Czy warto zagrać w inZOI? Recenzja gry we wczesnym dostępie
Gra inZOI jest bardzo hucznie zapowiadana. Ba, część graczy oraz branżowych dziennikarzy widzi w tym symulatorze życia pogromcę serii The Sims. Cóż, prawda jest taka, że mówimy tu bardziej o alternatywie względem legendarnych Simsów. Widać wyraźnie, że Krafton ma ciekawy pomysł na swoje dzieło – inZOI nawet we wczesnym dostępie ma olbrzymi potencjał.
inZOI – realistyczna grafika ma swoją cenę
A więc 28 marca 2025 r. inZOI oficjalnie trafi na rynek we wczesnym dostępie. Miałem okazję sprawdzić, co oferuje ten tytuł na PC (w wersji early access). Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wymagania sprzętowe inZOI. Te mówią wprost – słabsze podzespoły, które radzą sobie np. z The Sims 4, tutaj polegną. Osobiście testowałem grę na AMD Ryzen 9 6900HX, Nvidia GeForce RTX 3080 Ti (16 GB GDDR6), 32 GB RAM. Czyli nie najgorzej, ale nie pozwoliło mi to wycisnąć wszystkiego z inZOI i musiałem iść na pewne kompromisy, by zachować płynność. A ta lubi szwankować w obliczu natłoku modeli.
InZOI, w przeciwieństwie do The Sims, stawia na realistyczną grafikę. Czy to dobrze? To zależy od preferencji – niektórzy gracze wolą uproszczoną oprawę graficzną, inni zaś preferować będą klimatyczne widoczki stworzone w Unreal Engine 5 – właśnie ten silnik napędza inZOI. Grafika w inZOI to moim zdaniem mocny atut, chociaż czasami czuć sterylność, z której niestety słynie silnik od Epic Games. I jeszcze raz dodajmy, że te widoczki okupowane są wyoskimi wymaganiami sprzętowymi.
DLA CIEBIECyfrowy Polak - Wykluczenie cyfrowe
Potężny kreator postaci
Zanim jednak wejdziemy na dobrze do świata inZOI, należy stworzyć postać. Kreator zrobił na mnie piekielnie pozytywne wrażenie. Opcji personalizacji jest tu tak wiele, że z powodzeniem stworzymy wymarzonego bohatera. Miłym plusem jest możliwość generowania własnych tekstur, które można potem nanieść na ubrania i nie tylko. Po prostu wpisujesz prompt, zupełnie jak do generatora obrazów AI i czekasz na efekty.
W kreator postaci można spędzić godziny, dopieszczając dany model. Ktoś powie, że to nie ma sensu, gdyż większość tych detali przepadnie w toku rozgrywki. Nie do końca tak jest – inZOI oferuje naprawdę solidne przybliżenie kamery na naszą postać, przez co możemy napawać się detalami. Co więcej, w kreatorze wybieramy charakter postaci oraz opcjonalnie życiowe cele. Kolejny atut inZOI, czyli prostota oraz czytelność. Kreator postaci nie bombarduje naszych oczu setkami checkboxów, przełączników, suwaków – jest intuicyjnie oraz minimalistycznie. I tak ma być!
Narzędzie do budowania
Chyba jeszcze bardziej rozbudowanym narzędziem w inZOI jest kreator domów. Jeśli twoją pasją jest projektowanie wnętrz, to z powodzeniem możesz szlifować swoje umiejętności właśnie w inZOI. Możliwości są gigantyczne, ale trzeba wyraźnie oswoić się ze sterowaniem. W pierwszych chwilach nie brakowało frustrujących momentów, ale im dalej, tym lepiej.
Wykreowanie własnego mieszkania to zajęcie na kilka, a nawet i kilkanaście godzin, w zależności od skali projektu. Nic nie stoi na przeszkodzie, by skorzystać z dostępnych szablonów i modyfikować je wedle uznania. Lista dostępnych mebli jest zadowalająca, a gdy czegoś zabraknie, można skorzystać z wirtualnej drukarki 3D. Ta przerabia zdjęcia na obiekty mające trójwymiarową reprezentację w grze. I o dziwo to działa – przerabiałem w ten sposób mniej lub bardziej popularne memy.
