Ile prądu kosztuje korzystanie z urządzeń elektrycznych?
Ciekawostki

Ile prądu kosztuje korzystanie z urządzeń elektrycznych?

przeczytasz w 21 min.

Urządzenia elektryczne to kłopotliwi udziałowcy naszych rachunków za prąd. Choć za siebie nie zapłacą, to na zasilaniu potrafią robić całkiem przydatne rzeczy. Jak ocenić ile kosztuje granie w gry i dlaczego ładowanie telefonu jest tańsze, niż jedzenie zupek chińskich?

Każde urządzenie, które dysponuje wtyczką pasującą do gniazdka elektrycznego, potrzebuje prądu, żeby robić to, co do niego należy. Dlatego pewnym rozwiązaniem problemu zużycia energii elektrycznej byłoby pozbycie się z domu wszystkich urządzeń posiadających ową wtyczkę. Niestety, to rewolucyjne podejście nie będzie opłacalne.Dzięki energii elektrycznej komputer liczy, pralka pierze, a grzejnik grzeje. Wszystkie te czynności nawet w perspektywie wysokich cen prądu są tanie i wygodne.

Ewentualny sceptyk może spróbować zastąpić pralkę ludzkim pracownikiem. Nawet, jeśli wykona on zadanie z podobną dokładnością, to zajmie mu to więcej czasu i zażyczy sobie minimum 17 - 19 zł za godzinę. Nie mówiąc o podatkach, ubezpieczeniu i innych głupotach. Tymczasem taka pralka nie musi płacić nawet ZUSu. Dlatego zanim pozbędziemy się z domu jakiegokolwiek delikwenta, który wydaje się zbyt łapczywie korzystać z dostępu do naszej instalacji elektrycznej, warto temat przemyśleć. W tym celu przyda się ustalenie ile i w jaki sposób konsumuje on energię. Dopiero wtedy będziemy mogli ocenić czy jakiekolwiek ograniczenie jest możliwe i potrzebne.

Wszystko co trzeba wiedzieć o cenach prądu:

Ile kosztuje prąd?

Prąd kosztuje za dużo i to jedyna wspólna cecha opłat, jakie z jego tytułu ponsimy. Dzieje się tak, ponieważ usługa dostarczenia nam energii elektrycznej jest nieskomplikowana tylko w świecie idealnym, gdzie amatorów dla naszych ciężko zarobionych pieniędzy nie ma wielu.

Producentem energii jest elektrownia i naturalnym jest, że wytwarza ją odpłatnie. Jednak sama produkcja prądu nie wystarczy, żebyśmy mogli z niego skorzystać. Potrzebujemy jeszcze dostępu do sieci energetycznej, która transportuje nam energię. O ten aspekt dbają operatorzy, którzy także nie są instytucjami charytatywnymi. Już nawet ten uproszczony schemat powoduje, że stawki energii elektrycznej, które obowiązują odbiorców, są zależne od trzech zmiennych:

  • taryfikatora
  • dostawcy
  • lokalizacji

W artykule orientacyjną stawką za 1 kWh energii elektrycznej jest 0,70 zł, ale należy traktować ją jako uproszczoną średnią. W 2021 roku nasze opłaty z uwzględnieniem najbardziej stabilnego taryfikatora (G11) mogą wahać się od 0,60 zł do niemal 0,80 zł za 1 kWh.

Należy liczyć się z tym, że w świecie realnym droga sieci energetycznej na linii nasz dom – elektrownia jest bardziej skomplikowana. Nawet jeśli mieszkamy tuż obok elektrowni, może przebiegać przez elementy infrastruktury należące do kilku operatorów. Muszą oni pomiędzy sobą pośredniczyć, abyśmy my nie musieli podpisywać wielu umów oraz opłacać kilku rachunków składających się na jedną usługę. W ten sposób firma, która wystawia nam rachunek i zobowiązuje się do dostarczenia nam energii, fizycznie jest w stanie zrobić to tylko częściowo. Produkcję energii oraz część infrastruktury musi kupić lub podnająć. W tej złożonej sytuacji swoją szansę już dawno temu dostrzegły firmy, które z przemysłem energetycznym nie mają nic wspólnego. Za prąd możemy płacić nawet dostawcom Internetu lub administratorom budynków mieszkalnych, którzy tylko i wyłącznie przerzucają papierki.

W ten sposób powstaje złudzenie, że istnieje coś takiego, jak korzystna umowa na świadczenie energii elektrycznej. Rzeczywiście, możemy oszczędzić na kosztach pośredników, ale stawkę podstawową zawsze wyznacza nam pobliska elektrownia i ten operator (lub operatorzy), do którego należy dostępna nam sieć elektryfikacyjna. Ich zmienimy, tylko zmieniając miejsce zamieszkania.

Nie oznacza to jednak, że oszczędny mieszkaniec Trójmiasta powinien spakować manatki i zamieszkać w Bydgoszczy, gdzie stawki energii elektrycznej są niższe o praktycznie 10 gr za 1 kWh. W perspektywie najbliższych lat drożej będzie w każdym zakątku Polski. Największym problemem są bowiem opłaty ustawowe, które są ustalane identyczne dla wszystkich odbiorców. Obecnie stanowią już niemal 50% ceny energii elektrycznej i będą tylko wzrastać. Jako konsumenci prądu jakiekolwiek pozytywne efekty osiągniemy tylko zużywając go jak najmniej. Jak to zrobić?

Jak obliczyć ile kosztuje prąd pobierany przez urządzenia elektryczne?

Przed wprowadzeniem jakichkolwiek zmian warto najpierw ustalić ile właściwie kosztuje nas praca wybranego urządzenia elektrycznego. W tym celu musimy znać:

  • cenę 1 kWh,
  • czas, przez jaki sprzęt ten jest zasilany,
  • zapotrzebowanie na energię elektryczną urządzenia.

Wzór na obliczenie kosztów energii elektrycznej

Koszt energii elektrycznej = energia (kWh) x czas pracy (h) x cena 1 kWh (zł)

W pierwszym momencie może wydawać się, że jedyny kłopot, to jednostki oraz wyczucie czasu. Nie wszystkie urządzenia działają całą dobę, ani bardzo regularnie i nie zawsze godzina będzie najwygodniejszą jednostką.

Prawdziwym polem minowym jest jednak ilość energii, którą urządzenie elektryczne pochłania. Określić ją możemy na trzy sposoby:

  • samodzielny pomiar
  • odczytanie średniego zużycia energii elektrycznej deklarowanego przez producenta
  • obliczenie średniego zużycia energii na podstawie mocy urządzenia.

Niestety, żaden z tych sposobów nie jest uniwersalny i stosowanie ich bez zastanowienia dla każdego urządzenia elektrycznego może wprowadzić nas w błąd.

Jak samodzielnie zmierzyć zużycie energii elektrycznej?

W przypadku sprzętu, który mamy już w domu, możemy zabawić się w małego elektryka i użyć watomierza. Jest to miernik, w który należywoiąć w gniazdko elektryczne, z którego korzysta ekspres do kawy, konsola lub pralka. W ten sposób watomierz da nam znać czy testowane urządzenie pobiera prąd i w jakiej ilości.

watomierzWatomierz

Żeby określić, ile kosztuje nas korzystanie z monitorowanego w ten sposób urządzenia, musimy pamiętać jak długo trwał pomiar i pomnożyć wynik przez interesujący nas czas. Wzór dotyczący kosztów energii elektrycznej dla interesującego nas okresu będzie więc wyglądał następująco:

Wzór kosztów zużycia energii elektrycznej na podstawie wyniku pomiaru watomierzem

Koszt energii elektrycznej = energia (kWh) x wielokrotność czasu pomiaru x cena 1 kWh.

Dobrym przykładem sytuacji, kiedy taki pomiar wcale nie jest prosty, jest lodówka. Potrzebuje ona dostępu do zasilania przez całą dobę i podłączenie do niej watomierza na 24 godziny, wydaje się wystarczające. Po pełnej dobie okazuje się, że otrzymaliśmy wynik 0,81 kWh.

