Test Infinix Zero Ultra. Flagowiec
Smartfony

Test Infinix Zero Ultra. Flagowiec "bez kompromisów", choć nie dla każdego?

przeczytasz w 7 min.

Infinix Zero Ultra to pewien powiew świeżości w segmencie flagowych smartfonów z Androidem. Urządzenie niewątpliwie wyróżnia się kilkoma cechami, niemniej ma również w sobie ciut kompromisów. Sprawdźmy, jak ten mix sprawdza się na co dzień.

ocena redakcji:
  • 4,3/5

Infinix Zero Ultra - test solidnej pozycji w segmencie flagowców

Flagowiec firmy, która zadebiutowała na europejskim rynku dosłownie przed paroma miesiącami, ma pewne cechy, które świadczą z jednej strony o tym, jak przemyślana jest to konstrukcja, a z drugiej przypominają czasy, gdy na topowe urządzenie nie trzeba było odkładać, oszczędzać, chomikować niczym podczas zbierania kasy na wkład własny na mieszkanie. Czy jednak solidny zestaw aparatów, ultraszybkie ładowanie i atrakcyjna cena wystarczą do zdobycia serc polskich klientów? Cóż, już teraz można zaspoilerować i rzucić wprost, że z zakupu tego telefonu w zasadzie nie można być niezadowolonym. Niemniej, podobnie jak w przypadku Infinix Note 12 Pro - nie jest to sprzęt dla każdego - o tym trzeba pamiętać!

Zanim wskoczymy do konkretów, warto wspomnieć o czymś, w czym Infinix Zero Ultra dosłownie zamiata flagową konkurencję. Mowa o zestawie, czyli tym co znajdziemy w pudełku. A tam mamy teleport do czasów w technologicznym świecie wręcz zamierzchłych. I bardzo dobrze! Do telefonu producent dorzuca etui, ładowarkę (przy tak szybkim ładowaniu należało tego oczekiwać) oraz słuchawki (!) i przejściówkę z mini Jack 3,5 mm na USB-C. Można? Jak się chce, to można!

Infinix Zero Ultra

Design i ekran, czyli estetyka robi robotę!

Trzymając sobie Zero Ultra w dłoni praktycznie z miejsca dochodzi do nas, że urządzenie wykonano z dbałością. Jest takie postarane, pomyślane i zadbane. Bardzo dobre materiały i absolutnie genialne spasowanie, to warto podkreślić. Smartfon jest tak solidny, jakby montowano go pod ciśnieniem, nawet przyciski głośności klikają tak, jakby nie chciały szczególnie zaznaczać swojej obecności. 

Do tego design, może nie jakiś super oryginalny, gdyż producenci z Dalekiego Wschodu co i rusz wychodzą z podobnymi pomysłami, ale trzeba przyznać, że faktura na pleckach może się podobać, a wyspa aparatów ma w sobie jakąś taką estetykę glamour. Nie jest to design uniwersalny, ale bo wszystko jest tu takie „shine” i „glossy”, jak z kampanii reklamowych Apartu. I oto jest pierwszy argument za tezą, że nie jest to smartfon dla każdego - komuś może się po prostu ta stylówa nie podobać.

Infinix Zero Ultra

Każdemu jednak spodoba się ekran. AMOLED, 120 Hz, 6,8 cala, zakrzywiony na bokach, rozdzielczość 2400 x 1080 pikseli. Ten wygląda zjawiskowo, choć sam w sobie trochę od topowej konkurencji odstaje. Adaptacyjne odświeżanie jest okej, tu nie ma co się czepiać, kolory są super, a jasność daje radę i w słoneczne dni. Niemniej w telefonach konkurencji, która europejski rynek zdominowała przez ostatnie lata, kolory są lepsze, jasność wyższa, a taki ogólny „feeling”, no też lepszy. Tak czy inaczej, ekran w Zero Ultra nie tylko daje radę, ale wygląda zjawiskowo, bo duży panel zakrzywiony po bokach po prostu musi się podobać. Reasumując, super ekran, takie mocne 7 na 10 w gronie flagowców, powiedziałbym.

