Samochody elektryczne

Serwisowanie elektryka może być tak drogie, że zatęsknisz za „spalinówkami”

przeczytasz w 2 min.

Ile kosztuje serwisowanie samochodu elektrycznego? W teorii - niewiele. Różnice konstrukcyjne nie wymagają identycznej obsługi, jak w przypadku „spalinówek”. W teorii jednak ASO może sobie zażyczyć horrendalne stawki za roboczogodzinę.

O niebotycznych kwotach, jakie autoryzowana stacja obsługi Mercedes-Benz życzy sobie za każdą roboczogodzinę serwisu informuje Marcin Mizgalski - znany w sieci prekursor elektromobilności w Polsce. Sprawą zainteresował się również Auto Świat, który informuje o zakończeniu tej dość szokującej sprawy, którą zainteresowany podzielił się na swoim kanale YouTube.

Godzina pracy ASO przy serwisie elektryka? 700 zł, piękny kawalerze

Jak to wszystko się zaczęło? Ano bohaterem sytuacji jest elektryczny Mercedes Klasy B. Dość rzadko spotykany na polskich drogach samochód, ale generalnie rzecz biorąc - „normalny”, który wiele części dzieli ze swoim spalinowym odpowiednikiem.

Właściciel Mercedesa, Marcin Mizgalski podjął decyzję o jego sprzedaży, a w związku z tym - również uprzednim przygotowaniu samochodu dla potencjalnego nabywcy. Konieczne było zatem sprawdzenie, czy z autem jest wszystko w porządku i ewentualne naprawienie wszystkich znanych usterek (znane do tej pory było stukanie w nadwoziu).

Ot, sytuacja w żadnym stopniu specyficzna. Mizgalski wybrał się do jednego z ASO Mercedes-Benz, w którym zdiagnozowana została usterka elementu zawieszenia.

Wycena? Pomijając koszt samego elementu, o którym nie wspomniano na filmie - serwis poinformował, że każda rozpoczęta roboczogodzina podczas naprawy elektrycznego Mercedesa Klasy B kosztuje… 700 zł.

Jeśli ta kwota wydaje Wam się wysoka, to nie macie racji. Jest absurdalnie wysoka. Ile jednak kosztuje roboczogodzina naprawy spalinowego Mercedesa Klasy B? Jakieś 370 zł. Dwukrotna przebitka cenowa tylko dlatego, że samochód jest napędzany silnikiem elektrycznym?

Przecież elektryki miały być tanie w serwisowaniu, to o co chodzi?

Argument jakoby samochody elektryczne były tanie w obsłudze serwisowej przewija się za każdym razem podczas wymieniania zalet elektryków. Poniekąd tak jest. Tego rodzaju auta nie wymagają serwisów olejowych, turbosprężarek, a także klocków i tarczy hamulcowych (przynajmniej tak częstych jak w pozostałych samochodach) etc.

Trudno zatem z tym argumentem się nie zgodzić - elektryki są tanie w obsłudze, bo w teorii nie są skomplikowaną konstrukcją. Z drugiej jednak strony jest to technologia zupełnie nowa dla mechaników.

Skąd wynikają tak wysokie ceny serwisu elektryków? Mechanicy w ASO potrzebują specjalnych uprawnień do obsługi samochodu elektrycznego, a szkolenia... kosztują.

Obsługa akumulatorów i „tony” elektroniki wymaga przeszkolenia serwisantów i zabezpieczenia odpowiedniego zaplecza technicznego. W związku z tym, wszystkie koszty, które ponoszą serwisy przygotowując się do możliwości obsłużenia samochodu elektrycznego odbijają się na właścicielach elektryków, którzy są zmuszeni płacić horrendalne kwoty za godzinę pracy.

Sprawa Marcina Mizgalskiego zakończyła się dobrze, bo… jest znany?

Jak donosi Auto Świat - Marcin Mizgalski za serwis swojego elektrycznego Mercedesa Klasy B ostatecznie zapłacił tyle samo, co w przypadku odpowiednika napędzanego silnikiem spalinowym. Redakcja informuje również, że nieoficjalnie dotarli do informacji, jakoby „ceny we wszystkich serwisach tej firmy [dop. red: Mercedes-Benz] obniżono do stawek, którym podlegają spalinowe odpowiedniki elektryków”.

Trudno w całej tej sytuacji nie odnieść wrażenia, że sytuacja miała pozytywne zakończenie, bo trafiła do sieci. Skoro rzekoma obniżka cen nastąpiła po reakcji mediów - oznacza to, że wszyscy poprzedni klienci siłą rzeczy musieli zgodzić się na narzucone przez serwis wysokie koszty.

