Gry

Gameplay(filmik 2). Szybki bieg w perfekcyjnym otoczeniu. Muzyka!!!

Największa zabawa jednak zaczyna się po zakończeniu tutoriala, gdy jesteśmy zmuszeni sami szukać najodpowiedniejszej drogi do celu. Pomóc może nam w tym „widok sprintera” włączany w menu głównym gry. Dzięki niemu wszystkie elementy, z których mamy skorzystać zaznaczone są na czerwono. Trzeba przyznać, że jest to bardzo pomocny element, gdyż podczas biegu nie musimy zastanawiać się co zrobić w danym momencie – wystarczy szukać czerwonego koloru – bycza sprawa, można by powiedzieć ;)

Uwagę przyciąga od razu niesamowite uczucie prędkości – ekran załamuje się na krawędziach, oddech Faith przyspiesza, kroki stają się głośniejsze. Dodatkowym atutem są zastosowane efekty nVidia PhysX, dzięki którym gra idealnie oblicza energię i wysokość naszego wyskoku, czy prędkość. Możemy także popchnąć niektóre obiekty, np. kartony, aczkolwiek w grze nie znajdziemy elementów, które musimy przestawiać/popychać.

Akcja w Mirror’s Edge jest naprawdę bardzo szybka – praktycznie cały czas biegniemy przed siebie pokonując poszczególne przeszkody w postaci płotów, czy ścian, napotykamy także na przeciwników… których najlepiej jest omijać.
Oczywiście, zdarzą się przypadki, gdy nie ma odwrotu i trzeba stawić czoła wrogowi. W tym momencie warto wspomnieć o ciekawym trybie ukrywającym się pod klawiszem „R”. Twóryc gry zaimplementowali w ME swego rodzaju bullet time. Przydatny jest on podczas rozbrajania przeciwników, gdy musimy wykonać naprawdę precyzyjny ruch. Skorzystać możemy z niego także podczas pokonywania przeszkód – np. zeskok na rynnę. Wygląda to naprawdę ciekawie – ekran staje się wtedy ciemnoniebieski, lekko się rozmazuje. Można bez problemu grę ukończyć nie korzystając ze zwalniania czasu.

Gra jest tworzona można powiedzieć – od deski do deski ;)

Będąc w temacie walki i przeciwników warto zwrócić uwagę na uzbrojenie w grze. Broń palną możemy pozyskać rozbrajając przeciwników. Posiadać możemy tylko jedną broń. Amunicji jest tyle, co kot napłakał, czyli wystarczy nam ona na około 5 strzałów. Mało tego, gdy Faith ma przy sobie broń, porusza się znacznie wolniej i mniej zgrabnie, co stanowi spore utrudnienie w pokonywaniu przeszkód. Zatem korzystania z broni będąc na krawędzi lustra, nie polecam. 

Hmm …znów mnie oszukali – krawędzie są, a gdzie lustra?!

Lokacje, po których będziemy się poruszać wykonane są perfekcyjnie. Zwiedzimy dachy (lwia część gry), różne pomieszczenia w budynkach, kanały, czy przepompownię, która prawdę mówiąc najbardziej utkwiła w mej pamięci.
Każdy etap jest tak konstruowany, by zapewnić graczowi najwięcej wartkiej akcji. Wszędzie poustawiane są jakieś kartony, na ścianach wiszą rynny. Cały czas zmuszeni jesteśmy skakać, przy czym trzeba naprawdę mocno skupić swoją uwagę, bo o upadek z dużej wysokości tutaj nie trudno.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że jest tylko jedna opcja przejścia etapu, a szkoda. Electronic Arts stworzyło grę do jednorazowego ukończenia, choć warto jest jednak w nią zagrać, ponieważ tak szybkiej akcji nie uświadczymy w żadnym innym tytule.

Uczucie prędkości w Mirror’s Edge jest naprawdę niesamowite!

Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka! To jest to, co po prostu trzeba usłyszeć – kawałki skomponowane przez Lisę Miskovsky idealnie pasują do charakteru gry. Gdy tylko zaczyna się coś dziać, muzyka przyspiesza, staje się głośniejsza i naprawdę napędza do działania. Świetnie zrealizowane są także odgłosy naszej bohaterki. Przyspieszający, równy oddech,  odgłosy stawianych kroków, czy też inne odgłosy podczas skoku z wysokości są jednym ze składników pozwalających naprawdę poczuć prędkość w grze.