Gry

Overlord – romantyk czy pozytywista?

Główny bohater to z całą pewnością nie człowiek. Co najwyżej jakaś humanoidalna kreatura o bardzo świecących oczach. Jak przystało na RPG-ową postać, stale się rozwija i pozyskuje nowe umiejętności. Na początku jest niczym pięcioletnia dziewczynka, zabija go mocniejszy powiew wiatru, a many starcza co najwyżej na proste sztuczki z kartami.

Ale oczywiście z czasem troszkę przypakowuje. Uczy się także nowych zaklęć i zdobywa lepsze uzbrojenie. Skłamałbym jednak mówiąc, że jest tego wiele. Twórcy raczej postawili na oszczędny wariant w tej kwestii, a o magicznych popisach na miarę chociażby pierwszego Fable możemy raczej zapomnieć. Ale to nie czary czy wielkie maczugi są esencją Overlorda, a raczej miniony. O nich za chwilę.

Wcześniej bowiem musicie zrozumieć, jak ciężkie jest życie takiego mrocznego pana. Cały świat u twych stóp, budzisz powszechny respekt, a zielone, miłujące kwiatki i elfy drżą na sam dźwięk twego imienia (zresztą wkrótce pokażesz im, gdzie raki zimują). W Overlord II twórcy dają nam dość spore pole do popisu. Możemy wyrżnąć wszystkich w pień, burzyć domy i palić mosty. W każdym razie siać totalny chaos lub obrać nieco inną drogę - na przykład poprzez zniewalanie napotkanych wieśniaków i podporządkowywanie ich swojej władzy.

Jak Pan Ciemności rozkazuje, to poddany MUSI słuchać

Jak już wspominałem – nie ma mowy o odbudowywaniu ich chatek. Twórcy pozwolili nam jedynie na delikatne balansowanie w tych ciasnych granicach – „czyste zło” lub „mniejsze zło” – wybór zależy od gracza, choć aplikacja nad wyraz mocno ceni sobie konsekwencję w podejmowanych wyborach. Ważne jest także, że to właśnie od naszego okrucieństwa w dużej mierze zależy sympatia i posłuszeństwo ze strony minionów.

Do startu, gotowi… start!