Sytuacja opisana przez Marcina Mizgalskiego na YouTube nieco zakrzywia wizję elektryków, które w teorii miały być dużo tańsze w obsłudze. Zgadzacie się z tym, czy jesteście innego zdania? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: YouTube @Marcin Mizgalski, Auto Świat

Komentarze

72
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    antytalent
    14
    Na obecnym etapie dostępnej technologii elektryk to bardzo droga zabawka, kłopoty z ładowaniem, coraz droższy prąd, mały zasięg i zużywająca się bateria. Cena nowego małego elektryka jak za duże, wygodne auto spalinowe. Nie ma to sensu.
    • avatar
      pawluto
      4
      Dymają właścicieli elektryków aż miło...hahahahaha
      • avatar
        Shunex
        3
        Ironią jest to że z kosztem ASO wcale nie wiąże sie wyższa jakość...
        • avatar
          Marek1981
          1
          O ile się nie mylę to koleś ma nieźle pop... w głowie (narzekał że spalinówki są be/traci się mnóstwo czasu ponieważ jego szlak trafia bo musi tankować służbowe auto żony). I polityka cenowa jest jest rozsądna, elektryki są dużo cięższe więc mają inne zawieszenie, to samo opony są twardsze i łatwiej je ukruszyć. Już nie wspomnę o skomplikowaniu w chłodzeniu baterii, niebezpieczeństwo samozapłonu (ostatnio kontenerowiec się spalił) itd.
          • avatar
            Fiwyy
            1
            elektryk może mieć ekonomiczny sens tylko jeśli ma się dom z panelami na dachu
            • avatar
              Wojtas1PL
              1
              Mam Leafa, rocznik 2016. Jak dotąd jeśli chodzi o serwis to było tak: 3 razy nowy filtr powietrza (standardowy Nissanowski, 30 zł i 15 minut roboty). Raz wezwano mnie do ASO na jakąś akcję gwarancyjną, bo w tym roczniku wykryli jakiś problem ze stykami baterii, serwis ogarnął to ekspresowo i oczywiście gratis. No i raz, po większej stłuczce, trzeba było coś zrobić przy klimatyzacji. I to był jeden raz gdzie przepłaciłem za serwis, bo Leaf ma specjalny, elektryczny kompresor (zamiast napędzanego paskiem jak każde auto spalinowe), i tego nikt w Polsce nie ruszy poza ASO. I poszło 800 zł zamiast 300. Więc naprawdę, nie mam na co narzekać.
              • avatar
                steelek
                1
                Zastanawia mnie co za ignorant w ankiecie wybiera że koszty są wysokie i czy wynika to z tego, ze przeczytal artykul i ma juz taka opinie czy co. Z 3 miesiace temu wymieniałem w mojej Tesli Model 3 hamulce. Tarcze i klocki (nie wiem kto w artykule wpadl na to ze te sie nie zuzywaja - zuzywaja sie generalnie mniej chyba ze ktos nie umie jezdzic to nawet wiecej). Ja moje wymienialem po 80 tysiacach co w sumie nie jest chyba takim zlym wynikiem na samochod ktory wg papierków ma prawie 500 koni :D Za komplet tarcze + klocki + robocizna zaplacilem w autoryzowanym serwisie w Berlinie 733€. Dużo? Bo ja wiem? Tarcze są wieksze bo wersja ze niby sportowa i co ino. Podobne pieniadze placilem za Golfa GTI i wymiane hamulców. Oprocz tego był jakiś problem z pompą chłodzenia do baterii. Wymienili na gwarancji. Zapytałem ile kosztuje taka pompa poza gwarancją - 600€ + z 200 robocizna. Ale pompa została w modelach po 2019 zmieniona a we wczesniejszych jezeli był z nią problem to ujawniała się ona praktycznie jeszcze w okresie gwarancji - u mnie przebiegało bezobjawowo - pewnie przez to że mało kiedy 'upalałem żeby cisnąć 260km/h non stop' wiec problemow z chlodzeniem nie bylo a sam problem ujawnial sie tym ze samochod ograniczal moc (do 50% co mnie rozbawilo dosc srogo bo to nadal bylo wiecej niz mial moj golf :D) zeby nie przegrzać battery pack.

                Biorąc pod uwagę fakt że zaraz stuknie mi sto tysiecy. A moim jedynym kosztem to byly te hamulce i w sumie dodatkowy komplet opon + wycieraczki i plyn do spryskiwaczy to moge powiedziec ze koszty serwisowania sa dosc niskie porownujac je z autem spalinowym. Wiadomo w spalinowym olej mozna samemu wymienic ale 5L nadal bedzie kosztowac z 200-300zł a serwis taki roczny olejowy w ASO spalinowca to zwykle koszt 500-1000zl co najmniej.

