ZEISS i vivo znowu to zrobiły. Pierwsze wrażenia z użytkowania vivo X80 Pro
Smartfony

ZEISS i vivo znowu to zrobiły. Pierwsze wrażenia z użytkowania vivo X80 Pro

przeczytasz w 12 min.

Na kilka dni przed oficjalną europejską premierą vivo X80 Pro trafił w nasze ręce testowy egzemplarze tego telefonu. Czy spełnia pokładane w nim nadzieje? Czy uzasadnia swoim potencjałem wysoką cenę? Podobno pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Oto ono

vivo X80 Pro to telefon, na który czekaliśmy od dawna. Dla producenta to manifestacja najnowszych osiągnięć we współpracy z niemieckim ZEISSem, dla nas to po prostu telefon, który zapowiada się na uniwersalny i świetny pod każdym względem. Dziś mieliśmy jego europejską premierę, a ja od kilku dni mam już okazję go używać. A ponieważ pierwsze wrażenie bywa często najważniejsze i równie istotne co późniejsza kompletna opinia, nie mogło go zabraknąć już w dniu premiery.

W dużym stopniu poświęcona jest ona osiągom X80 Pro jako telefonu do zdjęć, jednak nie sposób pominąć tych innych cech, które decydują o tym, że vivo X80 Pro zasługuje na miano flagowca.

vivo X80 Pro wygląda profesjonalnie

Czarna tafla ekranu AMOLED, który jest delikatnie zaokrąglony na krawędziach, czarne zmatowione szkło, które przesłania tył telefonu, ciemnoszara aluminiowa ramka, która dobrze wpasowuje się w dłoń, i w końcu ogromna wysepka z aparatami, która sprawia, że vivo X80 Pro jest nie do pomylenia z innym fotosmartfonem, te wszystkie cechy sprawiają, że posiadacz tego telefonu będzie się czuł jak posiadacz eleganckiego i profesjonalnego sprzętu. Pytanie, czy również profesjonalnie wyposażonego?


vivo X80 Pro z wyłączonym ekranem


Tylna ścianka vivo X80 Pro


Dolna płaska krawędź vivo X80 Pro


Po lewej stronie telefonu nie ma żadnych przycisków, widać jedynie miejsca gdzie są anteny


Przycisk włączania i przyciski głośności po prawej stronie telefonu

Technologia szczodrze obdarowała zaletami vivo X80 Pro. Najfajniejsze z nich to...

Pierwsze godziny z vivo X80 Pro spędziłem używając go w kompletnie odmiennym celu niż sugerowałby to napis ZEISS. Serfowałem po sieci, oglądałem filmy na Netflixie i słuchałem muzyki wprost z telefonu. Dlaczego? vivo wyposażyło bowiem X80 Pro w świetny (jasny w trybie Auto co potwierdziła sesja w słoneczny dzień) wyświetlacz E5 AMOLED wykonany w technologii LTPO ze 120 Hz odświeżaniem i rozdzielczością 3200 x 1400 pikseli.


Główny ekran interfejsu vivo X80 Pro

Nie jest to domyślna rozdzielczość wyświetlacza jaką mamy ustawioną w menu, więc zmiana z 2400 x 1080 pikseli na tę natywną rozdzielczość wywołała efekt wow. Moze nie każdy go zauważy, ale dla mnie był on bardzo wyraźny. A do tego dostajemy bardzo dobre stereo z puszki telefonu. Moim zdaniem jedno z najlepszych, nawet pomimo słabszych niskich tonów niż w konfiguracjach z symetrycznie umieszczonymi głośnikami.

W vivo X80 Pro na górnej krawędzi mamy napis zaświadczający o profesjonaliźmie fotografii, który niestety nie zostawia miejsca na drugi głośnik, a jedynie pole dla nadajnika IT. Rolę drugiego głośnika stereo pełni słuchawka. W menu są takie opcje jak Superrozdzielczość dźwięku czy Hi-Fi, które poprawiają doznania dźwiękowe w przypadku słabych jak i wysokiej jakości plików audio. W przypadku obrazu możemy liczyć na wsparcie HDR10+, również podczas filmowania, choć nie wiedzieć czemu tylko w rozdzielczości FullHD. Tryb HDR był rozpoznawany przez Netflix, Prime Video, nie udało się jednak tego osiągnąć w aplikacji HBOMax.


