Gry

Wady i zalety

Mass Effect 2 to produkcja, w której ogromny nacisk położono na dbałość o szczegóły. I nie chodzi tu tylko o oprawę graficzną, ale przede wszystkim o rewelacyjne przedstawienie całego uniwersum, z wieloma zupełnie nieistotnymi historiami czy postaciami. Dzięki temu mamy wrażenie, że świat Mass Effect faktycznie żyje. Obserwujemy jak rodzą się zażyłości bądź niesnaski pomiędzy członkami naszej załogi. Jesteśmy świadkami opowieści snutych przez załogę statku o ich rodzinach, o interesach, o jedzeniu. Na stacjach kosmicznych obserwujemy negocjacje handlowe, spory mieszkańców ze strażnikami, czy też słuchamy wiadomości galaktycznych bądź reklam.

Ogromnym atutem Mass Effect 2, który tak naprawdę przesądza o jakości tej produkcji, jest niezwykle intrygująca i spójna fabuła. Twórcom w perfekcyjny sposób udało się połączyć wątki z pierwszej części serii z drugą jej odsłoną. Co więcej wykonali wręcz tytaniczną pracę, pozwalając nam na import naszej postaci z Mass Effect 1 wraz ze wszystkimi konsekwencjami podjętych wówczas decyzji. Patent ten potrafi całkowicie zmienić odbiór niektórych scen podczas wykonywanych misji. Pojawiają się nowe, znane nam postacie i nowe wątki, których na próżno szukać podczas rozgrywki rozpoczętej od zera.

Dodatkowym impulsem do zabawy, który może umilić czas spędzony przy grze, są ciekawe dodatki DLC. BioWare tym razem rewelacyjnie przygotował nowego Mass Effecta do korzystania z dobrodziejstw sieciowej zawartości dodatkowej. Nowe typy broni, pancerzy czy nawet postacie i całe lokacje świetnie wtapiają się w już istniejący świat gry. Być może twórcy produkcji już wcześniej powycinali z pełnej jej wersji określone fragmenty, ale dopóki wszystkie dodatki są darmowe - trudno im mieć to za złe.

W Mass Effect 2 trudno doszukiwać się wad. Nie oznacza to oczywiście, że nie istnieją. Niektórzy gracze mogą uznać, że misje poboczne związane z naszymi kompanami, pomimo sporej różnorodności, zbytnio rozwlekają całą grę. Innym może nie spodobać się wymuszanie na graczu poszukiwania surowców na planetach, co po pewnym czasie zaczyna nużyć. Graczom pecetowym zaś przeszkadzać mogą wyraźne konsolowe korzenie tej produkcji. Mają one niestety wpływ na poziom trudności wersji PC. Bynajmniej nie chodzi o jakieś uproszczenia rozgrywki, ale o sposób sterowania. To, co na konsoli potrafi być wyzwaniem samym w sobie (np. mini gry na czas), w przypadku PC i szybkiej kontroli myszki jest wręcz dziecinną igraszką.

Dobrym przykładem może tu być również wyszukiwanie złóż na planetach. Na Xboksie jest wolniejsze, ale za to daje dużo większą satysfakcje. Dodatkowe wibracje pada pozwalają faktycznie wczuć się w klimat poszukiwań. Brak tego efektu w przypadku wersji PC wydaje się mocno spłycać ten element zabawy.

Na koniec nie wypada nie powiedzieć kilku słów o polskiej lokalizacji gry. Moim zdaniem wypadła "średnio dobrze". Co ciekawe, największe gwiazdy tej lokalizacji lekko zawodzą. Błyszczą natomiast postacie grane przez osoby mniej znane. Dla mnie osobistym faworytem jest gra Zbigniewa Suszyńskiego, który wcielił się w rolę doktora Mordina Solusa. Dość charakterystyczny głos tego aktora po niewielkim ulepszeniu sprawdził się tutaj wprost rewelacyjnie (choć wersja angielska nadal pozostaje niedoścignionym wzorem). Nadspodziewanie dobrze wypadł również bardzo kontrowersyjny Maciej Maleńczuk, którego wybór spotkał się ze sporym oburzeniem polskich graczy.

Niestety, czasami polski dubbing zawodzi na całej linii. Rozmowy brzmią sztucznie i brak w nich klimatu. Co gorsze, miejscami ostatnie słowo wypowiedzi danej postaci jest ucinane.

W naszym podsumowaniu wad i zalet świadomie pominęliśmy kwestię oprawy graficznej - zajmiemy się nią w kolejnych rozdziałach artykułu - oraz wspominanych przez nas wcześniej modyfikacji systemu rozgrywki. Uważamy bowiem, że ocena tych elementów gry powinna należeć do samych graczy. Przyznam szczerze, ze mnie osobiście opisywana zmiana konstrukcji gry początkowo zniechęcała do zabawy. Szybko jednak okazało się, że i taka rozgrywka może być przyjemna. Po prostu warto spróbować.