                No i co do kosztu prądu. Drogo jest jak na orlenie ładuje w trasie (czesc to greenwaye w przebraniu wiec jeden pies), umiarkowanie drogo jest na Superchargerach, a śmiesznie tanio jest przy ładowaniu w domu. 61gr/kWh + fakt ze mam fotowoltaike sprawia ze w 80% mojego zapotrzebowania na przejazdy do pracy i z powrotem pokrywam kosztem przejechania 100km w granicach 10-11zł (nie robiąc za dziada przy sredniej predkosci 120km/h przez wiekszosc trasy trzeba liczyc te 17-19kW/100km. Znajdzcie mi benzyniaka/diesela który ma 500KM i zrobi 100km za na 2L paliwa :D A jak ktoś twierdzi że dla niego 120km/h na drodze ekspresowej to dziadkowe tempo to trzeba wiedziec ze mi to ryba. Wrzuca
                • avatar
                  mesjan
                  1
                  Roboczo godzina pracownika w zakładzie mechanicznym jest stała nie ważne co on robi. To firma może narzucić wyższe stawki na elektryki ale to nie oznacza że elektryki za roboczo godzinę są droższe w naprawie tylko z tego powodu że są elektryczne. Rozumiem żeby droższe były naprawy aut o zasilaniu atomowym i pracownik żądał więcej bo jest bardziej narażony na promieniowanie (oczywiście to fikcja) lub musiałby do tego mieć jakieś większe kwalifikacje. Po prostu jeśli tak jest to zdzierają kasę bo wiedzą że na biednego nie trafiło.
                  • avatar
                    KENJI512
                    1
                    Przecież właśnie o to chodzi, nie będziesz miał nic a będziesz szczęśliwy.

                    Kiedyś gry sprzedawano jako płyty, które posiadałeś, dziś masz albo abonament na dostęp albo kupujesz i osobisty dostęp do gry, ale nie odsprzedasz.
                    Kiedyś filmy kupowało się na płytach, teraz Netflix i inne. (tak, są blu ray itp., ale chodzi o nurt główny)
                    Kiedyś miałeś iPhone, teraz wynajmujesz go i co miesiąc płacisz xD

                    Teraz auta każdy posiada, lepsze lub gorsze, trzeba robić takie co się na serwisie zarobi, ew. wynajmie.
                    • avatar
                      paankracyk
                      0
                      No ok ale to przypadek jednego modelu auta. Czy ta informacja potwierdza, że jest w ogóle tak drogo? Miałem koleżankę która miała wąsik. Czy to znaczy, że kobiety są wąsate?
                      • avatar
                        assistant
                        0
                        W ogóle nie wymagają sewisu hamulców... Częśc ma bębny dla rekuperacji energii, wszystkie mają normalne hamulce
                        • avatar
                          franiux
                          0
                          W Polsce elektryki są mniej ekologiczne niż spalinówki bo są na węgiel. To rozwiązuje jakiekolwiek dylematy. Do tego są droższe.
                          • avatar
                            Janisz
                            0
                            Elektryczne samochody mają tyle samo sensu, co elektryczne rowery...
                            • avatar
                              RAQ73
                              0
                              "Tego rodzaju auta nie wymagają serwisów olejowych, turbosprężarek, klocków i tarczy hamulcowych etc" to ciekawe że w elektrykach nie wymienia się ani klocków ani tarcz hamulcowych... jak o czym się chce pisać to na początek trzeba zgłębić temat....
                              • avatar
                                Gnom_Z_Piany2
                                -1
                                przy typowym użytkowaniu, akumulatory w elektryku wystarczają na 3 - 5 latek, a potem ich pojemność dramatycznie leci w dół. niestety akumulatory są głównym kosztem elektryka. ich wymiana jest ostro dyskusyjna pod kątem ekonomii, tym bardziej że nie ma się takich gwarancji jak samochód nowy. przykładem jest choćby cmentarzysko elektryków pod paryżem (bardzo łatwo to znaleźć byle wyszukiwarką na necie, google, duckduckgo, ruski yandex, albo microsoftowy bing), w nich tylko padł lub zużył się akumulator. niestety stary zużyty akumulator, nie da się go odsprzedać w sensownej cenie do recyclingu, bo taki recycling praktycznie nie istnieje. I to pomimo tego, że odzyskiwanie surowców ze zużytych baterii do produkcji nowych, to bardzo opłacalna rzecz.
                                • avatar
                                  kamishi
                                  -9
                                  Nie zatęsknię. Do kopciuchów nie wrócę.
                                  • avatar
                                    Ciekawski_
                                    0
                                    tesat
                                    • avatar
                                      gromzjasnegonieba
                                      0
                                      A w reklamach elektrykow w prasie czesto mowia ze naprawa elektryka jest kilkukrotnie tansza bo jest prostszy w budowie i ma mniej elementow.
                                      • avatar
                                        Silver
                                        0
                                        Nie, elektryki nigdy nie będą tanie. To, że kilometr przejechany wychodzi taniej pod wieloma innymi względami ekonomia się jednak kończy.