Aplikacje mobilne

Edward Snowden ostrzega przed Google Allo

Mateusz Tomczak | Redaktor serwisu benchmark.pl
14 komentarzy Dyskutuj z nami

Komunikator Google Allo zaczyna budzić dość spore kontrowersje. Wszystko rozgrywa się o kwestie bezpieczeństwa danych.

Kilka dni temu informowaliśmy, iż Google Allo zadebiutuje jeszcze w tym tygodniu. Tak też się stało i nowy komunikator pobierać można już na urządzenia z systemem Google Android. Pytanie, czy warto?

Zostawiamy tym razem z boku rozważania na temat funkcjonalności aplikacji. W centrum uwagi znalazło się bowiem bezpieczeństwo naszych danych. Sprawa nabiera dużego rozgłosu także z racji faktu, iż porusza ją Edward Snowden.

Postać, o której słyszał ostatnimi czasy chyba każdy kieruje pod adresem Google Allo bardzo poważne zarzuty. Nie bez powodu, ponieważ wedle pierwszych zapowiedzi aplikacja gromadzić miała w chmurze rozmowy tylko przez pewien czas i to w sposób uniemożliwiający identyfikację użytkownika Teraz zapisów takich nie można się doszukać, z czego wynika, iż wykorzystywanie pełni możliwości Google Allo grozi gromadzeniem wszystkich konwersacji. Oficjalnie ma to też na celu zapewnienie szans na jak najlepsze usprawnianie komunikatora.

"Czym jest Allo? To aplikacja Google, która zachowuje każdą wiadomość wysłaną kiedykolwiek i w razie potrzeby udostępnia je na żądanie policji. Nie korzystajcie z Allo." - Edward Snowden


Teoretycznie rozwiązaniem pozostaje jeszcze przełączenie komunikatora w tryb Incognito, w którym wykorzystywane jest szyfrowanie end-to-end. Problem w tym, iż w takim przypadku wszystkie najciekawsze funkcje Google Allo zostają wyłączone. Dla ceniących sobie prywatność większego sensu sięgania po Google Allo zatem nie widać.

Źródło: independent, google, scoopnest

Komentarze

14
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Smuga
    Nie rozumiem jednego - przecież takie Hangouts, FBM czy inne zapisują historię online. I niech mi nikt nie powie, że w razie potrzeby służby sobie tam nie zajrzą...
    12
  • avatar
    kombajn
    Słuchanie tego co ma do powiedzenia pan Snowden to trochę tak jakby słuchać wypowiedzi ssmana pracującego jako strażnik w obozie koncentracyjnym który uciekł do Związku Radzieckiego i z gmachu NKWD opowiada światu jaki to Hitler jest zły. Pewnie NSA łamie prawa obywatelskie tylko udawanie że Snowden jest jakimś św Piotrem który dla dobra ludzkości ujawnia zakulisowe machinacje służb.... Ta a wujek Putin jest znany z tego że szanuje prawa obywateli a wolność słowa i przestrzeganie praw jednostki jest po prostu synonimem Federacji Rosyjskiej rządzonej przypomnę twardą ręką prze pułkownika KGB. Jak ktoś wierzy że Snowden nie jest amerykańskim oficerem służb i zdrajca który ruskim sprzedał tajne dane w zamian za azyl to niech sobie wierzy. Ja już jestem za duży na bajki dla dzieci.
    P.S. A jak ktoś będzie chciał podsłuchiwać ruch elektroniczny z danej komórki to wszystko jedno jakim programem będzie się ktoś posługiwać nic to nie zmieni, chyba że się użyje silnych asymetrycznych algorytmów szyfrujących z kluczem liczonym w tysiącach bitów... ale wtedy raczej odpada korespondencja w stylu czatu. W sumie to nie wiem bo nie próbowałem, nie jestem terrorysta żeby miały się mną interesować amerykańskie agencje wywiadowcze.
    4
  • avatar
    muphet
    aha, czyli informacje zbierane i zapisywane na urządzeniach android (którego właścicielem jest google/alfabet) jest ok, ale aplikacja stworzona przez google, która "jawnie" gromadzi dane już sprawia ludziom problemy. wystarczy czegoś nie napisać i już problemu nie ma.
    1
  • avatar
    SirMichael
    ściągnijcie sobie Wickr i macie święty spokój.
    -1
  • avatar
    Konto usunięte
    Serio? A jakie to poufne informacje jakakolwiek osoba przekazuje za pośrednictwem internetu?

    Wszyscy, którzy obawiacie się podsłuchu czy innej inwigilacji i wierzycie w spiski, idźcie się leczyć do psychologa. Stany lękowe się leczy.
    -2
  • avatar
    behemot
    Nie trzeba być szczególnym paranokiem czy wygnańcem pokroju Snowdena, żeby dojść do wniosku, że "Allo" i "prywatność" to antonimy.