Samochody elektryczne

Pożar Tesli. Strażacy wylali prawie 50 tysięcy litrów wody

przeczytasz w 2 min.

Pożar Tesli Model S w USA po raz kolejny uświadamia, jak mało ekologiczny jest proces gaszenia elektryków. Niemal 25 razy więcej wody zużyli strażacy podczas pożaru Tesli Model S niż w przypadku klasycznej spalinówki.

Pożar Tesli Model S. Ponad 45 tysięcy litrów wody i 2 godziny gaszenia

O pożarach samochodów elektrycznych słyszy się stosunkowo rzadko. Jeśli jednak taka sytuacja nastąpi - jak bumerang powracają rzucane wcześniej argumenty zarzucające brak pozytywnego wpływu elektryków na środowisko. Ba, w takich momentach okazuje się nawet, że elektryki wyrządzają więcej krzywdy naturze niż pożytku.

Trudno jednak się z tymi zarzutami nie zgodzić - szczególnie mając na uwadze ostatnie wydarzenia z Pensylwanii w USA, gdzie płonąca Tesla Model S pochłonęła ponad 45 tysięcy litrów wody, a proces jej gaszenia potrwał ponad 2 godziny.

Do podobnej sytuacji doszło nie tak dawno temu w Polsce, gdzie policjanci - z uwagi na pojawienie się pożaru - musieli pilnować elektryka przez dwa dni.

Tesla pożarTesla pożar

Winna była nawierzchnia i akumulator litowo-jonowy

Najistotniejsze w całej sytuacji jest to, dlaczego w ogóle doszło do zapłonu elektryka. Nie nastąpił on samoczynnie, a został wywołany przez znajdujący się na jezdni przedmiot (być może kamień lub część wcześniej przejeżdżającego pojazdu).

Kierujący Teslą Model S uderzył podwoziem o przeszkodę na drodze po czym z okolic podłogi samochodu zaczął wydobywać się dym. Chwilę później (po ewakuacji pasażerów) auto stanęło w płomieniach.

Pożar wywołało najprawdopodobniej uszkodzenie baterii, która po kontakcie z przeszkodą na jezdni mogła się rozszczelnić - stąd natychmiastowe pojawienie się dymu, które poprzedzało pożar.

Tesla pożar

Strażakom zabrakło wody

Wezwana na miejsce straż pożarna rozpoczęła gaszenie elektryka polewając go wodą. Szybko jednak się okazało, że rozdysponowane 15 tysięcy litrów okazało się być niewystarczające i konieczne było wezwanie dodatkowych cystern.

W sumie strażacy zużyli ponad 45 tysięcy litrów (12 tysięcy galonów). Z relacji wynika, że bateria za każdym razem po jej ugaszeniu od nowa zaczynała się palić. Tym sposobem z Tesli, jak widać na zdjęciach, zostały… felgi i odrobina metalowych części. Ot, samochód spłonął doszczętnie.

Tesla pożar

Do ugaszenia samochodu spalinowego wystarczy niespełna 2 tysiące litrów wody

Różnica jest kolosalna. Straż pożarna z Pensylwanii informuje, że gaszenie samochodu spalinowego pochłania średnio ok. 1900 litrów wody (500 galonów). W porównaniu z elektrykiem, który na przykładzie Tesli Model S wymagał wykorzystania niemal 50 tysięcy litrów wody - dbałość o środowisko jest tutaj raczej pozorna.

Czy zatem elektryków w kontekście możliwego wystąpienia pożarów należy się obawiać? Według statystyk - absolutnie nie. Samochody napędzane konwencjonalnym napędem płoną częściej niż ich elektryczna konkurencja. Martwi natomiast czas niezbędny do ugaszenia samochodu z bateriami litowo-jonowymi i zapotrzebowanie na wodę.

A jakie jest Wasze zdanie? Pożary to kolejny argument przeciwko samochodom elektrycznym, czy można go pominąć? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: Carscoops