Miesiąc korzystania z lodówki:

0,81 kWh x 0,70 zł x 30 dni = 17,01 zł

Rok korzystania z lodówki:

0,81 kWh x 0,70 zł x 365 dni = 206,96 zł

Chociaż wynik jest prawdopodobny, to należy postrzegać go jako zaniżony. Według producenta ten model lodówki zużywa 311 kWh rocznie, a nie 295,65 kWh, jak sugeruje watomierz. Problemem nie jest sam pomiar, a fakt, że był wykonywany w warunkach domowych. W lodówce było nietypowo mało żywności, a ona sama przeszła gruntowne czyszczenie niespełna 3 dni przed testem. Jest to istotne, ponieważ lodówki pobierają prąd w regularnych cyklach, ale celem ich działania jest walka o utrzymanie temperatury we wnętrzu. Doba, którą wybraliśmy na test, wcale nie musiała być reprezentatywna. Wynik bowiem może ulegać zmianie w zależności od:

  • zapełnienia lodówki,
  • temperatury otoczenia,
  • zmian ustawień poziomu chłodzenia nadanych przez użytkownika,
  • ilości pokrywy lodowej
  • czasu, w którym urządzenie pozostaje otwarte.

Żeby uzyskać rzetelny wynik, nasz watomierz musiałby kontrolować lodówkę przez tydzień lub pełen miesiąc w każdej z pór roku. Moglibyśmy określić jakie ilości produktów średnio przechowujemy w jej wnętrzu i zaangażować wszystkich użytkowników. Tak zakrojone testy są możliwe, ale z punktu widzenia właściciela urządzenia nie mają sensu. Przede wszystkim dlatego, że ktoś już podobną ocenę naszego modelu chłodziarki wykonał.

etykieta energetycznaEtykieta energetyczna lodówki

Lodówka, jak każdy sprzęt AGD może zostać dopuszczona do sprzedaży tylko, jeśli producent zaopatrzy ją w etykietę energetyczną. W przypadku chłodziarek i zamrażarek muszą oni wskazać na etykiecie roczne zapotrzebowanie urządzenia na energię elektryczną. Chociaż jest to wartość uśredniona, to wystarczy nam do oszacowania kosztów, jakie poniesiemy udostępniając lodówce naszą instalację elektryczną.

Jak obliczyć zapotrzebowanie energetyczne urządzenia na podstawie jego mocy?

Zapotrzebowanie na energię elektryczną możemy obliczyć także na podstawie mocy urządzenia. Jest to dobra wiadomość, ponieważ jej wartość bez trudu znajdziemy w instrukcjach obsługi oraz na tabliczkach znamionowych elektroniki, oraz sprzętu AGD. Chociaż jest ona podawana w watach (W), ale jest to jednostka, którą możemy przeliczyć na kWh, za które wiemy, ile płacimy. Wystarczy nam do tego następujący wzór:

Wzór na przeliczenie wartości mocy (W) w wartość energii, za którą płacimy (kWh)

Energia (kWh) = moc (W) / 1000 × 1 h

Wartość mocy jest równoznaczna z ilością energii, jaką urządzenie elektryczne pochłonie, pracując przez pełną godzinę. Jedyne działanie arytmetyczne, jakie musimy wykonać, to mocy wyrażonej w W przez 1 000. W ten sposób otrzymamy wartość kWh, do pochłonięcia których jest zdolne urządzenie elektryczne, które nas zainteresowało.

Wzór kosztów energii elektrycznej obliczanej na podstawie mocy urządzenia:

Koszty energii elektrycznej = zapotrzebowanie energetyczne (moc / 1000 × 1 godzina) x czas pracy x cena 1 kWh

Ważne jest jedynie, abyśmy podstawili do wzoru wartości w tożsamych jednostkach. Oprócz kWh energii potrzebujemy czasu pracy wyrażonego w godzinach. Liczy sobie ona 60 minut lub 3 600 sekund. Możemy też stosować wielokrotności godziny, ale jeśli mamy taką potrzebę dla skali miesiąca, to mało prawdopodobne, że mamy do czynienia z urządzeniem, którego moc będzie miarodajna.

Ile kosztuje gotowanie wody w czajniku elektrycznym?

Posiłkując się mocą urządzenia, możemy ustalić, jak bardzo kosztowne jest korzystanie z czajnika elektrycznego. Okazuje się, że każdy, kto częstuje gości przygotowaną w nim herbatą, ma gest.

pazerny czajnikPrzykładowy pazerny czajnik elektryczny

Na tabliczce znamionowej służącego nam za przykład urządzenia moc podana jest w przedziale od 1850 W do 2 200 W. Zakładamy więc, że 2 200 W osiąga on tylko na początku pracy i po rozgrzaniu grzałki zużywa 1 850 - 2 000 W. Proces doprowadzania wody do wrzenia trwa kilka minut, więc średnia, jaką bierzemy pod uwagę, możemy ustalić na 2 000 W.

moc pazernego czajnikaTabliczka znamionowa pazernego czajnika elektrycznego

Czajnik jest używany 4 razy dziennie. Nie jest demonem prędkości, co nie do końca jest jego winą. Trafił mu się właściciel, który rzadko interesuje się odkamienianiem. Dwa razy przygotowujemy niewielkie porcje wody, co trwa 3 minuty i 35 sekund za każdym razem. Mniej więcej dwa razy dziennie lejemy do pełna i czas, jakiego potrzebujemy na zagotowanie wody, wydłuża się do 5 minut i 25 sekund.

Przykładowy czajnik, gotując wodę przez pełną godzinę, pochłonie około 2 kWh. Przez dobę będzie on miał dostęp do sieci energetycznej przez 18 minut. Jedna godzina to 60 minut. Dzielimy więc 18 / 60, co daje czas pracy równy 0,3 godziny. Tymczasem 1 kWh kosztuje nas 0,70 zł.

Dzienny koszt korzystania z czajnika liczymy ze wzoru:

Koszty energii elektrycznej = zapotrzebowanie na energię (moc x 1 godzina) x czas pracy x cena 1 kWh

Podstawiamy do niego następujące wartości:

Moc: 2 000 W, czyli 2 kW

Czas pracy: 0,3 h

Cena: 0,70 zł

Dzienny koszt zużycia energii elektrycznej przez testowy czajnik:

2 kWh x 0,3 h x 0,70 zł = 0,42 zł.

Wydaje się, że to niewiele, ale w miesiącu urządzenie obciąży nasz rachunek za prąd o 12,60 zł i po roku musimy liczyć się z kosztem 151,20 zł za samo zagotowanie wody. W trakcie 12 miesięcy regularnego używania, czajnik elektryczny zużyje prąd o wartości porównywalnej z cenę jego zakupu (kosztował 140 - 160 zł).

Jak oszczędzać energię korzystając z czajnika elektrycznego?

Na pełną swobodę w korzystaniu z czajnika elektrycznego pozwolić sobie mogą tylko mieszkańcy akademików. Prawdopodobnie z tego samego powodu jadłospis oparty na daniach instant nie jest bardzo szkodliwy tylko dla osób liczących sobie 19 do 26 lat. Każdy, kto sam płaci za swoje rachunki, musi liczyć się z tym, że czajnik elektryczny to sprzęt z dużym apetytem na energię elektryczną. Uruchamianie go kilka razy dziennie poczujemy w kieszeni dużo bardziej, niż śpiąc przy zapalonej lampce nocnej.

Jedynym uniwersalnym rozwiązaniem, które jest w stanie ograniczyć zużycie energii elektrycznej przez czajnik, jest postaranie się o zakup szczelnego urządzenia. Choć o ideał w tej grupie produktów trudno, to dobrym pomysłem będzie model, którego pojemnik na wodę jest jednocześnie termosem. Nawet jeśli ta funkcjonalność wydaje się nie do końca godna zaufania i potrzebna, to wyposażony w nią czajnik szybciej wykona swoje zadanie i ograniczy puszczanie z dymem naszej energii elektrycznej.

Jak nie dać się oszukać mocy urządzenia elektrycznego?

