Gadżety

To słuchawki czy oczyszczacz powietrza? Tak

przeczytasz w 2 min.

Dyson Zone to prawdopodobnie najdziwniejszy, a równocześnie najbardziej ambitny projekt w historii tego producenta, słynącego przecież z innowacyjnych rozwiązań.

Dyson Zone to słuchawki z… oczyszczaczem powietrza

Producent, którego kojarzysz raczej z superdrogimi, ale też naprawdę dobrymi odkurzaczami i suszarkami, zaprezentował nowe urządzenie. I to takie, którego nikt się raczej nie spodziewał. Produkt o nazwie Dyson Zone to jego pierwsze słuchawki. Na pozór nic nowego, ale innowator, jakim bez wątpienia jest, postanowił spróbować czegoś innego i zintegrował z nimi… oczyszczacz powietrza

Tak powstał oryginalny gadżet, który pompuje do twoich uszu świeże nuty, a do twoich płuc – świeże powietrze. Dyson Zone to zarazem pierwsze słuchawki tego producenta, jego pierwszy „ubieralny” oczyszczacz powietrza i prawdopodobnie pierwsza tego typu hybryda w ogóle. Sam producent mówi o tym urządzeniu, jak o gadżecie, mającym zwiększać komfort poruszania się w miejskiej przestrzeni

Zwalcza hałas i zanieczyszczenia powietrza. Oto Dyson Zone

Zacznijmy od słuchawkowej połowy specyfikacji. Dyson Zone ma wykorzystać technologię Bluetooth i zaoferować niezłe brzmienie oraz skuteczną redukcję szumów z otoczenia. Urządzenie ma trzy tryby działania: pełne wyciszenie (blokujące wszystkie hałasy), tryb transparentny (w którym dźwięki z zewnątrz bez problemu docierają do naszych uszu) oraz tryb rozmowy (dodatkowo zwiększający słyszalność ludzkiego głosu). Nie wiemy niestety, jakie mają przetworniki, ile ważą czy na ile starczy akumulatora

Jeśli zaś chodzi o oczyszczacz, to urządzenie zostało wyposażone w wentylatorki i filtr węglowy wzbogacony o potas. Wykorzystuje filtrację elektrostatyczną, aby uniemożliwiać zanieczyszczeniom docieranie do naszego nosa i ust, a następnie – do płuc. Oferuje trzy poziomy intensywności, które mogą się automatycznie przełączać pomiędzy sobą, dostosowując się do aktualnych potrzeb użytkownika. Moduł oczyszczacza w żadnym miejscu nie dotyka twarzy, a w razie czego można go zdjąć. 

Dyson Zone wygląd

6 lat i 500 prototypów, by stworzyć zmyślne urządzenie 2w1

W przeciwieństwie do maseczek Dyson Zone dostarcza przefiltrowane powietrze bez dotykania twarzy. Jak czytamy w zapowiedzi, powstanie produktu, który widzisz na zdjęciach, poprzedziło opracowanie około 500 prototypów, a cały rozwój zajął przeszło sześć lat. To oznacza, że… wbrew temu, co mogłoby się wydawać, pomysł na produkt zrodził się jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19. 

Na razie nie znamy ani daty premiery, ani ceny. Ta ostatnia – biorąc pod uwagę i innowacyjność urządzenia, i standardową wycenę produktów Dysona – nie będzie niska. Co do tego można mieć absolutną pewność. 

Źródło: Dyson, Mashable, The Verge

Komentarze

8
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Abigail
    9
    Kaganiec, prawie jak Bane
    • avatar
      Dragonik
      4
      W życiu bym tego nie założył.
      • avatar
        BeZeduryBenchmarka
        3
        Ciekawe kiedy bedziemy zaslaniac cala twarz...
        • avatar
          JaYmZ
          3
          Może wróćmy do średniowiecznych standardów - proponuję hełm rycerski z przyłbicą. Po co się ograniczać?
          • avatar
            piomiq
            1
            Na japoński rynek to jak znalazł. Oni lubują się w różnych dziwnych rzeczach.
            Zresztą w filmiku jest Azjatka, czyli reklama skierowana to zdefiniowanej grupy osób.
            • avatar
              MartaD3
              0
              Śmiesznie to wygląda szczerze mówiąc. Ja oczyszczacz mam, ale taki standardowy, roombe też ostatnio kupiłam. Dobra inwestycja to była.