Infinix Zero Ultra

Duży, choć dobrze ogarnięty

Infinix Zero Ultra to solidny smartfon i to solidny zarówno pod kątem jakości wykonania, jak i wymiarów oraz wagi. Mógłby spokojnie stać się narzędziem do samoobrony w ciemnej uliczce. Wymiary 165,5 x 75 x 9,16 mm i waga 213 gramów sprawiają, że noszenie tego telefonu w kieszeni do rzeczy najprzyjemniejszych nie należy, a jeśli smartfon wypadnie nam z ręki i spadnie na gołębia spacerującego po chodniku wokół nas i domagającego się żarcia - populacja gołębi w okolicy zmniejszy się o jednego osobnika. 

Mimo rozmiarów telefonu da się sprawnie używać, choć o zabawie jedną ręką możemy tu zapomnieć. Na prawym boku znajdziemy przyciski głośności i włączania, na lewym nie znajdziemy nic, u góry mikrofon i głośnik, a na dole tackę na kartę SIM i microSD, mikrofon, głośnik i port USB-C. Czytnik linii papilarnych mamy tu w ekranie i choć osobiście takich czytników nie lubię (i nie polubię), ten działa topowo. Topowo, czyli stosunkowo rzadko zdarza mu się nie rozpoznać naszego palucha. 

Infinix Zero Ultra

Co ważne, ekran pokrywa praktycznie cały front, ramki u góry i na dole są symetryczne i niewielkie, a mimo tego upakowano w nich poza przednią kamerką i niezbędnymi czujnikami diodę LED, taką, żeby sobie doświetlić gębę podczas selfiaków. 

Infinix Zero Ultra nieźle prezentuje się też pod kątem podzespołów. Całość napędza procesor MediaTek Dimensity 920, który to ma na pokładzie 8 rdzeni i taktowanie na poziomie 2,5 GHz. W pracy wspiera go 8 GB pamięci RAM (rozszerzalne wirtualnie o 5 GB). Smartfon obsługuje sieć 5G i oferuje 265 GB pamięci na dane. Fotograficznie mamy do dyspozycji moduł 200 Mpx z obiektywem o przysłonie f/1.97 z optyczną stabilizacją obrazu, obiektyw szerokokątny z matrycą 13 Mpx i moduł do głębi z przysłoną f/2.4. 

Flagowiec marki Infinix wspiera oczywiście Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, NFC i wszystko, co dziś wspierane przez topowy model być powinno. I działa to bardzo okej. Telefon nie gubi zasięgu sieci, nie wariuje, działając „po SIM-ie”, jest godny zaufania, szybki i responsywny. Inna sprawa, że w 2022 roku właśnie tego powinniśmy się spodziewać, prawda?


Specyfikacja produktu Infinix Zero Ultra

  • Wymiary (wys/sz/gł)
    9.16 x 75.08 x 165.5 mm
  • Waga
    213 g
  • System operacyjny
    Android 12
  • Pamięć masowa
    256 GB
  • Bateria (pojemność)
    4500 mAh
  • Aparat (tył)
    200 + 13 + 2 Mpx
  • Złącza
    USB typu C
  • Aparat (przód)
    32 Mpx
  • Pamięć RAM
    8 GB
  • Wyświetlacz (przekątna)
    6,8 cale/cali
  • Wyświetlacz (rozdzielczość)
    2400x1080 px
  • Wyświetlacz (technologia)
    AMOLED
  • Procesor główny (nazwa)
    MediaTek Dimensity 920 5G
  • Łączność bezprzewodowa
    4G (LTE), NFC, Dual SIM, Wi-Fi, 5G, Bluetooth 5.2

Bateria i truskawka na torcie - szybkie ładowanie

Bateria to mocna strona Infinix Zero Ultra. Mocna, bo choć pojemność nie jest jakaś zabójcza, to sprzęt na luzie wytrzymuje pełny dzień na baterii, a i pociągnie tak z półtora dnia. Czyli standard, takie czasy mamy, że dobra bateria = jeden pełny dzień. Pracując czy grając na testowanym smartfonie turbo intensywnie, kiedy wyświetlacz ma maksymalną jasność, możemy liczyć na jakieś 3 godziny, zaś działając nieco oszczędniej, tak standardowo, czyli jakaś przeglądarka, sociale, takie tam, ekran nie zgaśnie nam, a smartfon nie stwierdzi zapaści przez 7 godzin.