Korzystając ze wzoru zużycia energii elektrycznej, nie możemy zapominać o tym, jak oceniane urządzenie pobiera prąd. Od tego zależy, skąd powinniśmy czerpać informacje na temat jego zapotrzebowania na energię elektryczną. Podstawianie w jego miejsce wartości wynikającej z mocy urządzenia ma sens tylko w przypadku sprzętu, którego funkcjonowanie sprowadza się do prostego: zrób i skończ.

W ten sposób działają tostery, opiekacze i czajniki elektryczne. Są one wyposażone w grzałki, które zmieniają energię elektryczną w ciepło i wiele więcej nie robią. Oczywiście, one też nie wykorzystują swojej maksymalnej mocy w sposób stały, a w cyklach. Stanowią one jednak bardzo krótkie interwały. Jeśli takie urządzenie jest uruchamiane na kilka minut, to jego maksymalny pobór prądu będzie wartością przekładającą się na koszty jego użytkowania.

Pralki, lodówki, komputery, konsole do gier i monitory to urządzenia, które pracują zupełnie inaczej. Maksymalnej mocy potrzebują rzadko, nieregularnie lub nigdy. Oznacza ona tylko ich potencjalne możliwości i nie przyda się nam do oszacowania ich faktycznego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Ile kosztuje pranie?

Chociaż pralka jest wyposażona w grzałki zmieniające energię elektryczną w cieplną, to nie jest tak prostą konstrukcją jak czajnik elektryczny. Wykonując poszczególne zadania w ramach jednego cyklu prania, uruchamia z różną mocą wiele podzespołów. Oprócz grzałki energią elektryczną zasilony musi być jej: silnik, elektronika, zawory elektromagnetyczne i pompa odprowadzająca wodę. Mimo to wszystkie te podzespoły praktycznie nigdy nie pracują one jednocześnie z maksymalną mocą, a taką sytuację przewiduje moc całej pralki. Nasze kalkulacje dotyczące kosztów korzystania z niej, muszą wynikać ze średniego zużycia energii na jeden cykl prania. Tylko wtedy uzyskamy wartość realną, a nie potencjalną.

Możemy więc poddać pralkę testom z watomierzem, ale będą one trudne. Musimy znać wagę tekstyliów, które pierzemy oraz ich chłonność. Różne włókna charakteryzuje inna absorpcja wody. Łatwiej będzie nam skorzystać z informacji, którą dostarczają na ten temat producenci. Choć znajdziemy je na etykiecie energetycznej, to w przypadku pralek musimy zajrzeć do instrukcji obsługi.

Dobrym przykładem, dlaczego etykieta energetyczna nie jest miarodajna, będzie jedna z najczęściej kupowanych obecnie pralek: SAMSUNG WW70T552DAT AddWash AI Control. Jej model z wsadem do 7 kg kosztuje około 2 000 zł i według danych z etykiety energetycznej podczas jednego cyklu prania pochłania zaledwie 0,52 kWh (52 kWh na 100 cykli). Na dodatek jest ona cicha i zużywa bardzo mało wody.

etykieta energetycznapralkaEtykieta energetyczna pralki Samsung AddWash AI Control

Chociaż parametry upatrzonej przez nas pralki wskazują, że moglibyśmy jej używać cały czas, to mieszkamy tylko z osobami dorosłymi i jest sens uruchamiać ją tylko co drugi dzień. W miesiącu oznacza to 15 cykli prania. Korzystamy więc z następującej modyfikacji naszego wzoru zużycia energii elektrycznej:

Koszt miesięczny = zużycie na 1 cykl prania x ilość cykli w miesiącu x cena 1 kWh

0,52 kWh x 15 × 0,70 zł = 5,46 zł

Koszt roczny = zużycie na 1 cykl prania x ilość cykli w roku x cena 1 kWh

0,52 kWh x 15 × 12 × 0,70 zł = 65,25 zł

Sugerując się powyższymi wynikami można mieć wrażenie, że ten model pralki jest zdolny wyprodukować dla nas dużo pieniędzy. Wystarczy rozkręcić mały sąsiedzki interes pralniczy w bloku mieszkalnym. Niestety, to zależy. Jeśli popatrzymy do instrukcji obsługi, okazuje się, że jest to wynik tylko dla programów trybu eco, czyli prania w temperaturach 40° – 60° C. Choćbyśmy się starali, to nie zawsze możemy z nich korzystać. Będą wykluczone, jeśli zależy nam na czasie lub mamy do wyprania pościel używaną przez osobę przeziębioną.

W przypadku przykładowego modelu pralki całkiem możliwe jest także, że kupimy ją skuszeni programem aktywnej piany. Producent bardzo go reklamuje, ale nie działa on w trybie ekologicznym. Podobnie, jak większość z 20 programów, którymi ten model pralki dysponuje. Różnice nie są też symboliczne:

Zużycie energii dla tego samego modelu pralki w zależności od programów:

Średnie zużycie na cykl: 0,52 kWh

„Bawełna 60”: 1.587 kWh

„Bawełna 60 z aktywną pianą”: 2.001 kWh

Pranie uruchamiane co drugi dzień z programem „Bawełna 60 z aktywną pianą”, zmieni nasze miesięczne koszty prądu następująco:

2 kWh x 15 x 0,70 zł = 21 zł (a nie 5,46 zł)

Roczne koszty także będą poważniejsze:

2 kWh x 15 × 12 × 0,70 zł = 252 zł (a nie 65,25 zł)

W porównaniu z cenami w pralniach to nadal nieźle, ale 4 razy drożej, niż wskazuje etykieta energetyczna. Co więcej, podobne różnice to norma, niezależna od klasy urządzenia i producenta. Pralki Bosch, Haier, LG, Samsung, Siemens i no name mają zapotrzebowanie na energię elektryczną zależną tylko i wyłącznie od programu, który uruchamiamy.

Ile prądu zużywa piekarnik?

Chociaż piekarnik elektryczny nie wygląda, to w jego działaniu znajdziemy cechy wspólne z każdym z omawianych wyżej urządzeń elektrycznych. Tak jak czajnik zmienia on energię elektryczną w cieplną i jak lodówka celem jego działania jest utrzymanie odpowiedniej temperatury we wnętrzu. Mimo to, jego zapotrzebowanie na energię elektryczną najlepiej ocenimy, traktując jak pralkę. Z tą różnicą, że instrukcję obsługi możemy sobie odpuścić i poprzestać na etykiecie energetycznej.

tablica energetyczna piekarnikaPrzykładowa tablica energetyczna piekarnika elektrycznego

Producenci i sprzedawcy piekarników są zobowiązani do większej szczerości, niż oferujący nam pralki. Muszą poinformować kupującego o dwóch wskazaniach zapotrzebowania na energię elektryczną. Jedno ma dotyczyć pieczenia konwencjonalnego, a drugie określać tę wartość dla pieczenia z termoobiegiem. Muszą też wyniki przedstawić jako średnia dla 100 godzin, a nie dla zamkniętego cyklu.

Wyniki te możemy uznać za miarodajne, ponieważ wysokość temperatury, jakiej sobie życzymy, nie ma większego znaczenia dla poboru energii. Po uruchomieniu zasilania grzałki piekarnika rozgrzewają się do tego samego stopnia. Niezależnie, czy chcemy osiągnąć we wnętrzu urządzenia temperaturę 220° C, czy 80° C. Zgodności z pożądanym wynikiem pilnuje termostat. Jeśli temperatura jest wystarczająca, blokuje on zasilanie. W momentach, kiedy temperatura zaczyna się obniżać: uruchamia je. Dłużej trwa rozgrzanie komory piekarnika do wyższej temperatury, ale całkowity czas jego pracy jest ważniejszy. Im dłużej piekarnik ma utrzymać pożądaną temperaturę, tym więcej razy musi uruchomić grzałki i pobrać znaczącą ilość energii.

Wyjątkami, w których etykieta energetyczna piekarnika może być nieprzydatna, to tryb grillowania i pieczenia parowego. Ich celem jest specyficzne rozprowadzenie ciepła we wnętrzu urządzenia, co może się wiązać z nietypowymi wymaganiami energetycznymi. Jeśli to one najbardziej nas interesują, musimy poszukać wyników w instrukcji obsługi.

Jak obliczyć ile będzie kosztowało pieczenie chleba?

