczne zmiany podczas takich "długich spacerków" - czasem wyskoczy gdzieś strażnik, czasem jakieś drzwi ulegną awarii. Nie zmienia to jednak faktu, że cały czas chodzimy i to wielokrotnie po własnych śladach.

Drażnić może także poskryptowana rozgrywka. Dla przykładu - podchodzimy do drzwi, które nagle otwierają się i wychodzi z nich gotowy do strzału strażnik. Oczywiście giniemy nim cokolwiek zdążymy zrobić. Przy ponownej próbie przejścia, od razu dostrzec można, że strażnik pojawia się dopiero gdy zbliżymy się do drzwi na odpowiednią i zawsze tę sama odległość.

Kolejną wadą gry może też być jej liniowość (nie każdy uznaje to za wadę), choć trzeba przyznać, że podczas samej gry nie zwraca się na to prawie w ogóle uwagi. Problem pojawia się dopiero po skończeniu gry i odblokowaniu dodatkowego trybu rozgrywki tzw. "Commentary mode", o którym będzie mowa poniżej.

W tym miejscu należałoby wyjaśnić, co oznacza napis Developer's Cut (wersja "reżyserska") w tytule gry. W taki sposób wskazano, iż wersja przeznaczona na komputery PC różni się od wersji dostępnej na konsoli Xbox. Otóż w samej rozgrywce dodano dwie lokacje, których nie było na konsoli, a także umożliwiono nam zasiąść za sterami Riot Guarda (siejemy wówczas totalne zniszczenie).

Dodatkowo w czasie gry możemy zbierać kolekcjonerskie pudełka papierosów, które odblokowują w menu gry specjalne bonusy - począwszy od artworków z różnych produkcji o Riddicku, poprzez zdjęcia z planów filmowych, a zakończywszy na zwiastunach filmowych. Całkiem ciekawa rzecz, ale raczej z etykietką "tylko dla fanów".

W ten sposób dochodzimy do najistotniejszego elementu gry w wersji Developer's Cut to jest specjalnego trybu reżyserskiego. Po pierwszym ukończeniu gry otrzymujemy bowiem dostęp do nowego, dość specyficznego trybu rozgrywki tzw. Commentary Mode.

W trybie tym, w samej rozgrywce nie widać żadnych zmian. W niektórych lokacjach pojawiają się jednakże wirujące wokół własnej osi okrągłe tokeny z logo firmy Starbreeze Studios - uśmiechniętym słoneczkiem. Do każdego z tych tokenów podczepione jest radio lub monitor, które w momencie naciśnięcia przy nim przycisku akcji włącza komentarz słowny lub filmowy do danej lokacji, sytuacji lub postaci.

W sieci i branżowych czasopismach, które przeglądałem wybierając grę, którą chciałem zakupić, czytając artykuły o grze Chronicles of Riddick Escape from Butcher Bay Developer's Cut natknąłem się na wiele bardzo entuzjastycznych opinii o samej grze oraz, co wypada zaznaczyć - właśnie o trybie Commentary Mode. Autorzy tych artykułów zachwalali ten tryb stwierdzając, iż wnosi on powiew świeżości do samej rozgrywki, stanowi dodatkowy bodziec do ukończenia gry, a później staje się esencją drugiego podejścia do tegoż tytułu.

Cóż... teraz, gdy już skończyłem grę i pograłem jeszcze trochę w ów rewelacyjny dodatek, nie do końca się z nimi zgadzam.

Moim jednak zdaniem, tryb ten wciśnięty został do gry jakby na siłę. Opisywanie co miało się zdarzyć w grze, a co się nie zdarzyło, albo jak doszło do powstania takiej a nie innej lokacji czy postaci jest w większości przypadków po prostu nudne. Jeśli dodać do tego sposób nagrania tychże komentarzy, w których słychać czasami całą zgraję programistów wzajemnie się przekrzykujących (niby w normalnej rozmowie) lub co gorsza jednego z twórców, który mówi po angielsku jak Kali z filmu "W Pustyni i w Puszczy" po polsku i do tego na maksymalnym haju, dopełnia to obrazu nędzy i rozpaczy.

Osobiście grając w tymże trybie wytrzymałem jedynie ok. 1/2 całej gry i to zmuszając się, żeby zobaczyć lub usłyszeć kolejny komentarz, bo może będzie lepiej. Niestety - lepiej nie było. Znudzony wysłuchiwaniem bzdetów pokroju - jakie to wielkie problemy napotkali twórcy podczas konstrukcji danego poziomu, wyłączyłem grę i nie namyślając się długo wyrzuciłem ją z dysku.

Pamiętajcie proszę, że opisane przeze mnie powyżej odczucia związane z tym dodatkowym trybem gry są totalnie subiektywne. Mi jako maniakalnemu graczowi zupełnie nie odpowiada taka forma "nagrody za ukończenie gry". Uważam tego typu bonus po prostu za zbędny. Wiadomo, każdy z Was może stwierdzić, że się czepiam i "szukam dziury w całym". Moim zamierzeniem nie jest jednak w żadnym razie przekonanie czytelników, że tryb Commentary Mode jest ogólnie do bani, zaś informacje podawane twórców gry są pozbawione sensu. To jest kwestia gustu. Jeden lubi pączki, a drugi - wyglądać przez okno :)

Czas na podstawowe pytanie - czy wskazane przeze mnie wady są na tyle poważne, że psują całą przyjemność płynącą z gry? Nie, bynajmniej nie. W tym miejscu muszę wyraźnie i dobitnie powtórzyć to co napisałem wcześniej - gra jest moim zdaniem prawie doskonała. Ma świetną fabułę, niesamowity klimat, super innowacyjne patenty, a wszystko to "okraszone" jest dodatkowo rewelacyjną oprawą graficzną i dźwiękową. Czego chcieć więcej...

Pomijając moje przeboje z Riddickiem i patrząc na to z perspektywy całego czasu potrzebnego mi na skończenie gry (ok. 3 tygodni z przerwą) mogę powiedzieć, że grało mi się całkiem fajnie i z czystym sumieniem mogę polecić tą pozycję zarówno tym którzy lubią gry pokroju Thief'a, jak i tym którzy preferują bardziej siłowe rozwiązania znane choćby z Doom'a. Tak więc grajcie i sami oceńcie czy miałem racje.

Podsumowanie
Grafika
9/10
Dźwięk
9/10
Grywalność
8 /10
Ogólnie
9/10

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!