Dron wojskowy jak miecz, czyli tajemniczy Gladius w rękach polskich żołnierzy
Technika wojskowa

Dron wojskowy jak miecz, czyli tajemniczy Gladius w rękach polskich żołnierzy

przeczytasz w 4 min.

Drony tropiące i niszczące cele wpięte w jeden nowoczesny system zarządzania polem walki - polskie wojsko dostanie narzędzie o zasięgu i możliwościach, których teraz nie ma. Sprawdźmy, co wiadomo o tajemniczym systemie Gladius.

Kilka dni temu MON podpisał umowę na zakup systemu Gladius. Polscy artylerzyści dostaną sprzęt wart, bagatela, 2 mld złotych brutto. To najdroższy w historii zakup dronów wojskowych - mieczem i oczami systemu będą bowiem mordercze bezzałogowce.

Co kryje się pod wdzięczną nazwą miecza rzymskiego legionisty?

To system rozpoznawczo-uderzeniowy czyli połączenie możliwości bezzałogowych FT5 tropiących wrogów i dronów niszczących cele (BSP Uderzeniowy). Całość będzie pracowała pod systemem zarządzania polem walki Topaz.

Poniżej filmik reklamowy systemu Topaz

Polskie drony bojowe - system Gladius

Jak działa Gladius? Bezzałogowiec FT5 zbiera informacje o jednostkach i obiektach przeciwnika. Ma na to czas, bo może wykonywać misje trwające do 10 godzin. Koordynaty potencjalnych celów trafią do dowódcy siedzącego przed ekranami Topaza. Oficer wyśle drona uderzeniowego (lub inny pocisk) z zadaniem eliminacji np. czołgu przeciwnika.

Gladius to dziecko polskich inżynierów, informatyków i konstruktorów z ożarowskiej WB Electronics S.A. czyli największej w Polsce prywatnej grupy zbrojeniowej.

Szczegóły projektu okrywa mgła tajemnicy. FT5 jest dobrze znany, z Topazu od lat korzystają m.in. artylerzyści, ale jaki dron bojowy wystąpi w roli efektora czyli BSP uderzeniowego. Ministerstwo i producent nabrali wody w usta.

Czy Gladius wart jest swojej ceny? Spójrzmy, co jeszcze wiadomo o tym bezzałogowym systemie poszukiwawczo-uderzeniowym.

Drony wojskowe - Gladius i FT5

dron FT5
dron FT5 - fot. Grupa WB

Gladius trafi do pułków artylerii Wojska Polskiego we wschodniej Polsce. Na początek artylerzyści dostaną 4 bateryjne moduły oraz pakiety szkoleniowe (m.in. drony treningowe oraz symulator Gladiusa) i logistyczne (m.in. serwisowanie).

Projekt Gladius to nie tylko miecz, lecz także oczy, uszy oraz mózg. Jest to system technologicznie bardzo złożony. Dzięki niemu polski przemysł oraz siły zbrojne wkraczają w nową erę. W erę sztucznej inteligencji, robotyzacji, automatyzacji pola walki

– podkreśla Piotr Wojciechowski, prezes Grupy WB.

Bateryjny moduł to dużo zaawansowanego technologicznie sprzętu:

  • wyrzutnie,
  • wozy dowodzenia,
  • wozy amunicyjne i obsługi technicznej,
  • drony FT5 - bezzałogowe, dwusilnikowe statki powietrzne krótkiego zasięgu:
    • rozpiętość skrzydeł: 6,4 m, długość 3,1 m, masa własna 85 kg,
    • do 10 godzin lotu na pułapie do 5 km,
    • napęd spalinowy,
    • gotowe do startu w 30 minut,
    • tryb lotu autonomicznego i z ręcznym sterowaniem lotem,
    • wyposażone w głowice obserwacyjne (optoelektroniczne) z kamerami światła dziennego i termowizyjnymi,
    • z możliwością rejestracji obrazu, precyzyjnym laserowym pomiarem odległości od obiektów i przesyłaniem danych podczas trwania lotu w czasie rzeczywistym,
    • opcją przenoszenia uzbrojenia i dodatkowych sensorów.
  • uderzeniowe bezzałogowe statki powietrzne (BSP-U) Gladius.

Gladius będzie zintegrowany z systemem zarządzania polem walki Topaz, który m.in. umożliwia precyzyjne kierowanie ogniem artyleryjskim.

Gladius fot. MON
dron Gladius fot. MON

Początkowe informacje sugerowały, że BSP-U będzie dronem kamikaze (amunicją krążącą). W grę wchodzą jednak inne rozwiązania.