Wskazania etykiety energetycznej piekarnika mogą posłużyć nam do obliczenia, ile wydajemy miesięcznie lub rocznie na korzystanie z niego, ale także ocenić jak bardzo samodzielne gotowanie jest opłacalne. Okazuje się na przykład, że właściciele piekarników korzystając z oferty piekarni, dają się robić na szaro.

Istnieje coś takiego jak chleb na zakwasie. Jeśli chcemy zrobić go w domu, potrzebujemy: mąki, wody i soli. Żeby na te składniki wydać więcej, niż 4 zł, trzeba bardzo się postarać. Oczywiście, czas to pieniądz, ale bez przesady. Zakwas wymaga pewnego zainteresowania przez 5 dni, a wyrobienie ciasta użycia siły przez kilka minut.

Interakcja z piekarnikiem brzmi poważnie, ale wcale nie jest bardzo trudna. Na pewno też nie można jej uznać za drastyczną finansowo. Wypieczenie bochenka chleba trwa około godziny i w większości przepisów musimy wybrać któryś z programów konwencjonalnych. Niezbędne jest więc nagrzanie urządzenia przez 5 – 10 minut, a sam program nie będzie najbardziej energooszczędny. Jeśli nie kombinujemy (a możemy), praca piekarnika trwa około 70 minut. W tym czasie urządzenie plasujące się w klasie energetycznej A+ zużyje maksymalnie 0,97 kWh.

Jeden wypiek chleba kosztuje nas:

0,97 kWh x 1,17 h (70 minut) x 0,70 zł = 0,79 zł

Pieczenie chleba co trzy dni przez cały miesiąc to 10 takich imprez z piekarnikiem. Z ich tytułu na comiesięcznym rachunku za prąd zobaczymy kwotę około 7,9 zł. Ten koszt możemy też zmniejszyć, wypiekając dwa bochenki jednocześnie i uruchamiając piekarnik rzadziej. Podobnych kosztów możemy się spodziewać stosując wypiekacz do chleba, ale piekarnik jest urządzeniem bardziej uniwersalnym.

Jak oszczędnie używać piekarnika?

Staranie się o bardzo energooszczędne wykorzystanie piekarnika elektrycznego ma sens tylko, jeśli używamy go często. Na przykład metodą prób i błędów możemy nauczyć się całkiem trafnie przewidywać, kiedy wcześniej go wyłączyć. Odcięcie zasilania nie spowoduje natychmiastowego obniżenia temperatury w jego wnętrzu i wielu potrawom wystarczy ona nawet na kwadrans efektywnego pieczenia.

Producenci piekarników elektrycznych w celu ograniczenia ich energochłonności polecają także praktyki, które stosować można, ale nie zawsze warto. Na przykład wskazane jest, abyśmy nie otwierali drzwiczek i przygotowali kilka potraw jednocześnie. Niby do zrobienia, ale w ciasto trzeba czasem wetknąć patyczek, a porcję mięsa polać sosem. Na dodatek czas pieczenia dwóch potraw jest zazwyczaj różny i jedną trzeba dodać w trakcie pieczenia drugiej. Nie urodził się jeszcze człowiek, który którąś z powyższych czynności wykonał bez otwierania drzwiczek klasycznego piekarnika.

Ile kosztuje oglądanie telewizji?

Odbiorniki telewizyjne to urządzenia elektryczne, które robią dużo ciekawsze rzeczy, niż pralki i czajniki. Mimo to ocena ich zapotrzebowania na energię elektryczną jest podobna. Wystarczą nam do tego celu etykiety energetyczne. Znajdziemy w nich informację o ilości prądu, jaką telewizor pochłania w trakcie 1000 godzin pracy, a modele wyposażone w HDR także informacji o wartości dla tego trybu. Nie oznacza to jednak, że nie spotka nas kilka przykrych niespodzianek.

W minionym 2020 roku w naszych domach najczęściej pojawiały się nowe telewizory marki Samsung i królowała przekątna ekranu 65 cali. W przykładzie weźmiemy więc pod uwagę możliwości doskonałego dla graczy telewizora Samsung QLED QE 65Q80T 65’’.

Telewizor Samsung QLED QE65Q80TATTelewizor Samsung QLED QE65Q80TAT

Zgodnie z informacjami producenta jego maksymalne zapotrzebowanie to 280 W i może zostać obniżone do 107 W, jeśli uruchomimy tryb eco. Średnie zużycie dla 1000 godzin działania to 137 kWh. Chcemy obliczyć, ile kosztuje nas oglądanie przy jego pomocy telewizji, więc bierzemy pod uwagę wskazaną średnią. Zgodnie z nią zapotrzebowanie energetyczne telewizora wynosi 0,137 kWh. Ustalamy, że czynność ta zajmuje nam 4 godziny dziennie, co tygodniowo daje 28 godzin, a miesięcznie aż 120.

Koszt tygodniowy zużycia prądu podczas oglądania telewizji:

0,137 kWh x 28 h x 0,70 zł = 2,68 zł

Koszt miesięczny:

0,137 kWh x 120 h x 0,70 zł = 14,27 zł.

Nie są to gigantyczne kwoty, ale trudno uznać je za jakikolwiek uniwersalny wyznacznik kosztów obecności telewizora w naszym domu.

Przede wszystkim telewidz do tych wartości musi dodać zużycie energii przez peryferia, takie jak kino domowe lub dekoder telewizji cyfrowej. One też nie żyją powietrzem i potrzebują zasilania w energię elektryczną, za którą płacimy.

Nie bez znaczenia jest także, że wskazówki z etykiety energetycznej dotyczą średniego zużycia energii dla „typowego wykorzystania”, czyli odtwarzania multimediów. Tymczasem smart TV mogą robić wiele rzeczy porównywalne z działaniem komputerów osobistych. Co jakiś czas aktualizują swój system operacyjnych i pobierają nowe dane do aplikacji. Te czynności wyciskają z ich podzespołów więcej i w takich momentach zapotrzebowanie TV na energię elektryczną choć niezbyt drastycznie, ale jednak wzrasta.

Same multimedia mogą też pochodzić z różnych źródeł, nie tylko tradycyjnej telewizji, a to zmienia ich potrzeby energetyczne. Często wymagają pobrania z sieci i stałej łączności z Internetem. Nawet utrzymywanie połączenia WiFi pochłania energię elektryczną.

Oczywiście, wszystkie te czynności można ograniczać i rozsądne zarządzanie odbiornikiem telewizyjnym pozwoli nam utrzymać koszty energii elektrycznej na przyzwoitym poziomie. Realnie jednak jej wykorzystanie może być wyższe nawet o 10 – 20 %, niż wskazuje etykieta energetyczna.

Jak ograniczyć zużycie energii elektrycznej przez odbiornik telewizyjny?

Przede wszystkim istnieje kilka parametrów, o których powinniśmy pamiętać w momencie zakupu odbiornika telewizyjnego. Istotne są:

  • ilość energii, jaką odbiornik telewizyjny pobiera w trybie czuwania

Telewizor, któremu udostępnimy gniazdko elektryczne, może w trybie czuwania przebywać przez większą część doby. Nie możemy na co dzień pozbawiać go zasilania, jeśli ma być wygodnym Smart TV. Przyzwoite wartości dla trybu stand by powinny oscylować w okolicach 0,5 W, czyli zapotrzebowania na poziomie 0,0005 kWh.

  • rozmiar ekranu odbiornika telewizyjnego

Duży telewizor to fajny telewizor, ale im większa jest powierzchnia jego ekranu, tym wykorzystanie energii elektrycznej jest wyższe i to poważnie. Ten sam Samsung QW 65Q80T 50’’ pochłania w 1000 godzin nie 137 kWh, a 87 kWh energii. To aż 50 kWh mniej, a ekran jest tylko o 15 cali mniejszy.

  • technologia rozprowadzenia światła

Zauważalną różnice w zużyciu energii elektrycznej gwarantuje także technologia rozprowadzenie światła, z jakiej korzysta odbiornik telewizyjny. Chociaż modele z ekranami OLED i QLED są droższe, niż te z klasycznymi diodami LCD, to pochłaniają zdecydowanie mniej energii. Zainwestować w nie tym bardziej warto, że na amortyzację wyższych kosztów jednostkowych mamy nawet 8 lat. Taka jest bowiem żywotność aktualnie produkowanych odbiorników telewizyjnych.