Funtouch OS 12 bazuje na 12 wersji Androida

Chipset Snapdragon 8 Gen 1 i 12 GB RAMu to również najwyższa półka jakościowa, choć dziś już nic zaskakującego. Bardziej zaskoczył mnie fakt, że aż 30 GB z 256 GB pamięci wbudowanej było zajęte na samym starcie. Wciąż miałem do dyspozycji dużo pamięci, ale skoro nie da się tutaj zainstalować karty microSD (mamy jedynie podwójny slot nanoSIM), to trzeba będzie w końcu się pilnować.


Dwustronna tacka kart nanoSIM

Telefon trafił do mnie naładowany w około 50% i to wystarczyło, by go skonfigurować, wykonać nocną sesję foto, a kolejnego dnia jeszcze coś przejrzeć w sieci. Po kilku dniach używania nie spodziewam się co prawda, żeby X80 Pro otrzymał etykietkę "mistrz długiej pracy na baterii", ale dwa dni mimo grzejącego się chipsetu, wcale nie są mrzonką. Jednak nie cieszyłbym się zawczasu, jeśli smartfon to dla was coś więcej niż telefon, a z sieci korzystacie częściej niż kilka razy dziennie. Ten telefon to raczej urządzenie na jeden dzień, ewentualnie półtora dnia intensywnej pracy, nie więcej.


Ładowarka dołączana do zestawu z vivo X80 Pro

Po takim dniu intensywnego użytkowania na wskaźniku SOT zobaczyłem jedynie 6 godzin, a bateria domagała się energii, ale też sporą część z tych 6 godzin poświeciłem na fotografowanie i uruchamianie benchmarków. Samo fotografowanie szybciej eksploatuje akumulator, tutaj uzyskamy SOT nawet sporo poniżej 5 godzin. Gdy ograniczamy się do serfowania po internecie czy słuchania muzyki i sprawdzania maili, czas SOT na poziomie 8 godzin jest możliwy. Ponowne ładowanie telefonu ładowarką FlashCharge 80W, napełni 4700 mAh w 100% w ciągu 38 minut., a w pół godziny do 91%. W 10 minut naładujemy akumulator z kolei do około 45% i to jest duża zaleta tej ładowarki. Nie powiem tego za to o jej rozmiarze, który jest... spory.


Ładowanie się telefonu

Dopiero na drugi dzień skonfigurowałem sobie czytnik linii papilarnych. I wiecie co? To chyba najlepszy czytnik pod ekranem z jakim miałem do czynienia. Działa tak samo szybko jak te integrowane z przyciskami włączania. Na dodatek ma powiększone pole reakcji na dotyk w stosunku do innych rozwiązań. Nie tylko przyśpiesza to odblokowywanie, bo szanse, że nie trafimy w czytnik spadają prawie do zera, ale też pozwoliło wprowadzić dodatkowe funkcje dotykowe. To moim zdaniem cecha już mniej ciekawa niż sam rozmiar aktywnej części czytnika, ale może ktoś doceni wygodę aktywowania aplikacji od razu po odblokowaniu telefonu.

vivo X80 Pro wygląda i jest wydajny jak flagowiec, ale przecież nie po to tu jesteśmy?

vivo X80 Pro pod względem specyfikacji okazuje się telefonem podobnym do vivo X70 Pro+. Tyle że ten drugi nie był dostępny w Europie. Dlatego wszelkie zachwyty nad potencjałem foto tego telefonu musiały poczekać do premiery X80 Pro. Tutaj hasłem kluczem jest ZEISS, z którym vivo pracuje już od lat, ale wciąż twierdzi, że udało się stworzyć coś nowego niepowtarzalnego. Zobaczmy, jak to wygląda w najnowszym telefonie vivo z serii X, który będzie można kupić w Polsce. 


Aparaty na tylnej ściance


Przedni aparat i szczelina słuchawki-głośnika

Specyfikacja aparatów jest następująca:

  • aparat tylny szerokokątny: 48 Mpix, f/2.2 (IMX598) 114 stopni bez OIS z AF,
  • aparat tylny główny: 50 Mpix, f/1.57 (GNV 50MP) 23 mm z OIS / AF,
  • aparat tylny zoom 2x: 12 Mpix, f/1.85 (IMX 663) 50 mm z gimbalem, OIS AF,
  • aparat tylny zoom 5x: 8 Mpix, f/3.4, funkcja HyperZoom 60x,
  • wideo tył: 8K/30p, 4K/60p, 1080/60p (tryb slowmotion 720/480p),
  • aparat przedni: 32 Mpix / stabilizacja OIS + EIS + Gimbal,
  • wideo przód: 1080/30p.