Z pewnością wielkim atutem Gladiusa będzie jego duża donośność - sięgająca 100 km - oraz precyzja rażenia. Jak zauważył portal Defence 24, to poważne wzmocnienie polskiej artylerii. Teraz sięga ona do celów oddalonych o ponad 40 km (za pomocą haubic Krab i rakiet 122 mm Feniks z wyrzutni WR-40 Langusta).

Drony wojskowe i terror powietrzny

Na pierwszej dostawie modułów poszukiwawczo–uderzeniowych systemu Gladius nie koniec. Kolejne drony - w sumie kilkaset sztuk różnego rodzaju bezzałogowców - jeszcze w tym roku trafi do rąk polskich żołnierzy.

Siły Zbrojne RP dozbrajają się w bezpilotowce, bo ich skuteczność na polu walki pokazała obrona przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Dronami nie wygra się wojny - królowa nadal jest jedna i nazywa się artyleria, a teren zajmują czołgi.

Jednak ten nowy rodzaj broni zapewnia terror powietrzny i niszczy morale przeciwnika (pamiętacie film z uciekającym rosyjskim żołnierzem?), służą jako system rozpoznania powietrznego dla m.in. artylerii, poprawiają świadomość sytuacyjną na polu walki, potrafią precyzyjnie niszczyć wybrane cele minimalizując straty uboczne (np. wśród cywili).

Drony bojowe są śmiertelnym zagrożeniem dla najbardziej wrażliwych obiektów czyli np. stanowisk dowodzenia, stacji radarowych, węzłów łączności oraz krytycznych dla powodzenia akcji bojowych (transporty paliwa i amunicji). Jednocześnie operator może nimi kierować z bezpiecznej dla siebie odległości.

Ukraińcy niszczą sprzęt wroga tureckimi Bayraktarami TB2, w kwietniu do gry weszła amerykańska amunicja krążąca czyli sterowane ręcznie lub autonomicznie Switchblade 300. Nad Ukrainą latają również polskie drony.

Oko muchy i Warmate

Największy rozgłos zyskały bezzałogowce FlyEye produkowane przez Grupę WB. To minidrony zwiadowcze wyposażone w obserwacyjną głowicę optoelektroniczną oraz precyzyjny lokalizator.

FlyEye to podniebny tropiciel: śledzi rosyjskie jednostki, wykrywa cele (potrafi dokładnie zlokalizować nawet BMP czyli rosyjski bojowy wóz piechoty), przekazuje koordynaty do baterii artylerii, a potem zbiera informacje o efektach ukraińskiego ostrzału. Każdego dnia na misje wylatuje kilkadziesiąt bezzałogowców tego typu.

Warmate fot. Grupa WB
dron Warmate fot. Grupa WB

Dla Rosjan FlyEye są przekleństwem. Trudno je wykryć (to małe i ciche bezzałogowce) i są odporne na systemy przeciwlotnicze i środków walki radioelektronicznej. Przedstawiciele Grupy WB twierdzą, że rosyjscy żołnierze zestrzelili zaledwie kilka dronów FlyEye.

Ukraińcy używają również drona Warmate. Ożarowskiego bezzałogowca używa się wielokrotnie w misjach zwiadowczych i bojowych lub jako jednorazową amunicję krążącą. Warmate może wykorzystać do ataku wymienne głowice bojowe, m.in. odłamkowo-burzące i kumulacyjne.

Polskie drony Gladius jak Bayraktar?

Wróćmy do systemu Gladius. Zapowiada się przełom w możliwościach bojowych polskiej artylerii. I tu nazwa nowego systemu będzie symboliczna.

Gladius był niezwykle groźnym mieczem używanym przez rzymskich legionistów. Rzymianie zauważyli, że ich broń jest mniej skuteczna od mieczów iberyjskich przeciwników. Dlatego wyposażyli piechurów w nowoczesne, obosieczne gladiusy - być może najbardziej niebezpieczną broń do czasu wynalezienia broni palnej.

Czy Gladius będzie w przyszłości polskim hitem eksportowym? Teraz prawdopodobniej najbardziej znanym dronem jest turecki Bayraktar TB2. Być może w przyszłości zdetronizuje go polski Gladius. Droga do tego daleka, ale kto wie, trzymamy kciuki.

Komentarze

18
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Dexterr
    6
    2mld - to najdroższy zakup w historii dronów... Na propagandę w TVP idzie 2mld.. rocznie, co pokazuje co dla obecnej władzy jest najważniejsze.
    • avatar
      szymcio30
      1
      Na nic artyleria i czołgi jeśli nie będzie się mieć choćby chwilowej przewagi w powietrzu!! Drony pokazuja swoja skuteczność, ale nie zastąpią lotnictwa a nasze siły powietrzne sa niestety w opłakanym stanie.