Nie oznacza to, że zadomowiony już u nas telewizor nie może ograniczyć swoich potrzeb energetycznych. Aby go do tego zachęcić, wystarczy poświęcić trochę uwagi jego ustawieniom. Znajdziemy w nich bardzo dużo opcji, które są energochłonne i wcale nie muszą być uruchamiane zawsze, bo i tak ich nie wykorzystamy.

Na przykład nie musimy zawsze oglądać porannych wiadomości w jakości uzupełnianej do UHD i z uruchomionym HDR. Ciekawe katastrofy zdarzają się rzadko, a politycy tylko sporadycznie grzeszą urodą. Wystarczy nam automatyczne uruchomienie telewizora w trybie eco. Nie musimy też całkowicie rezygnować z wysokich parametrów odtwarzania lub uruchamiać ich tylko ręcznie. Wiele odbiorników TV ma opcję uzależnienia włączenia wybranych funkcji od źródła sygnału (na przykład tylko współpracując z konsolą), a nawet czasu. Dodatkowe podświetlenie okolic ekranu ma sens tylko w pomieszczeniach pozbawionych naturalnego źródła światła i niewiele stracimy, dezaktywując je dla godzin dziennych.

Ile prądu zużywa komputer?

Jednoznacznej odpowiedzi na temat ilości prądu zużywanej przez przeciętny komputer nie ma. Ten sam zestaw obliczeniowy może zużywać od 1,2 kWh do 0,05 kWh. Przyczyną tak drastycznych różnic jest fakt, że nie istnieje ani przeciętny komputer, ani jego przeciętny użytkownik. Na energochłonność tych urządzeń wpływ mają aż trzy zmienne:

  • możliwości podzespołów

Najbardziej wymagającymi energetycznie podzespołami komputerów są karty graficzne i procesory. Mimo to każdy, kto choćby rozważał samodzielne kompletowania zestawu komputerowego, dobrze wie, że newralgicznym podzespołem jest ostatecznie zasilacz. Ten o mocy 1 200 W jest zdolny karmić komputer dużo większymi dawkami prądu, niż jego kolega o mocy 500 W. Ma to niebagatelne znaczenie dla zapotrzebowania energetycznego komputera, ale nic nam nie powie na temat tego, jakie faktycznie ono jest. Momentów, w których wszystkie podzespoły urządzenia wykorzystują swoją moc maksymalną, jest niewiele. Tymczasem taką sytuację określała moc maksymalna zasilacza, a dokładnie moc maksymalna minus zapas, jaki uznaliśmy za rozsądny, kompletując zestaw komputerowy.

  • zainstalowane oprogramowanie

Za stopnień wykorzystywania możliwości podzespołów jest odpowiedzialne oprogramowanie, którego używamy. To ono zmusza je do mniej lub bardziej intensywnego działania. Niestety, wymagania oprogramowania także nie będą miarodajne i nie możemy traktować ich jako niezależnych od pozostałych zmiennych.

Możemy się spodziewać,  że program, którego nie udźwignie kiepski procesor, będzie bardziej energochłonny. Jednak jeśli zasilimy nim zestaw komputerowy o wyższych podzespołach, niż jego minimalne wymagania, to możemy spodziewać się oszczędności energetycznych. Wszystkie procesy będą wykonywane szybciej i choćby odbywało się to kosztem wyższych poborów energii, to będą one krótkotrwałe, a nasze koszty niższe.

  • zwyczaje użytkowników

Jednak najbardziej zdradliwym elementem ten całej układanki jest człowiek. Ostatecznie to on decyduje o intensywności wykorzystywania oprogramowania, a jego zwyczaje najbardziej przekładają się na zapotrzebowanie energetyczne komputera.

Jak energooszczędnie korzystać z komputera?

Kompletnego zestawu dobrych praktyk energooszczędnego korzystania z komputera nie ma. Jedyne, co może się nam przydać to świadomość sytuacji, kiedy pobiera on energię niepotrzebnie.

komputerKomputer i użytkownicy. Fot. Ania Niklas

Na przykład nie zawsze popełniamy błąd, zostawiając nieużywany komputer w stanie bezczynności. Samo uśpienie oznacza, że nadal pobiera on energię. Mogą działać programy w tle, odbywać się automatycznie aktualizacje. Samo utrzymanie łączności z Internetem także kosztuje. Pozostawienie komputera w tym stanie na dobę nie jest energooszczędnym pomysłem. Jednak najbardziej energochłonny jest start systemu i jego poważniejsze aktualizacje. Wyłączenie komputera tylko dlatego, że nie będzie potrzebny przez dwie godziny, jest nieefektywne energetycznie.

W kwestii instalowania oraz zarządzania oprogramowaniem podstawą jest oszczędność i porządek. Nawyk regularnego przenoszenia danych do chmury lub na nośnik zewnętrzny obniży potrzeby energetyczne komputera. Jednak dużo więcej ugramy, myśląc podczas instalacji oprogramowania. Im mniejsze wymagania ma wybierany przez nas produkt, tym mniej energochłonny będzie.

Oprogramowanie bywa jednak aktualizowane i wprowadzone w ten sposób zmiany, mają prawo z oszczędnego kalendarza lub programu pocztowego uczynić cichego złodzieja energii. Wbrew pozorom wyszukiwanie takich delikwentów jest bardzo proste. Przydaje się do tego menedżer zadań systemu Windows. Informacje, jakie tam znajdziemy, pozwalają wyłapać programy, które zużywają podejrzanie dużo energii, ale także te, które pojawiły się na naszym podwórku nie do końca świadomie zaproszone.

Bardzo dobrym pomysłem jest także ograniczenie automatycznego uruchamiania programów podczas startu systemu operacyjnego. Często nie jest ono potrzebne, a zajmuje czas i zmusza komputer do intensywniejszej pracy w bardzo newralgicznym energetycznie momencie. Im szybciej zakończy on uruchamianie systemu operacyjnego, tym mniej energii zużyje i nie warto mu tej czynności utrudniać.

Mimo to funkcji automatycznego uruchamiania nie wymyślono bezzasadnie. Istnieją programy, których celem istnienia jest gotowość do pracy. Tego oczekujemy od aplikacji pocztowych oraz komunikatorów. Jeśli tylko uruchamiane automatycznie zdobędą naszą uwagę, powinniśmy im tę funkcję zostawić. Podobnie nie zawsze możemy zupełnie swobodnie wybrać oprogramowanie, z którego korzystamy. Architekt nie może zrezygnować z programu AutoCAD, a dla fotografa Photoshop i Lightroom nie są zastępowalnymi programami graficznymi. Jeśli oprogramowanie oznacza dla nas użyteczność, jedynym sposobem na oszczędności energetyczne będzie inwestycja w bardziej wydajne podzespoły.

Ile prądu kosztuje granie w gry?

Komputer dla gracza oznacza już bardzo konkretną kategorię sprzętu komputerowego. Odpowiedni zestaw podzespołów oraz oprogramowania ma przede wszystkim nie zawodzić, kiedy odważnie poruszamy się po nieznanych obszarach wirtualnego uniwersum. Dlatego określenie ile na to wszystko potrzebne jest energii, jest dużo prostsze, niż w przypadku komputera dla kogokolwiek.

komputery dla graczy

Żeby spełniać swoje zadanie, średniej klasy komputer dla gracza musi pracować z mocą 120 W – 400 W. Tylko w przypadku dużej dynamiki gry z wysoką jakością, może to wymaganie wzrastać i przekraczać nawet 1000 W. Oznacza to, że zapotrzebowanie energetyczne odpowiedniej maszyny wynosi od 0,12 kWh do 1,1 kWh. Różnica jest ogromna, ale dotyczy sytuacji skrajnych i nie pomylimy się drastycznie, jeśli założymy, że komputer do gier jest zdolny zużywać 0,5 kWh.

Koszty zużycia energii elektrycznej podczas grania na PC liczymy w następujący sposób:

Średnie zapotrzebowanie na energię x czas w godzinach x cena 1 kWh.

