PS5 kontra Xbox Series X – specyfkacje, że aż szczęka opada... od ziewania Konsole do gier

PS5 kontra Xbox Series X – specyfkacje, że aż szczęka opada... od ziewania

z dnia 2020-03-21
Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
49 komentarzy Dyskutuj z nami

Dziwna ta nowa generacja – niby znamy specyfikacje nowego Xboxa i PS5, niby wszystko na papierze wygląda świetnie, a tak naprawdę wciąż czegoś brak. Na co nam te wszystkie teraflopy skoro nie wiemy gdzie je wykorzystamy. Brakuje bowiem najważniejszego – spektakularnych gier.

PS5 będzie miało SSD, a ja już teraz mam deja vu

Jestem konsolowym graczem, i to od wielu lat. Tak jak wcześniej na Xbox 360, PS2 i PS3, tak teraz uwielbiam rozsiąść się przed telewizorem i grać na Xbox One X, a jeszcze bardziej na PlayStation 4 Pro. Nie jestem jednak ślepy – mimo mojej fascynacji konsolową rozrywką dostrzegam jak bardzo zostaje ona w tyle za pecetem. Po siedmiu latach obecności na rynku czas najwyższy na generacyjną zmianę i towarzyszące temu emocje. Problem w tym, że jak na razie tych ostatnich nie ma za wiele.   

PS5 - gamepad projekt

Najlepszy przykład to ostatnia prezentacja Sony, która miała przynieść arcyciekawe ogłoszenia w kwestii PS5. I przyniosła, ale raczej nie dla przeciętnego gracza. Ten zamiast usypiającego wykładu dla deweloperów oczekiwał choćby ujawnienia wyglądu nowej konsoli, co i tak nie nastąpiło. 

Jasne, wszyscy wiemy, że wykład ten przygotowany został na GDC 2020, które z powodu koronawirusa w tym roku zostało przesunięte na lato. Niepotrzebnie jednak komunikowano w Sieci, że oto zobaczymy PS5 i to jak ta konsola ukształtuje przyszłość gier. 

Koniec końców faktycznie otrzymaliśmy szczegóły specyfikacji nowej konsoli Sony, której najjaśniejszym elementem ma być niezwykle szybki dysk SSD. Mark Cerny, główny architekt PlayStation5 mówił o nim jednak w taki sposób jakby co najmniej czekała nas rewolucja w grach na miarę legendarnego już 3Dfx’a. I chyba nie tylko ja doznałem tu uczucia deja vu. Pamiętacie słynną prezentację Xboxa TV?:)

Tak czy inaczej trudno uznać ten pokaz za coś co zdołałoby spowodować u graczy opad szczęki i nerwowe odliczanie do dnia premiery. A najdziwniejsze jest to, że Xbox Series X, mimo iż wiemy o nim znacznie więcej niż o PS5, tak naprawdę, jeśli chodzi o emocje, wcale nie jest lepszy. No bo co z tego, że nowy Xbox będzie w stanie zaoferować znacznie większą wydajność, skoro wieści o nowych, ekscytujących grach jest na lekarstwo.

PS5 kontra Xbox Series X - rozłożony Xbox Series X

Siedem lat temu, będąc niemal w tym samym momencie co teraz, przed premierą nowej konsoli, znaliśmy już i przybliżoną specyfikację PS4, i możliwości nowego gamepada i interfejs użytkownika i całkiem interesujący pakiet gier startowych. Teraz zaś niemal cała para poszła w liczby.

Gdzie konkurencja nie może tam koronawirus pomoże

Czy wiecie, że 7 lat temu, będąc niemal w tym samym momencie co teraz, przed premierą nowej konsoli Sony, znaliśmy już zarówno przybliżoną specyfikację PlayStation 4, jak wygląd i możliwości nowego gamepada (DualShocka 4), interfejs użytkownika oraz całkiem interesujący pakiet gier startowych. Teraz zaś, mam wrażenie, że niemal cała para poszła w liczby.

„Niemal”, bo gdzieś w tym natłoku informacji technicznych, demonstracji ray tracingu i wyścigu na teraflopy (Xbox ma mieć 12, PS5 niby tylko 9) pojawiają się jeszcze wieści o kompatybilności wstecznej, która teraz pojawi się też na PlayStation 5. Pytanie tylko na ile w tej chwili, gdy zmieniamy generację, jest nam to potrzebne. Wątpię, żeby nieco lepiej wyglądające Rainbow Six Siege skłoniło graczy by popędzili do sklepów by kupić PS5. Albo żeby znacznie szybciej działające na Xbox Series X Gears 5 spowodowało, że fani konsol Microsoftu już zaczęli ustawiać się w kolejkach.