Co to jest ten przełącznik ZEISS w aplikacji aparatu?

Współpraca z ZEISS daje o sobie znać w przypadku vivo X80 Pro na kilka sposobów. W specyfikacji aparatów cyfrowych w telefonie, w których elementy optyczne zostały przez ZEISSa z zastosowaniem powłok ZEISS T*. W oprogramowaniu jako tryby ZEISS symulujące obiektywy podczas fotografowania i w trybie filmowym z efektem rozmycia tła ZEISS cinematic video bokeh. A także jako przycisk ZEISS pomiędzy włącznikami najważniejszych funkcji w interfejsie aparatu.


Aparat z aktywnym trybem makro i trybem kolorów ZEISS

Naciskamy ten ZEISS, zaświeca się on na żółto i w zasadzie nic się nie dzieje. Na pewno? No tak, dopiero po chwili zauważyłem, że kolory stały się bardziej przygaszone. I o to właśnie chodzi. ZEISS sporo uwagi poświęcił zagadnieniu kolorów w przypadku X80 Pro i temu co należy uczynić, żeby były one naturalne. Ta naturalność to nie tylko osłabienie nasycenia. To tylko wrażenie jakie odbieramy oczami nienawykłymi do rozumienia niuansów barwnych na etapie analizy obrazu. Oko po prostu widzi obraz, mózg to przetwarza, tak by zachować jego naturalność, a my nawet możemy nie zdawać sobie sprawy, że coś tam po drodze uległo zmianie.

Owszem wielu osobom taka operacja jak ta po włączeniu kolorów ZEISS wyda się mało wyrafinowaną funkcją. Bo jak to, tyle obliczeń, dedykowanych chip V1+ dla przetwarzania obrazu, a zdjęcie jedynie wydaje się mniej nasycone. Ano dokładnie o to chodzi, że czasem pozornie drobne niuanse barwne mają bardzo duże znaczenie.


Zdjęcie wykonane w trybie AI z kolorami ZEISS wyłączonymi. Mocne nasycenie kolorami może się podobać, ale to nie jest ich naturalne oddanie


Zdjęcie z kolorami ZEISS włączonymi, widać przygaszone, ale bardziej naturalne barwy scenerii

Fotografujemy za dnia i co z tego wynikło?

Podczas dokładnego testu zwracamy uwagę na to jakimi obiektywami wykonane zostały dane zdjęcia, jakie są różnice pomiędzy obiektywami. Jednak w praktyce użytkownik vivo X80 Pro raczej nie będzie na to zwracał uwagi oglądając zdjęcia. Dla niego ważne będzie, by niezależnie od tego jakim obiektywem je wykonano, było ono atrakcyjne wizualnie. Efekty fotograficzne możecie zobaczyć na poniższych przykładach, a ja na razie zaprezentuję wam kilka narzucających się od razu wniosków. 

  • jakość zdjęć z obiektywu głównego i 2x jest porównywalna, tu będzie trudno nam określić, który jest który
  • zdjęcia z teleobiektywu 5x są miękkie w odbiorze, nawet zbyt miękkie jak na moje oczekiwania 
  • ogólnie zdjęcia cechuje swojego rodzaju miękkość, która jednak w przypadku całego zdjęcia nie przeszkadza
  • zdjęcia odbierane są jako bardzo naturalne, co jest w dużym stopniu zasługą dobrego oddania barw, przykładem są twarze ludzi, które nawet jako małe nie wyglądają jak niewiele znaczące plamy co jest częstym problemem w wielu fotosmartfonach
  • na zdjęciach daje się zauważyć wpływ przetwarzania obrazu, który potrafi być różny nawet pomiędzy zdjęciami wykonanymi w niewielkim odstępie czasu, czasem ta obróbka jest bardzo agresywna i wręcz niepotrzebna, czasem trafia idealnie w nasze oczekiwania
  • nie mamy tu efektu zwłoki po wykonaniu zdjęcia, gdy początkowy obraz zostaje po chwili zmodyfikowany przez oprogramowanie aparatu, w galerii zdjęć vivo od razu widzimy to co dostaniemy jako ostateczne zdjęcie
  • stabilizacja działa bardzo dobrze, brak optycznej stabilizacji w teleobiektywie nie wydaje się, być dużym problemem, ale tylko porównanie z identycznym aparatem ze stabilizacją dałoby jednoznaczną odpowiedź (zwłaszcza nocą)