Nasza symulacja dotyczy komputera używanego przez gracza, który jest sumiennym amatorem. Przeznacza na grę minimum 5 godzin dziennie, około 40 godzin w tygodniu oraz około 150 godzin miesięcznie.

Dzienne koszty energii elektrycznej gracza:

0,5 kWh x 5 h x 0,70 zł = 1,75 zł

Miesięczne koszy gracza: 

0,5 kWh x 150 h x 0,70 zł = 52,50 zł

Możemy być jednak pewni, że rozrywka naszego typowego gracza zużywa więcej prądu. Ponad 50 zł w miesiącu to tylko koszty energii pobieranej przez komputer. Trzeba do tego uwzględnić mysz, klawiaturę, głośniki, monitor, fotel gamingowy itd. Wiele też zależy od samego zestawu komputerowego. Zasadniczo im potężniejsze ma możliwości, tym więcej prądu może potrzebować. Jednak dpowiednio zbilansowany dobór podzespołów wystarczy, aby był mniej żarłoczny, niż potrafi.

Ile prądu zużywa konsola do gier?

W sytuacji idealnej, kiedy zarówno konsola jak i komputer służą nam tylko do jednej słusznej czynności (grania w gry!), większe szanse oszczędności oferują nam konsole. Nawet najbardziej wyśrubowane szacunki dla PlayStation 5 oraz Xbox Serie X nie przekraczają zapotrzebowania energetycznego na poziomie 0,3 kWh. Korzystając z nich przez około 150 godzin miesięcznie, nie zużyjemy więcej, niż 45 kWh, co przy aktualnych cenach prądu oznacza opłatę rzędu 30 zł miesięcznie. Komputer będzie nas kosztował praktycznie ponad 50 zł.

Na dodatek PlayStation 5 oraz najnowszy Xbox nadal zadomawiają się w kącikach graczy i są bardziej wymagające, niż ich poprzednicy. Sugerując się testami, towarzyszącymi ocenie ile kosztuje granie w gry, PlayStation 4 PRO oraz Xbox One tylko sporadycznie możemy posądzać o apetyt sięgający 0,2 kWh.

Co więcej, zapotrzebowanie energetyczne konsoli można ograniczyć i to bez większych strat dla komfortu grającego. Warto pamiętać o tym, że konsole:

  • pobierają znaczne ilości prądu w trybie spoczynku, szczególnie z aktywnym pobieraniem danych w tle (nie zawsze jest to potrzebne)
  • gra, która wykorzystuje kompatybilność wsteczną konsoli, wymaga mniejszych zasobów energetycznych, niż wersja dedykowana na używany model (z perspektywy użytkownika gra prezentuje się podobnie)
  • wysokie parametry odtwarzania zwiększają pobór prądu (a mają sens tylko w przypadku nowszych tytułów oraz odtwarzania ich na zdolnym do tego ekranie)
  • konsola jako źródło streamingu pobiera nawet ⅓ prądu więcej, niż podczas ich uruchomienia przez aplikacje na smart TV.

Praktyczne sposoby na ograniczenie zużycia energii elektrycznej przez konsole dostępne są także w ich recenzjach:

Ile prądu zużywają urządzenia zasilane baterią: telefon, laptop i tablet?

Jest to przykra informacja dla wszystkich złośliwych tragarzy domowej elektroniki do biur i miejsc pracy, ale ładowanie telefonu lub tabletu w biurze nie jest szczególnie obciążające dla instalacji elektrycznej. Pracodawca, widząc rachunek za energię elektryczną, nie ma szans zauważyć, że cokolwiek stracił. Podobnie nieuzasadniony ekonomicznie jest zakaz doładowywania prywatnej elektroniki w biurze lub szkole.

Jak obliczyć zapotrzebowanie na energię elektryczną podczas ładowania baterii telefonu?

Jak bardzo absurdalne są powyższe działania, widać nawet przy okazji telefonu Samsung Galaxy M51 który dysponuje baterią o pojemności aż 7 000 mAh, któej apięcie minimalne to standardowe dla baterii litowo-jonowych 3,7 V.

Samsung Galaxy M51Samsung Galaxy M51 6/128 GB

Parametry te oznaczają, że w trakcie ładowania przez godzinę bateria z napięciem 3,7 V może pobierać 7 A prądu (Ah).

Mnożąc te dwie wartości, dowiemy się, ile energii potrzebuje proces ładowania od 0% do 100%:

7 A x 3,7 V = 25,9 Wh

Żeby móc szacować koszty, musimy zmienić Wh w kWh:

25,9 W / 1 000 = 0,0259 kWh.

Żeby trafnie przewidzieć ile płacimy za prąd potrzebny do korzystania z telefonu, musimy wiedzieć jeszcze ile czasu zabiera pełne ładowanie baterii oraz jak często musimy ją uzupełniać. Według producenta urządzenia, jego bateria wystarczy na 3 dni użytkowania. W życiu codziennym jest to informacja abstrakcyjna. Nikt chętnie nie ryzykuje całkowitego rozładowania telefonu i uzupełniamy mniejsze braki. Dlatego, chociaż nasze szacunki będą przesadzone, to założymy, że telefon ładujemy codziennie przez godzinę.

Za ładowanie telefonu zapłacimy:

Dziennie 0,0259 kWh x 1 h x 0,70 zł = 0,02 zł

Miesięcznie: 0,0259 Wh x 30 h x 0,70 zł = 0,54 zł

Wynik jest efektem kilku idealnych założeń i będzie inny w przypadku różnych modeli telefonów, a nawet bliźniaczych egzemplarzy, ale o innym stażu u użytkownika. Jest jednak przesadzony i spokojnie możemy się spodziewać, że jego ładowanie kosztuje nas grosze w skali miesiąca. O większe oszczędności nie ma sensu się starać.

Jeśli bardzo chcemy, sensownym projektem jest powstrzymanie się od aktywnego korzystania z telefonu podczas ładowania. Będzie ono  wtedy bardziej efektywne, ponieważ poziom zużycia energii jest przede wszystkim zależny od aplikacji, które są uruchomione. Jeśli chcemy sprawdzić, jaki mają wpływ, możemy posłużyć się watomierzem lub użyć aplikacji dostarczającej podobnych wyników, na przykład darmowej Ampere.

Ile prądu zużywa laptop?

Podobną symulację kosztów energii możemy wykonać dla baterii tabletów oraz laptopów. W przypadku komputerów nie powinniśmy jednak zapominać, że są one zdolne wykonywać bardziej obciążające energetycznie procesy, niż pozostałe urządzenia mobilne i inaczej z nich korzystamy. Rzadziej dopuszczamy do rozładowania baterii i często używamy na zasilaniu sieciowym. Fakt, że ich akumulatory są bardziej pojemne, powoduje dodatkowo, że postęp w ich zużywaniu objawia się bardziej znacząco.

Dlatego określenie zapotrzebowania energetycznego laptopa powinniśmy szacować na podstawie raportu określającego stan baterii konkretnego urządzenia. Pobieranie danych z niego uchroni nas przed błędnym określeniem pojemności baterii (zmniejsza się ona w trakcie użytkowania) oraz złudzeniem, że korzystamy tylko z energii akumulatora.

Jak pobrać raport o stanie baterii laptopa z systemem Windows?

Aby go zdobyć, wyszukujemy okno poleceń (pojawi się po wpisaniu “cmd” w wyszukiwarce komputera), a w nim żądamy: powercfg/batteryreport i zatwierdzamy klawiszem Enter. Wykonanie zadania zostanie potwierdzone informacją o ścieżce dostępu do pliku html z raportem.

ścieżka raportu o stanie baterii

Odwiedzamy wskazane miejsce i otwieramy plik w przeglądarce internetowej.

Zawiera on wszystkie istotne informacje o baterii naszego laptopa. Oprócz danych dotyczących samego komputera: jego model, wersja BIOSa itd., znajdziemy tam informacje o numerach seryjnych baterii, technologii w jakiej została zbudowana ale przede wszystkim wskazanie dotyczące jej faktycznej pojemności:

raport o stanie bateriiRaport o stanie baterii  laptopa używanego przez prawie 4 lata. Aktualna pojemność baterii ma się nijak do jej stanu pierwotnego.

