Gry

Grand Theft Auto IV – diament z niewielką skazą

Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
24 komentarze Dyskutuj z nami

Grand Theft Auto IV to produkcja, o której słyszał niemalże każdy gracz. Produkcja, która jeszcze przed swoją premierą została okrzyknięta najlepszą częścią serii i pogromcą innych gier akcji. Prasa b

Grand Theft Auto IV to produkcja, o której słyszał niemalże każdy gracz. Produkcja, która jeszcze przed swoją premierą została okrzyknięta najlepszą częścią serii i pogromcą innych gier akcji. Prasa branżowa i liczne serwisy internetowe dosłownie prześcigały się kto szybciej opublikuje recenzje tegoż tytułu, a wystawione mu oceny sięgały niespotykanych dotąd maksymalnych wartości. Nie dziwi tym samym ogromna ilość sprzedanych egzemplarzy, o czym donosiliśmy na łamach Benchmarka w kilkanaście dni po premierze GTA IV.

Teraz gdy opadła gorączka i ogólny zachwyt najnowszym GTA możemy przyjrzeć się jej z większym dystansem. Gracze, którzy wyczekiwali pojawienia się tej produkcji już dawno ją kupili i zapewne wyrobili sobie własną opinie na jej temat, ale co z osobami, które dopiero się nad tym zastanawiają bądź z zagorzałymi graczami pecetowymi, którzy z niecierpliwością wyglądają edycji na swoją platformę sprzętową? Tym właśnie użytkownikom naszego serwisu dedykuje niniejszą recenzje, w której postaram skupić się na skonfrontowaniu wielkich oczekiwań fanów serii co do kolejnej jej części z tym co faktycznie otrzymaliśmy. Dzięki temu, być może niniejszy tekst stanie się pomocny w podjęciu decyzji o ewentualnym zakupie już teraz wersji konsolowej czy też dalszym oczekiwaniu na już potwierdzoną edycje pecetową.

Grand Theft Auto to seria kultowa. Każda kolejna jej odsłona przynosiła coś nowego, coś czego do tej pory gracze nie widzieli. Jednakże dopiero trzecia jej część, którą zdecydowano się przenieść w pełen trójwymiar, okazała się prawdziwą iskrą dla rozwoju serii. Rockstar pokazał wszystkim jak powinna wyglądać dobra gra, w której równie ważne co trzymająca w napięciu akcja jest niemalże namacalna swoboda działania i poruszania się po olbrzymim mieście. Odzew graczy na całkowicie zmieniony sposób rozgrywki przerósł oczekiwania twórców. Jednocześnie jednak przyczynił się do dalszych prac nad wzbogaceniem serii o nowe, niestosowane wcześniej rozwiązania. Ich efektem był niewątpliwie Grand Theft Auto San Andreas. Skok jakościowy jaki miał miejsce pomiędzy tą właśnie częścią, a wspomnianą wcześniej GTA III był miażdżący i to nie tylko w kwestii wielkości metropolii, w której tym razem dano nam „żyć”. Ilość nowości przyprawiał o zawrót głowy. Od tego czasu jednak minęły 3 lata, a nic jak wiadomo nie stoi w miejscu. San Andreas dość mocno już się zestarzał i choć nadal jego popularność nie spadała to jednak trzeba było myśleć o godnym serii następcy. Wiadomo było, że Rockstar nie próżnował i cały czas przygotowywał czwartą część swojej flagowej gry. Przewidywano, że będzie ona tym dla San Andreas czym wcześniej ta właśnie produkcja dla GTA III. Gracze oczekiwali nadejścia zupełnie nowej jakości, oczekiwali rewolucji. Czy faktycznie się jej doczekali?