Rozgrywka w inZOI
Dostrzegam pewien paradoks w inZOI: potężne narzędzie do kreowania domów konfrontuje się z tym, że gra chce nas za wszelką cenę z tego domu wyciągnąć. Wszystko sprowadza się tętniącego życiem świata. A gdy gramy singlem, bądź singielką, to nie mamy wielu powodów, by pozostać w naszym lokum (chociaż i ja taki znalazłem – wykreowany przeze mnie informatyk zaczął tworzyć własną grę komputerową w domowym zaciszu).
Z czasem zacząłem obserwować, jak środek ciężkości przesuwa się coraz bardziej w kierunku interakcji międzyludzkich, a jak wiemy ich fundamentem są rozmowy. Tak, w inZOI będziemy (a raczej powinniśmy) nieustannie rozmawiać. Ten element został zrealizowany bardzo przyzwoicie – postacie używają uproszczonego języka, który imituje prawdziwą mowę, jest szeroki wachlarz animacji objawiających się niekiedy żywiołową gestykulacją. Mnogość opcji dialogowych wprawiała mnie niekiedy w zakłopotanie. Ba, dochodziło do śmiesznych sytuacji, gdy chciałem do kogoś podejść i go obrazić (grałem "karkiem"), a gra zasugerowała, żebym powiedział, iż czuję się samotnie we wszechświecie...
Każda rozmowa żyje własnym życiem i tworzy (albo burzy!) fundamenty relacji: biznesowej, miłosnej lub po prostu przyjaźni.
Z jednej strony inZOI smakuje najlepiej, gdy podejmujemy się licznych interakcji. Zaimplementowany w grze system smart zoi napędzany silnikiem NVIDIA ACE sprawia, że postacie reagują w czasie rzeczywistym na zdarzenia. To zachęca do eksperymentowania. Ale z drugiej strony inZOI potrafi skutecznie zniechęcić do aktywności, bowiem sterowanie daje mocno w kość. Ile to razy próbowałem bezskutecznie zaznaczyć cokolwiek, włącznie z NPC, by wejść w interakcję. Jak nie kamera zawodziła, to kursor przestał działać.
InZOI oferuje kilka trybów kamery, więc kluczowe będzie przełączanie się między nimi. Niestety, ale nieustanne żonglowanie trybami wybijało mnie z immersji. Niemniej inZOI wypełnia prawidła gatunku w sposób zadowalający: w toku rozgrywki czekają nas takie niespodzianki jak choroby, awantury, wiadomości sms (w grze występuje smartfon!) z promocjami, które ja konsekwentnie zgłaszałem jako SPAM. Zaimplementowano nawet system karmy, który powinien zmusić gracza do przemyślenia swojego zachowania.
Czy warto zagrać?
InZOI w mojej ocenie robi to, do czego gra została została powołana. Jest to alternatywa dla The Sims. Nie żaden pogromca – inZOI to dojrzały projekt z pomysłem na siebie, który potrzebuje jeszcze trochę serca i głębi. Być może faza wczesnego dostępu właśnie to zagwarantuje. InZOI spędzi w early access rok i będzie rozwijany razem ze społecznością.
Cena gry to 40 dolarów, a więc ok. 170 zł. Niektóre dodatki do The Sims 4 potrafią kosztować mniej więcej tyle, więc potencjalnie jest to kolejny atut inZOI.
InZOI w aktualnej postaci zasługuje na 6/10. Krafton pokazuje, czym jest gamingowa odwaga i widać, że twórcy są pewni swojej wizji. Naprawdę ciekawi mnie, w jakim kierunku pójdzie inZOI, chociaż to nie jest jakaś wielka tajemnica, bowiem sam widziałem, ile funkcji było na ten moment niedostępnych w grze. Potencjał jest ogromny i warto śledzić poczynia twórców.
Plusy inZOI
- Genialny kreator postaci
- Potężny kreator domów
- Wysokiej jakości oprawa graficzna
- Rozbudowane interakcje z NPC
- Czytelny, minimalistyczny interfejs
- Znakomite animacje w dialogach
- Eksperymenty z nowymi technologiami (prompty, NVIDIA ACE, drukarka 3D)
- Cena gry we wczesnym dostępie na plus
Minusy inZOI
- Miejscami naprawdę sterowanie
- Gra traci płynność w bardziej zagęszczonych lokacjach
- Wysokie wymagania sprzętowe
- NPC i auta pojawiają się i znikają na naszych oczach
- Drobne błędny wybijające z immersji
- Miejscami zbyt sterylne środowisko gry
Grę do recenzji otrzymaliśmy od firmy Krafton. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.