W dalszej części raportu możemy sprawdzić dużo więcej. Na przykład kiedy następowało obniżenie pojemności baterii oraz ilu cykli ładowań możemy się jeszcze po niej spodziewać.

W ocenie jak zasilany jest laplapop przydatna jest też sekcja Recent Usage, w której widoczny jest czas pracy na zasilaniu akumulatorowym z ostatnich 72 godzin:

historia-wykorzystania-baterii-latptopaCzas pracy na zasilaniu akumulatorowym jest podświetlony na fioletowo

Widok dłuższej historii pracy na odmiennych źródłach zasilania znajdziemy także w sekcji Usage History:

historia-uzycia

Używając samej specyfikacji technicznej baterii, mielibyśmy tylko takie dane:

  • Typ baterii: litowo-jonowy.
  • Kolor: czarny.
  • Napięcie: 10,8 V.
  • Czas ładowania: 3 h (dla wyłączonego urządzenia), 4 - 5 h (dla urządzenia z aktywnym systemem operacyjnym)
  • Pojemność: 48,4 Wh 4400 mAh.

Pojemność 48,4 Wh i czas ładowania do 3 godzin oznacza, że jedno pełne naładowanie baterii laptopa kosztować powinno kosztować grosze. 

Nawet pobieżna lektura raportu pozwala przypuszczać, że tak tanio nie jest i to z wielu powodów. Przede wszystkim laptop z zasilania bateryjnego korzysta sporadycznie. Pomnożenie kosztów jednego ładowania przez ich ilość w miesiącu lub roku jest niemożliwe. Miarodajna sytuacja nie nastąpiła prawdopodobnie nigdy, bo jedno pełne ładowanie baterii oznacza jej uzupełnienie od 0% do 100%. Do całkowitego rozładowania baterii laptopów rzadko dopuszczamy i niewielu użytkowników ładuje tylko urządzenie wyłączone. Zaprzestanie pracy lub zamknięcie ekranu laptopa nie jest z tym stanem różnoważne, bo system operacyjny nie został zdezaktywowany. Część energii jest nadal na bieżąco zużywana i nie służy do ładowania.

Jakiekolwiek szacunki ilości niezbędnych ładowań także nie są proste do określenia. Czasem pożegnamy się z zapasem dopiero po 10 godzinach, a czasem nie wystarczy jej nawet na 4. Wszystko zależy od tego, jakie czynności wykonujemy. Dostępna w tej kwestii informacja systemowa zawsze dotyczy stanu aktulanego. Jeśli uruchomimy lub wyłączymy wymagający program, przewidywany czas pracy na zasilaniu baterynym się zmieni.

Fakt, że laptop ma określoną moc maksymalną także nie jest żadną miarodajną wskazówką. Komputer nie będzie jej używał ani często, ani tym bardziej stale.

Chociaż laptopy mają baterię, której pojemność i czas ładowania jesteśmy w stanie poznać, to ich faktyczne potrzeby są zależne od tych samych zmiennych, co zapotrzebowanie energetyczne komputera osobistego. W porównaniu ze stacjonarnymi zestawami komputerowymi laptopy są mniej łase na energię, ale i tak zwyczaje ich użytkownika oraz wykorzystywane oprogramowanie są kluczowymi zmiennymi dla ich energochłonności.

Jak oszczędzać energię korzystając z urządzeń elektrycznych?

Oszczędne korzystanie z energii elektrycznej nie musi wiązać się z wielką rewolucją, ani pozbywaniem czegokolwiek z domu. Przede wszystkim warto czasem zerknąć do instrukcji obsługi urządzeń elektrycznych, które już u siebie mamy. Nasza pralka może mieć zapomniane przez nas energooszczędne programy, a lodówka ma opcję zmiany temperatury i warto ją dostosować do tego, co akurat w niej przechowujemy.

Większe inwestycje to też nie koniecznie zakup drogiego modelu urządzenia najwyższej klasie energetycznej. System inteligentnych gniazdek i monitoring zużycia energii elektrycznej potrafią przynieść nam dużo więcej oszczędności. Przy ich pomocy łatwiej znajdziemy wokół siebie zbędnych amatorów na naszą energię elektryczną i będziemy w stanie ograniczyć ich udział w rachunku za prąd.

Komentarze

29
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    jozek23
    11
    "Ile prądu kosztuje korzystanie z urządzeń elektrycznych?"
    Nie ogarniam tego tytułu .
    • avatar
      pawluto
      8
      Zelmer "made in china" - Polsko - Jak ty nisko upadłaś !!!
      • avatar
        kitamo
        7
        "Możemy się spodziewać, że program, którego nie udźwignie kiepski procesor, będzie bardziej energochłonny. Jednak jeśli zasilimy nim zestaw komputerowy o wyższych podzespołach, niż jego minimalne wymagania, to możemy spodziewać się oszczędności energetycznych. "

        BZDURA do kwadratu a nawet szescianu!!!
        To ile energii pochłodznie wykonana czynnosc w danym "ciężkim" programie zależy od efektywnosci energetycznej procesora przy wykonywaniu tego zadania.
        Prosty przyklad - 12900k wykona konwersje wideo w handbrake szybciej od 12600k ale ilosc efektywnie zuzytej energii będzie niższa na 12600k mimo że będzie on pracował dłużej. Po prostu sprawnosc energetyczna układów spada wraz ze wzrostem ich taktowania a 12900k ma taktowanie wyższe i to już na granicy tego układu.
        Dlatego urządzenia służące do obliczeń buduje sie w oparciu o procesory niskonapięciowe z niskimi zegarami a nie wyposażone w turbo zegary.
        W drugą stronę - Rendering tego samego filmu zajmie mniej czasu na Ryzenie 5900x w porównaniu do 12600k i będzie kosztowal mniej energii także.

        Liczy się więc wydajnosc per wat a nie to że procesor nie udźwignie danego programu - co to w ogole za pojęcie? jak nie udzwignie?

        Wez procesor i podkrecaj go od 2Ghz do 5Ghz i sprawdz jak wyglada krzywa energetyczna w stosunku do czasu potrzebnego na wykonanie tej samej pracy - nie jest liniowa w obrebie tego samego nawet procesora a co dopiero mowiąc o 2 roznych procesorach.
        • avatar
          kitamo
          4
          Wlasnie dzis sprawdzalem ile to energii co i jak zuzywa. Ku mojemu zdzieiwniu po kilku modach moj CPU z 225W zjechal na 135W (po OC) co jest dobrym wynikiem.
          TV po kilku modyfikacjach tez oszczedzil 40-60W (tryb inteligentny po kilku modyfikacjach).
          Co prawda mam PV ale mimo wszystko energię warto i tak oszczedzać.
          U mnie w domu najwiecej energii to zuzywaja komputery i TV. Co ciekawe urządzenia AGD w kuchni pomimo ze wszystko na prąd praktycznie są daleko w tyle ;)
          • avatar
            kitamo
            4
            "a tabliczce znamionowej służącego nam za przykład urządzenia moc podana jest w przedziale od 1850 W do 2 200 W. Zakładamy więc, że 2 200 W osiąga on tylko na początku pracy i po rozgrzaniu grzałki zużywa 1 850 - 2 000 W. Proces doprowadzania wody do wrzenia trwa kilka minut, więc średnia, jaką bierzemy pod uwagę, możemy ustalić na 2 000 W."

            Dobry Jezu...