Na plus zaliczyć trzeba rzecz jasna ładowanie, czyli coś, czym Infinix chwali się otwarcie. 180 W to nie w kij dmuchał i faktycznie telefon ładujemy błyskawicznie. Do 12 minut deklarowanych przez producenta czasem trudno dobić, ale poniżej kwadransa smartfon naładujemy i to jest super, ekstra. Trzeba tylko pamiętać, by nie ładować go na słońcu, czy tam w pomieszczeniach, w których temperatura przekracza 25 stopni Celsjusza, czyli zimą nikomu to raczej w tym roku nie grozi…

Infinix Zero Ultra ładowanie

Czy aparat 200 Mpx ma sens? I jak z multimediami?

Ciekawą sprawą jest obecność 200 megapikselowego aparatu sparowanego z procesorem, który sobie z takimi aparatami w zasadzie nie powinien radzić. I to trochę chyba widać na zdjęciach. Te wykonane w optymalnych warunkach są bardzo szczegółowe i mogą się podobać, ale i na nich widać, że coś tu się z mocą obliczeniową dzieje, bo mogłoby to wyglądać jeszcze lepiej. Innymi słowy, jeśli następca Zero Ultra dostanie inny procesor, to zdjęcia z głównego aparatu będą najpewniej w stanie część konkurencji wprowadzić w konsternację. 

Infinix Zero Ultra

Uogólniając, jest nieźle, a na pewno powtarzalnie, co w smartfonowych aparatach nie jest wcale takie oczywiste. Mamy na pokładzie całkiem dostarczający tryb nocny, który faktycznie potrafi ze zdjęć po zmroku wyciągnąć co nieco, obiektyw szerokokątny działający jak większość takich modułów w smartfonach - sprawdza się podczas zdjęć z wakacyjnych wypraw w góry, ale jakościowo odstaje mocno od głównego aparatu oraz dobrą, a nawet więcej niż dobrą przednią kamerę. Foty w dobrej jakości na Insta Infinix Zero Ultra ogarnie spokojnie, więc czego chcieć więcej?

Infinix Zero Ultra zdjęcie

Średnio wypadają niestety filmy nagrywane Infinixem Zero Ultra. Optyczna stabilizacja pływa, a ilość detali mocno uzależniona jest od warunków oświetleniowych. W ładny dzień, bez mocno kontrastowego światła filmy są spoko, to znaczy, prezentują się ładnie, zwłaszcza gdy zadbamy o to, by były nagrywane możliwie statycznie.  

Infinix Zero Ultra zdjęcie nocne

Do filmów i seriali bajka, w gry też Zero Ultra potrafi (nie jest wybitny, ale spokojnie daje radę, jak przystało na swoją półkę cenową), a co z muzyką? Telefon gra dobrze, choć nie wybitnie. Brakuje głośnikom niskich tonów, ale dźwięk stereo jest w porządku. Na słuchawkach jest, wiadomo, lepiej i całkiem przyjemnie, no ale telefonem dla melomanów Infinix Zero Ultra nie zostanie.

Skoro przy muzyce jesteśmy, a zatem przy dźwięku, to na szybko - jak radzą sobie mikrofony? Radzą sobie… Tak jak powinny. Nie jest to smartfon do rozmów konferencyjnych na głośniku, ale reprodukcja dźwięku jest w porządku, a i mikrofony sprawiają, że słychać nas dobrze, bardzo optymalnie, bez wystrzałów w żadną ze stron. 

Jak Infinix Zero Ultra radzi sobie w normalnym użytkowaniu?

Zastosowany procesor to konstrukcja udana, ale jednak nieco słabsza niż inne topowe rozwiązania - często występujące już w urządzeniach z podobnego do Zero Ultra przedziału cenowego. Co oznacza to w praktyce? Hmm, niewiele. Smartfon jest szybki, działa stabilnie, jest bardzo responsywny na co dzień. Mówimy o telefonie, który bez zadyszki da radę posłużyć przez parę ładnych lat i będzie starzał się ze względną godnością. Choć wychodzę z założenia, że wyniki w benchmarkach nie zawsze oddają to, jak telefon sprawdza się w codziennym użytkowaniu, to zaznaczmy, że w poczciwym Antutu Infinix Zero Ultra wykręca ponad 700 tys., a w Geekbench 5 - 726 w single-core i 2083 w multi-core. Fani cyferek winni być zadowoleni.