Komentarze

43
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    bullseye
    15
    Po co w sumie gasili ? Wydaje mi sie ze to nie woda ugasila to auta a po prostu sie wypalilo. Szkoda bylo wody dodatkowo marnowac.
    • avatar
      pablo11
      7
      Może bym tak panom strażakom wyjaśnić, że jak polewa się wodą lit w baterii, to ten zamienia się w wodorotlenek litu z wydzieleniem wodoru, który z kolei jest mocno łatwopalny... Więc albo zalewa się całkowicie baterię, by nie było iskry, albo nie gasi sie jej wodą... Woda robi dodatkowe zwarcia w baterii...
      To tak jakby polewali ten samochód ropą...
      • avatar
        Michał Starzyk
        6
        A teraz wyobraźcie sobie że takie gówno zapala się w tunelu.
        • avatar
          metalmorphosis
          5
          Czyli gaśnice w samochodach elektrycznych bardziej przydadzą się do gaszenia kierowcy i pasażerów. Skoro do gaszenia pojazdu będą kompletnie bezużyteczne.
          • avatar
            Yamaraj6
            3
            Dopóki nie będzie nowej technologii baterii, które będą recyklingowane w łatwy sposób, bezpieczniejsze w użytkowaniu, pojemniejsze, szybciej będą się ładować i do ich wykonania nie będzie potrzebna tak znaczna ilość pierwiastków ziem rzadkich samochody elektryczne nie mają sensu z ekologicznego punktu widzenie.
            Poza tym potrzebna nam większa ilość prądu ze źródeł ekologicznych (wiatraki, panele, elektrownie jądrowe), a obecnie Europa nie jest w stanie spełnić zapotrzebowania na normalne zużycie prądu wykorzystując elektrownie nieekologiczne, a co dopiero jakby ilość samochodów elektrycznych znacznie się zwiększyła.
            • avatar
              zack24
              3
              A dlaczego nie wypowiedzą się teraz ci zwolennicy elektromobilności. Gdzie tu jest ta ekologia się pytam. Nie dość, że dym i sadza i inne opary chemiczne to jeszcze tyle wody bez sensu się zmarnowało. Moim zdaniem, każdy "elektryk" powinien mieć mechanizm samo-duszenia palących się ogniw.
              • avatar
                assistant
                3
                Wyprodukowanie i recykling tych gowien na baterie jest gorsze niż diesel z lat 80 tych.
                • avatar
                  ElFi_
                  3
                  Elektryka nie gasi się wodą! Pierwszy powód - może porazić prąd (wysokie napięcie akumulatora rzędu 400-700V), drugi, że woda wchodzi w gwałtowną reakcję ze składnikiem akumulatora (lit) wydzielając wodór a ten jest palny. Jedynie słuszny sposób to pokrycie nawierzchni drogi pod palącym się elektrykiem środkiem izolującym ciepło i czekanie na wypalenie akumulatora. Dopiero po wypaleniu się akumulatora można zgasić wodą palące się resztki konstrukcji samochodu.
                  • avatar
                    mrocznysedes
                    2
                    Taki palący się melex i tak nie będzie się do niczego nadawać. Więc zamiast wodą lepiej by było zalać go betonem. ;-()
                    • avatar
                      Dragonik
                      2
                      I to by było na tyle jeśli chodzi o "ekologiczne" elektryki.
                      • avatar
                        gormar
                        2
                        Mam nadzieję, że baterie ze stałym elektrolitem lub sodowe nie będą już tak łatwopalne jak litowo jonowe.
                        • avatar
                          MokryN
                          2
                          Wodą nie gasi się pożaru baterii tego typu. Mogli by wody kompletnie nie używać i tyle samo by się paliło
                          • avatar
                            PrymusLee
                            2
                            A wystarczyło podjechać wywrotką z piachem i go zasypać :D
                            • avatar
                              PerfectDAY
                              1
                              Z tego co widzę, posiadanie gaśnicy w takim samochodzie i nie ma najmniejszego sensu.
                              • avatar
                                jerry3m
                                1
                                Elektryki to ZŁO
                                • avatar
                                  piomiq
                                  1
                                  Widać Tesla Model S ma super wytrzymałe podwozie. Zapewne na niczym nie oszczędzali by zmniejszyć ryzyko uszkodzenia akumulator.
                                  • avatar
                                    Kasuja Wpisy Automatem
                                    1
                                    elektryki w tej formie to w ogóle jakiś schiz. dziwię się że w ogóle dopuszczono do produkcji na taką skalę. samochód do miasta powinien mieć znacznie mniejszą baterię. a te na dalsze trasy, baterię litową plus baterię paliwową, przy czym paliwo powinno być produkowane z powietrza wody i prądu. technologie już są.
                                    • avatar
                                      cocolino
                                      0
                                      Baterie w samochodach elektrycznych to duże wyzwanie dla strażaków. Nie każdy z nich wie jak z nimi postępować w razie pożaru.to jedna z tych rzeczy o których się nie mówi gdy się wciska obecnie z wszystkich stron elektromobilność.
                                      • avatar
                                        BogyOne
                                        -2
                                        Takiego kleksa to na tym portalu jeszcze nie widziałem. Widziałem już dawno temu kursy organizowane dla strażaków z poświęceniem prawdziwego akumulatora dla dobra sprawy.
                                        Następny artykuł napiszcie w podobnym duchu o kolesiach co ognisko benzyną albo LPG gasili.
                                        • avatar
                                          kkastr
                                          -4
                                          Na terenie 1 miasta podczas 1 deszczu potrafi spaść grubo ponad miliard litrów wody. 45 tysięcy to naprawdę nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla jakiegokolwiek środowiska.
                                          • avatar
                                            Wenezo
                                            -6
                                            bo to trzeba gasić gęstą spermą w duuużej ilości
                                            • avatar
                                              xmexme
                                              0
                                              Winny oczywiście był kamień :-)