            Czajnik posiada element oporowy w postaci grzałki/spirali najczesciej wykonanej z chrominikieliny. Opór grzałki jest stały (minimalne odchylenie w zakresie 25-200 stopni)
            Natężenie prądu jest iloczynem rezystancji i napięcia, a więc jak rezystancja jest stała i napięcie jest stałe to natężenie też będzie stałe.
            Moc to iloczyn natężenia i napięcia.
            Po właczeniu czajnika grzałka pobiera stałą moc która wynika z czystych praw fizyki.
            Bez sprawdzania moge od razu powiedziec ze po włączeniu powyzszego czajnika z artykułu jego moc bedzie wynosiła 1850W +-5% bo taki odchyłki są najczesciej w naszej sieci i czajniki nie przekraczają 8.2-8,4Ampera (bo by wywaliło bezpieczniki gdyby na danej fazie jeszcze cos pracowalo a najczesciej stosuje sie 16A na faze).
            A dlaczego jest zakres na tabliczce? a dlatego ze nawet na tabliczce znamionowej jest podany także zakres napięc dla jakich będzie on pracował czyli 220-240V. Grzałka też jedna z drugą nie musi być identyczna - opór jaki stawia może sie różnić w każdym egzemplarzu dlatego w niskiej jakosci czajnikach podaje sie zakresy mocy bo spirale są czesto przycinane recznie i układane.
            8.4A *220V = 1850W
            8.4A*240 = 2015W


            A jak oszczedzać na czajniku?
            -wlać do niego cieplą wodę zamiast zimną.
            -Gotować mniejszą ilość wody.

            Żeby podgrzać 1kg wody o 1 stopnien potrzeba ok 4190j czyli 4190Ws (watosekund).
            Wlewamy wode o temperaturze 24stopni (bo srednio tyle jest w kranie) to musimy podniesc jej temperature o 76stopni

            75*4190 = 314250/1850 = ok 170sec
            Do tego doliczyć trzeba jeszcze czas na rozgrzanie grzałki do 24 stopni bo powyzej 24stopni dopiero zacznie gotować wodę oraz doliczyć utratę ciepła w chwili gdy woda zacznie się gotować ponieważ parowanie pozbawia ją ciepla.
            Dodatkowo bimetal w czajniku wyłącza się po kilku sekundach gdy woda osiągnie 100C.
            Tak więc będzie to mniej wiecej 200sec

            Jesli wlejemy wode ciepłą (u mnie woda ciepla ma 52stopnie).

            52*4190 = 201120/1850 =109sec
            czyli ok 130s
            • avatar
              michal_229
              3
              "Koszt energii elektrycznej = energia (kWh) x czas pracy (h) x cena 1 kWh (zł)" - no nie :| Nawet jednostki się nie spinają (kWh * h * zł = k*W*h^2*zł). Energia to moc pomnożona przez czas, więc kolejne mnożenie przez czas nie ma sensu.

              Jak dla mnie koszt = średnia moc [kW] * czas [h] * cena [zł/kWh]; jednostki: kW * h * zł/kWh = zł.
              • avatar
                piotr.potulski
                2
                Cenię sobie ekologię, ale z ekonomicznego punktu widzenia, zwracanie uwagi na "klasę energetyczną" nie ma najmniejszego sensu. Efektywna lodówka zużyje 300 kWh, nieefektywna 50 kWh więcej, czyli 35zł rocznie, albo ~2.90 miesięcznie. Urządzenia efektywne energetycznie kosztują znacznie więcej niż te "gorsze". W większości przypadków różnica w cenie nie ma szansy się zwrócić w przewidywanym czasie życia urządzenia. Po wprowadzeniu nowej skali etykiet (zamiast A++ coś tam odpowiednio mniej zielonego), te różnice będą jeszcze bardziej znikome.
                Podobnie z pralkami i zmywarkami i ściganiem się o każdy litr wody na cykl. Litr wody z kranu kosztuje 10zł/1000 = 1 grosz, zakładając jeden cykl dziennie i 2l różnicy pomiędzy urządzeniem za 1500, a takim za 3000, rocznie oszczędzamy 7 ziko, czyli to ekstra wydane 1500 zwróci się już po 214 latach używania.
                W dodatku "oszczędne urządzenia" bardzo często działają gorzej i okazuje się, że trzeba prać 2x, albo chociaz płukać, podobnie ze zmywaniem.
                • avatar
                  MaNiAc
                  1
                  Dżizas ledwo przebrnąłem przez ten bełkot... A lwia część opłaty za energię elektryczną to są jakieś wymyślone przez dostawcę wyimaginowane cuda (typowe golenie baranów). Mam dwa rachunki za energię na jednym jest jedna opłata na drugim nie ma, i już od ładnego kawałka casu z tymi złodziejami nie mogę dojść do ładu. A człowiek głupi i energię kupi...
                  • avatar
                    kitamo
                    0
                    "Ile prądu kosztuje korzystanie z urządzeń elektrycznych?"
                    prąd to nie jednostka monetarna ani nie środek płatniczy.

                    "Na pełną swobodę w korzystaniu z czajnika elektrycznego pozwolić sobie mogą tylko mieszkańcy akademików. Prawdopodobnie z tego samego powodu jadłospis oparty na daniach instant nie jest bardzo szkodliwy tylko dla osób liczących sobie 19 do 26 lat."
                    Z jakiego powodu?
                    stek bzdur.

                    "Jedynym uniwersalnym rozwiązaniem, które jest w stanie ograniczyć zużycie energii elektrycznej przez czajnik, jest postaranie się o zakup szczelnego urządzenia"
                    Ze co?
                    Cholera zajmuje sie urzdzeniami AGD i w życiu wiekszej bzdury nie slyszalem.
                    Czajnik-termos by oszczedzic energię na gotowaniu wody ehhh.

                    Ilosc energii którą pochłania woda podczas gotowania przy bezposrednim kontakcie jest z góry okreslona przez masę tej wody zanim zacznie ona oddawac ciepło to otoczenia które jest powietrzem.
                    Te czajniki zwane termosami sa produkowane z innej potrzeby - chodzi o to by zewnętrzna ich powierzchnia byla po prostu bezpieczna. Ta oszczednosc energii jest na poziomie bledu pomiarowego a dobry markowy czajnik tego typu który naprawde jest termosem kosztuje tyle ze żeby z nim oszczędzić to musiały by go używać 2 pokolenia.
                    Oszczedzić na czajniku mozna gotujac odpowiednia ilosc wody do swoich potrzeb bo mniejsza ilosc wody potrzebuje mniejsza ilosc energii.
                    Druga sprawa to dbanie o jego stan i sprawnosc bo doprowadzenie do zakamienienia czajnika powoduje że niszcza sie w nim uszczelki i zaczyna przeciekac a to oznacza ze wyladuje na smietniku i trzeba bedzie zaplacic za nowy.

                    "Na dodatek czas pieczenia dwóch potraw jest zazwyczaj różny i jedną trzeba dodać w trakcie pieczenia drugiej. Nie urodził się jeszcze człowiek, który którąś z powyższych czynności wykonał bez otwierania drzwiczek klasycznego piekarnika."

                    Dlatego wymyslono piekarniki dwukomorowe. Dlatego tez w kazdym piekarniku jest grzałka dolna i górna i należy wybrać odpowiednią kombinacje - dzieki tem umozna piec 2 rozne potrawy gdzie dla kazdej wymagana jest inna ilosc energii.
                    Drzwiczki otwiera sie po wyłaczeniu termoobiegu jesli z niego korzystamy - bardzo istotne przy przygotowaniu wielu wypieków cukierniczych (100 razy slyszalem że cos komus opadło).
                    • avatar
                      pawluto
                      0
                      Fajnie wszystko opisane co ile zużywa...Brawo. Za to kocham ten portal.
                      • avatar
                        eninede
                        -3
                        "Ile prądu kosztuje korzystanie z urządzeń elektrycznych?" - czy ktoś mi powie, co do cholery oznacza ten tytuł? Prąd to nie pieniądz, że można by nim płacić.
                        • avatar
                          Koriolan
                          0
                          Zdradzę tip
                          za 49 zł kupujecie wtyczkę sterowaną WiFi i nie dość że chyba wszystkie mają pomiar mocy chwilowej i energii zużywanej przez podłączone urządzenia w okresie miesięcznym, to jeszcze pozwalają na sterowanie zasilaniem wg harmonogramu.
                          Mój domowy kącik RTV pobierał w standby 40 W. Zjechałem do 20 przez prostą rzecz wyłączenie w amplitunerze trybu "always online".
                          • avatar
                            BasiaGru
                            0
                            W sumie to nigdy nie rozmyślałam nad tym ile zużywa prądu iRobot, ekspres do kawy czy robot planetarny. Rachunki nie są jakoś mega wysokie, więc póki co tego nie kontroluję.