 

 
Cztery podstawowe, optyczne kąty widzenia aparatów vivo X80 Pro


A to już Hyperzoom, czyli cyfrowe powiększenie x15


Ultraszeroki kąt w vivo X80 Pro. Kolory ZEISS włączone

 

 

Zdjęcia nocne. Tu jest potencjał. Ze statywem czy bez

Fotografowanie nocą to była już mocna strona vivo X60 Pro, który w ubiegłym roku testowaliśmy na benchmark.pl. Cieszy więc fakt, że vivo wciąż zapewnia ogromny komfort fotografowania w słabym oświetleniu. A mam tu na myśli nie tylko średnio słabe, bo przecież fotografowanie nocnych świateł miasta to nie jest aż tak duże wyzwanie, ale też bardzo trudne warunki jakimi jest na przykład nocna fotografia na wsi i w polu.

Nawet w pozornie ciemnych dla ludzkiego oka miejscach jest jednak na tyle dużo światła, że tryby ręczne (Pro) czy Nocny mają z czego stworzyć wyraźne zdjęcie. Przykładem jest tu fotografia stawu, który nie był niczym oświetlony a jedynie nikłym światłem skrywającego się za drzewami Księżyca.

 
Zdjęcia nocne podświetlonej architektury


Zdjęcie wykonane z ręki w trybie nocnym


Zdjęcie ze statywu w trybie nocnym

 
Ultraszerokie pole widzenia i obiektyw standardowy w nocy przy silnym świetle lamp ulicznych


Zdjęcie w trybie Gwiaździste niebo, ze statywu


I na koniec Księżyc w trybie Superksiężyc. Wiadomo, to trochę podpucha z pomocą AI, ale cieszy fakt, że nawet nie będący w pełni łysy wypada przyzwoicie

vivo X80 Pro ma też tryb makro, ale jest to jego słabsza strona. Zdjęcia w tym trybie nie są złe, ale na razie jestem przekonany do tego trybu fotografowania.

 

Portrety i zdjęcia selfie. Od razu widać, że jest bardzo dobrze

Autoportrety i portrety to element oprogramowania vivo, który nie od dziś jest solidnie dopracowany. Również w vivo X80 Pro dostajemy sprawnie działąjące funkcje portretowe. Na dodatek nie tylko tak rozbudowane jak w vivo V23 5G, ale uwzględniające współpracę vivo z ZEISS. Mowa tu o trybach symulacji obiektywów ZEISS, w szczególności charakteru efektu bokeh. Działa to co prawda tylko przy zoomie 2x, ale to właśnie tę ogniskową najchętniej sięgałem wykonując zdjęcia portretowe. 

vivo X80 Pro należy pochwalić za udaną implementację funkcji upiększania, która działa skutecznie, a jednocześnie nie psuje naturalności twarzy modela/modelki.

 

 
Cztery różne typy obiektywu ZEISS (Biotar, Sonnar, Distagon, Planar) symulowane w przypadku trybu portretowego z zoomem 2x

 
Z rozmytym tłem lub bez. W przypadku zdjęć z przedniego aparatu nie mamy opcji symulacji obiektywów ZEISS

Tryb Pro trzeba rozpracować, ale od razu rzuca się w oczy pewna ciekawa funkcja

vivo w trybie Pro daje nam dwie opcje zapisu zdjęć w formacie DNG. SuperRAW i RAW, które różnią się liczbą detali i dynamiką zapisanego materiału. Są to jednak różnice, które trudno zauważyć przy każdej okazji, szczególnie gdy nie czujemy się ekspertami i dociekliwymi użytkownikami, którzy potrafią wyczuć różnice w jakości zdjęć pomiędzy DNG, a oryginalnymi JPEGami prosto z telefonu. vivo X80 Pro w trybie zapisu RAW sprawdza się równie dobrze co inne telefony, w których RAWy mają praktyczne zastosowanie. Jednak nie ten tryb zapisu najbardziej rzucił mi się w oczy po uruchomieniu trybu Pro. Sam tryb jest podobny w użyciu jak we wcześniejszych telefonach tej marki, na przykład vivo V23 5G. Mamy tu jednak opcję automatycznego prostowania zdjęć oprócz ręcznej regulacji ekspozycji.

