Nauka

Elon Musk zdradza szczegóły swojego marsjańskiego planu

z dnia
Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
11 komentarzy Dyskutuj z nami

W sesji AMA wizjoner Elon Musk przedstawił jak będą wyglądać pierwsze loty na Marsa.

Elon Musk wziął ostatnio udział w sesji AMA (zapytaj mnie o cokolwiek). Podczas niej odpowiedział na wiele pytań dotyczących najbardziej intrygującego celu jego życia: kolonizacji Marsa.

Najwięcej pytań dotyczyło tego, jak sprawić, by Mars stał się przyjazny ludziom. Musk twierdzi, że kluczem do sukcesu będzie tworzenie specjalnych kopuł geodezyjnych, wykonanych ze szkła i włókna węglowego.

W budowaniu dużych przestrzeni ciśnieniowych pod powierzchnią Marsa, gdzie odbywać będą się operacje przemysłowe, pomóc mają roboty-górnicy. Na powierzchni, pod kopułami żyć będą natomiast ludzie. Publikacji projektów nie należy się jednak spodziewać w ciągu najbliższych mieisęcy.

Ludzie, a konkretnie dwunastka, która weźmie udział w pierwszym locie załogowym, będzie miała ważne zadanie. Konkretnie: zbudować bazę Alpha, która stanie się rdzeniem życia na Czerwonej Planecie. 

Ale po kolei. Pierwsze lądowanie na Marsie – bezzałogowe – ma dać odpowiedź na pytanie, czy SpaceX jest w stanie wylądować rakietą bez tworzenia krateru. W przypadku pozytywnej odpowiedzi, kolejna rakieta przyleci na Czerwoną Planetę ze sprzętem do budowy bazy.

W następnej rakiecie przylecą już ludzie, którzy tę bazę będą mogli poskładać. Z czasem ludzi ma być coraz więcej, a miasto ma się rozrastać, aż wreszcie stanie się w dużej mierze samowystarczalne.

Źródło: TechCrunch, Mashable, The Verge. Foto: SpaceX

Komentarze

11
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Podoba mi się. Mam nadzieję, że dożyję jeszcze czasów żebym mógł polecieć na Marsa.
  • avatar
    Mówili kiedyś o wytworzeniu na marsie atmosfery. Czy to możliwe? Czy to nie byłaby lepsza opcja?
  • avatar
    Chyba lepszą wizją zbyłoby zbombardowanie marsa termojądrówkami, które wzbija pył w górę i zwiększą namagnesowanie jądra. Atmosfera zrobiła by się cieplejsza. Po jakich 100 latach i udoskonalonej technologi można by próbować wysyłać ludzi. Zawsze też można zbombardować tylko połowę planety a na drugą połowę lecieć za 10 lat. Współczesne boby nie powinny powodować tak dużego zanieczyszczenia odpadami jak te z lat 50-60.
    -6
  • avatar
    Z niego taki wizjoner jak ze mnie...
    -10