
Nie prosiłem o AI. To rewolucja, za którą wszyscy (za)płacimy [OPINIA]
Sztuczna inteligencja to rewolucja, która rozwija się w imponującym tempie. I tak – bez wątpienia ułatwia nasze codzienne życie. Problem w tym, że nie zdawaliśmy sobie sprawy z jej negatywnych skutków, za które płacimy w drożejącym sprzęcie. Albo wkrótce zapłacimy.
Narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji jeszcze do niedawna były zabawkami dla „nerdów”, ale z biegiem czasu trafiły do mainstreamu i dziś są powszechnie wykorzystywane przez ogół społeczeństwa – chociażby w chatbotach takich jak ChatGPT, Grok czy Gemini. Nie ma się co dziwić. Takie narzędzia potrafią znacząco ułatwić codzienne obowiązki, a coraz częściej usprawniają także pracę. Nowa technologia często jednak służy do mniej ambitnych zadań, typu generowanie śmiesznych kotków czy przeróbki zdjęć.
Niewątpliwie można to już nazwać rewolucją… a na moje oko to raczej dopiero początek rewolucji. Problem w tym, że ta rewolucja trafiła do nas niepytana. Kuszeni jej pozytywnymi aspektami, nie dostrzegaliśmy negatywnych skutków. Skutków, które coraz dotkliwiej widać w rosnących cenach sprzętu i zapowiedziach problemów z jego dostępnością.
Wszystko pożera AI
Rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji wymaga rozbudowy infrastruktury obliczeniowej. I mówimy tu o prawdziwym wyścigu zbrojeń, który pochłania ogromne ilości sprzętu – układów obliczeniowych, pamięci operacyjnej i dysków. To trend, którego nie spodziewali się nawet producenci. A co gorsza – trend ten zdaje się przyspieszać. Co chwilę słyszymy o gigantycznych zamówieniach składanych przez technologicznych gigantów inwestujących w AI.
Efekt? Firmy nie nadążają z produkcją, bo wszystko wyprzedawane jest na pniu. Oczywiście pod wielkie kontrakty dla centrów danych – rynku, który stanowi główną część biznesu największych producentów. Segment konsumencki, tak istotny dla nas, w praktyce jest jedynie niewielką częścią ich przychodów, więc naturalnie staje się dla nich mniej priorytetowy. Mili państwo, tak działa biznes.
Rośnie AI. Rosną ceny. Tanio to już było
Efekty widać w sklepach. Ceny pamięci RAM w ostatnich miesiącach wzrosły do absurdalnych poziomów – przykładowo zestaw 2×16 GB DDR5-6000 w październiku 2025 r. można było kupić za 400 zł, a dziś kosztuje ok. 1500 zł. Drożeją również dyski HDD i SSD oraz karty graficzne. Może nie aż tak drastycznie jak pamięci, ale wzrosty są wyraźne. Przynajmniej na ten moment, bo spekuluje się o kryzysie trwającym rok, pięć lub nawet dziesięć lat, co naturalnie może oznaczać jeszcze większe wzrosty cen.

Ceny pamięci RAM do komputerów wzrosły w ostatnich miesiącach kilkukrotnie (źródło: Ceneo)
Jeśli planowaliście złożenie nowego komputera lub zakup laptopa, musicie przygotować się na wydatek wyższy o kilkaset, a nawet kilka tysięcy złotych. Co więcej, w kuluarach mówi się o opóźnieniach premier dysków, kart graficznych i laptopów, spowodowanych kryzysem na rynku komponentów. Producenci wolą wstrzymać się z premierami, niż ryzykować słaby odbiór i mniejsze zainteresowanie nowym sprzętem. Gracze, próbując uchronić się przed podwyżkami, często decydują się na składanie komputerów ze starszych komponentów. Mówimy tu o realnym spowolnieniu rynku.
Nie prosiłem o rewolucję AI
To cena za rewolucję AI. Rewolucję, która z jednej strony ułatwia codzienne obowiązki, a z drugiej stała się narzędziem do przepalania miliardów dolarów – często po to, by masowo generować śmieszne kotki czy fejkowe fotki. Już nie wspominam o zalewie dezinformacji i oszustw.
Rewolucja AI pozornie jest darmowa. W praktyce – już niekoniecznie. Chcąc czy nie, będę musiał za nią zapłacić. Zapłacić w cenie nowego laptopa i jego sztucznie drożejących komponentów. Zapłacić gorszym sprzętem – efektem ostrożności producentów i spowolnienia rynku.
Czy ludzie, znając realne konsekwencje wdrożenia i rozwijania sztucznej inteligencji, podchodziliby do tej rewolucji z takim samym entuzjazmem? Nie wiem, jak Wy, ale ja o tę rewolucję nie prosiłem. Podejrzewam, że nie tylko ja i przynajmniej część osób mogłaby się nad tym zastanowić.
Problem w tym, że nikt nas nie pytał o zdanie. Rozwój technologiczny potoczył się własnym torem. W niektórych obszarach życia przyniósł realne usprawnienia. W innych – już niekoniecznie.
Czy świat bez AI byłby lepszy? Może tak. A może wtedy narzekałbym na brak rewolucji na miarę… sztucznej inteligencji. Tego chyba nigdy się nie dowiemy.





Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!