I nie chodzi tu o automatyczną korektę zniekształceń, bo to byłoby zbyt proste i oczywiste. vivo po aktywowaniu funkcji APC prostuje krawędzie w kadrze. Działa to przy głównym aparacie i ultraszerokim polu widzenia i przydaje się przy fotografowaniu architektury czy wnętrz. W takich sytuacjach może być nam trudno ustawić się tak, by na przykład ściany były proste, bo wymaga to ustawienia telefonu w niewygodnej pozycji. vivo zdejmuje z nas ten obowiązek, choć nie bez pewnej ceny za wygodę. Jest nią obcięcie części kadru, które po wyprostowaniu byłyby nie do uzupełnienia. Istotne jest to, że podczas prostowania i przycinania kadru widzimy na ekranie zarówno cały oryginalny kadr jak i nakładkę, która pokazuje, ile z tego oryginalnego kadru zostanie zachowane na zdjęciu.   

Jak na razie jest nieźle, choć mam też trochę obaw

Trzy dni to za mało, by rzetelnie ocenić smartfon. Szczególnie taki, który kosztuje 6 tysięcy złotych bez jednej złotówki. Tutaj szczególnie działanie sekcji foto musi wypaść tip top. Widać, że jest bardzo duży potencjał, zadatki na doskonały fotosmartfon, jednak na razie nie wycofuję uwag, które wymieniłem powyżej. Współpraca z ZEISS na pewno przynosi pozytywne efekty w przypadku smartfonów vivo, trzeba jednak pamiętać, by przy tym dążeniu do perfekcji nie przedobrzyć. I to właśnie tego się obawiam w przypadku vivo X80 Pro. 

Oprogramowanie jak się przekonałem potrafi dużo, ale powinno więcej i tu wspomnę coś co powtarzam już jak mantrę przy premierach topowych smartfonów foto-wideo - czekam na poprawki oprogramowania. Bo to właśnie w tym elemencie, który jednocześnie ma być silną stroną vivo X80 Pro, i wiele wskazuje, że właśnie jest, można jeszcze sporo poprawić. Choćby dodać tryb 4K/30p do przedniej kamery, bo brak tej rozdzielczości wydaje się tu kompletnie nieuzasadniony.

To co podoba mi się w zdjęciach z vivo X80 Pro to odwzorowanie kolorów. To jeden z niewielu telefonów, w przypadku którego oglądając zdjęcia nie odnoszę wrażenia, że wykonano je urządzeniem mobilnym

Zarazem by poczuć pełny potencjał tego telefonu jako aparatu cyfrowego nie wystarczy fotografowanie w trybie Zdjęcie. Tu trzeba sięgnąć po inne funkcje czy też tryby fotografowania, a gdy zajdzie potrzeba użyć statywu. Bo co prawda gimbal jest obecny, ale tylko w teleobiektywie 2x. Natomiast sama stabilizacja obrazu przy różnych rozdzielczościach wideo i obiektywach działa bardzo sprawnie.


Zawartość pudełka z vivo X80 Pro, w którym są nawet słuchawki. Jest jeszcze krótka papierowa broszurka i szpilka do wysuwania tacki na karty nanoSIM

vivo udało się stworzyć telefon, który jest bardzo dobrze wykonany, bo co do jakości materiałów trudno mieć zarzuty. vivo X80 Pro dostał rewelacyjny wyświetlacz, na który zasługuje bardzo ładna i wygodna bryła telefonu. To, że jest to swojego rodzaju cegła, bo o wadze 219 gramów z 6,78 calowym wyświetlaczem, dość szybko zapomniałem. Po prostu ten vivo jest tak wygodny w użyciu, że aż zastanawiam się, jak to możliwe, że wcześniej nie patrzyłem się zbyt przychylnym okiem na FunTouch OS. Nawet odblaskowy panel z modułami aparatów ma sens, gdyż podczas portretowania modela może on się w nim przejrzeć.

vivo X80 Pro to gorąca premiera również w dosłownym tego słowa znaczeniu. Telefon ma chipset Snapdragon 8 Gen 1 i dedykowany układ przetwarzania obrazu V1+. Podczas pracy telefon potrafił się nagrzać, ale też było to niekomfortowe