Infinix Zero Ultra soft

Benchmarkowa wydajność to jedno, a co z prozą życia codziennego? Tu Infinix Zero Ultra nie zawodzi. Smartfona używa się bardzo komfortowo, nie łapie zamułek, nie gubi klatek animacji, nie grzeje się przesadnie, nie wariuje. Wydajność konsumencka jest na najwyższym poziomie, a płynność i stabilność pracy również też. Jeśli zatem ktoś stawia na komfort codziennego użytkowania i nie czuje potrzeby chwalenia się tym, jakie numerki wykręca w benchmarkach - Infinix Zero Ultra to solidna pozycja. 

Infinix Zero Ultra soft

Przed wyborem dobrze jest pooglądać sobie też, jak wygląda interfejs testowanego modelu. Mamy tu system XOS 12, który bazuje na Androidzie i którego obsługa jest wygodna, przyjemna i miła tak na co dzień. Niemniej, jest to mocno dalekowschodnia stylistyka i nie każdemu to podejdzie. Interfejs jest kolorowy, krzykliwy, designersko przekręcony w stronę glamour - nie ma tu modnego minimalizmu, a że nie każdemu taki styl podpasuje, dobrze jest zrobić mały rekonesans.

Infinix Zero Ultra

Dla kogo Infinix Zero Ultra to dobry pomysł?

Infinix Zero Ultra to dobrze przemyślany smartfon, który ma kilka mocnych atutów, a nawet asów w rękawie (ładowanie!). Pytanie, czy warto wybrać akurat ten model spośród gęsto upakowanych na rynku flagowców najróżniejszych producentów? Cóż, warto, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że nie jest to telefon idealny, a konstrukcja bazująca na pewnych kompromistach.

Konkurencja oferuje lepsze aparaty, większą wydajność i lepsze ekrany. Smartfony, które jednak Zero Ultra wyprzedzają w podanych kategoriach, są znacznie droższe i to właśnie na tej płaszczyźnie rysuje się przewaga testowanego sprzętu. Za mniej więcej 3000 zł otrzymujemy kompletne urządzenie, szybkie, stabilne i z bardzo dobrym ekranem oraz genialnym ładowaniem. Jeśli więc ktoś szuka możliwie najlepszego nowego sprzętu we wspomnianych pieniądzach i nie interesuje go to, czy telefon zmieści mu się do kieszeni, Infinix Zero Ultra może być bardzo dobrym wyborem.

Opinia o Infinix Zero Ultra

Plusy
  • błyskawiczne ładowanie 180 Wat,
  • aparat 200 Mpx,
  • dobre zdjęcia nocne,
  • bardzo dobry ekran,
  • doskonała jakość wykonania,
  • design, obok którego nie można przejść obojętnie,
  • bogaty zestaw: etui, słuchawki, przejściówka USB-C - mini Jack 3,5 mm,
  • stabilność i płynność pracy na co dzień,
Minusy
  • dla niektórych: duży rozmiar,
  • nagrywane filmy odstają jakością od rynkowych liderów

  • Obudowa i akcesoria:
    • 5.0
  • Wyświetlacz:
    • 4.5
  • Głośniki:
    • 4.5
  • Podzespoły:
    • 4.7
  • Bateria i ładowanie:
    • 4.8
  • Aparaty:
    • 4.3

Ocena Infinix Zero Ultra

86% 4.3/5

Komentarze

5
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    pawluto
    4
    Niczym nie zaskakujący a cena jakby robił masaż pleców...
    Dobry fon tylko za drogi.
    • avatar
      -SnR3-
      3
      Przestalem czytac gdy zobaczylem mediatek. Ze jaki flagowiec niby?
      • avatar
        Marucins
        2
        "Flagowiec "bez kompromisów", blablabla" a później "nagrywane filmy odstają jakością od rynkowych liderów"
        To co to za flagowiec?
        A to na jakiej podstawie urodziło się info że to flagowiec? Szczególnie że to przeciętniak z chorą ceną!
        • avatar
          stanczyk
          1
          Nie gram w gry. Do netu wystarczy fon za 600-700. Czyli zostaje część fotograficzna. Za nią mogę dać 2000 zł. Czyli za cały fon. max 3000 zł. Ale to moja ocena.