Do rzeczy, które już na samym początku dały się poznać z dobrej strony, zaliczę szybkie ładowanie FlashCharge (nie rekordowo wydajne jak w telefonach OPPO Reno, ale spełniające oczekiwania nawet wymagających użytkowników). Szkoda, że nie mamy tu symetrycznych głośników stereo, choć słuchawka bardzo dobrze wywiązuje się z zadania drugiego głośnika i audio w vivo X80 Pro stoi na bardzo wysokim poziomie. Czytnik linii papilarnych działa wybornie, a jego powiększona w stosunku do innych telefonów przestrzeń aktywna znakomicie ułatwia trafienie palcem we właściwe miejsce. Ładowanie 50W bezprzewodowo, certyfikat IP68, funkcja powerbanku czy też pilot IR to dodatki, których brak uznałbym w takim telefonie za niedociągnięcie.


Od razu po wyjęciu z pudełka ubrałem vivo X80 Pro w sztywną osłonkę tylnej ścianki. I to był dobry pomysł

Czy cena 5999 złotych w jakiej 27 czerwca vivo X80 Pro trafi do sprzedaży jest zatem uzasadniona? Nie ulega wątpliwości, że wpisuje się w obecny trend cenowy i w zasadzie nie zaskakuje, choć trudno też uniknąć wrażenia, że jest to sporo za drogo. Ostateczny werdykt zaprezentuję w recenzji, która pojawi się niebawem.

Foto sprzętowe / autor: Alicja Żebruń

Komentarze

10
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Batyra
    2
    Fajnie. Zaciekawiła mnie ta recenzja. Dawno nie widziałem smartfona równie niepodobnego do iPhone. To na pewno atut ze można choć trochę odróżniać od siebie te mydelniczki. Super tekst!
    • avatar
      pongo
      1
      Szkoda że tak mało o filmowaniu...
      • avatar
        Fa_sol
        0
        Wszystko fajnie tylko ta cena trochę odstrasza. Ja za swojego S22 Ultra w przeliczeniu na zł dałem niecałe 5300zł, za wersję 512GB.
        • avatar
          Roman1892
          -1
          Czym tym do ludzi...smartphone za 6K z "wyostrzanym" aparatem...którego przegrywa dosłownie z Samsungiem Galaxy S 22 Ultra z aparatem w dzień i noc, nagrywaniem video i z ceną nie wspomnę - za normalna wersję z 128 GB wybudowanej na stałe pamięci masowej zapłacimy 5899 złociszy a chińską jednorazówkę prawie 6 tysięcy złotych- i wiem dlaczego Android traci użytkowników a szybciej iOS zdobywa popularność bo przez chińskie jednorazówki które wszystkich zniechęca do używania , niektórzy pozbywają się i kupują iPhone 'a bądź Samsunga Galaxy - oba smartphone działają płynnie niczym najdroższe samochody a chińskie jednorazówki jakby kupić kota w worku w postaci braku aktualizacji bezpieczeństwa ,gardzę chińskimi paździerzami...jakoś Samsung się mocno trzyma ale i tak rosnie im sprzedaż co r/r i kwartał .
          • avatar
            -3
            „wideo przód: 1080/30p”

            :)
            • avatar
              Diuran
              0
              https://www.youtube.com/watch?v=rhk0ki4V4kM po obejrzeniu tego video stwierdzam że owszem, robi fajne zdjęcia a noc zamienia w dzień ale reszta leży.
              • avatar
                anemusek
                0
                Wszystko fajnie ale... Nie widzę certyfikacji VoLTE i VoWiFi praktycznie u żadnego operatora. Przy trendzie do wyłączania 3g wywalanie 6k na smartfon nie gwarantujący pewności, ze będzie po prostu działać w polskich sieciach nie ma sensu. Tak poza tym to porządny smartfon jak ktoś jest uczulony na niedoróbki Samsunga - z polskiej dystrybucji Samsung w podobnej wersji pamięciowej jest droższy i nie ma dobrej ładowarki oraz słuchawek i etui (trzeba liczyć z 200-250 zł). Jedynie z nieoficjalnej dystrybucji można kupić Samsunga taniej ale pewnie z Vivo będzie za chwile tak samo.