Ogólnie od dobrych kilku miesięcy mam wrażenie, że ta przepychanka między Microsoftem i Xbox Series X, a Sony z PS5 to osobliwa zabawa w kotka i myszkę. Wygląda to tak jakby Sony za każdym razem czekało na ruch Microsoftu i reagowało, tak jak kiedyś z ceną PlayStation 4, po fakcie. Microsoft zaś, powolutku ujawniając kolejne szczegóły swojej konsoli, sprawdza czy może uda mu się tak podpuścić konkurenta by ten wyjawił interesującą tajemnicę, którą może dałoby się jeszcze jakoś zaimplementować u siebie.

Jak dotąd, patrząc na reakcję graczy, strategia Sony nie przyniosła jakiś spektakularnych efektów. Ba, spora część fanów PlayStation czuje się wręcz zawiedziona brakiem konkretów w postaci gier. Jeden Godfall wiosny raczej nie czyni. 

PS5 - wsteczna kompatybilność

Paradoksalnie w tej przedziwnej sytuacji PlayStation 5 pomóc może pandemia koronawirusa. Dzięki niej znacznie łatwiej wytłumaczyć zarówno powolne ujawnianie kolejnych szczegółów, jak i brak konkretów co do nadchodzących gier przeznaczonych wyłącznie na nową generację. No bo „sytuacja wyjątkowa”, „problemy produkcyjne” i ogólnie nie wiadomo co jeszcze nas czeka.

Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby nagle okazało się, że jednak tegoroczna premiera zarówno PS5 jak i Xbox Series X nie dojdzie do skutku, a w przyszłym roku oba projekty zostają jeszcze ulepszone. Jak dotąd wciąż za dużo w tym wszystkim niewiadomych.  

Czy katastrofa wisi w powietrzu?

Pewnie powiecie skąd ten pesymizm, skoro do premiery obu konsol jeszcze kilka dobrych miesięcy. Przecież wiele się może przez ten czas zdarzyć. Jasne, ale skoro w tym roku nie będzie targów E3, a i Gamescom 2020 stoi pod znakiem zapytania, ciężko będzie tak podkręcić atmosferę, w dobie pandemii, by debiut PS5 i Xbox Series X uznać wydarzenie zwiastujące rewolucje. Bez nowych, ekscytujących gier to praktycznie niemożliwe. O bardzo prawdopodobnej (zważywszy na kursy walut) mrożącej krew w żyłach cenie już nawet nie wspominając. 

Drogi Microsofcie, drogie Sony - skończcie więc z tymi cyferkami i prześciganiem się kto ma lepsze podzespoły albo w jakie stare tytuły będziemy mogli zagrać na PS5 i Xbox Series X. Pokażcie nam nowe, super wyglądające, ekscytujące produkcje, dla których naprawdę warto czekać nerwowo obgryzając paznokcie! Potrzebujemy prawdziwych emocji! Jak dotąd jest z nimi bardzo średnio!

PS5 - wersja deweloperska konsoli

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

marketplace

Komentarze

49
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    "Nie jestem jednak ślepy – mimo mojej fascynacji konsolową rozrywką dostrzegam jak bardzo zostaje ona w tyle za pecetem" W samo sedno! Nic dodać nic ująć.
    Zaloguj się
  • avatar
    PS5 ze swoim SSD kojarzy mi się tylko z jednym rozwiązaniem - RADEON PRO SSG.
    Szybki rendering połączony z mocą obliczeniową pokaże efekty dopiero jak na konsolę nowej generacji PS5 pojawi się gra na "wyłączność" czerpiąca w całości z takiego rozwiązania.
    Zaloguj się
  • avatar
    Ale biadolicie, moi koledzy "eksperci". Te konsole są procentowo naprawdę wydajne i to w porównaniu do topowych podzespołów, które są obecnie dostępne dla nasz pecetowców.
    Portowanie Gears 5 trwało niecały miesiąc, wierząc twórcom konsola osiąga poziom wydajności nawet ciut większy niż rtx 2080 (ponad 3 tys złoty). Ile procentowo tutaj osób ma sprzęt który to przebija? 10%? Na dodatek Procesor porównywalny do ryzena 3700x, który kosztuje około 1350zl.
    Szybkie,niemal (bądź) terabajtowe ssd. Wszystko w skrzynce za nie więcej niż 600 dolarów. Nawet biorąc pod uwagę następne generacje kart i procesorów. Nie ma nawet szans, żeby złożyć coś takiego w podobnej cenie.
    Więc jak ktoś chce mówić że te konsole odstają to niech się najpierw zaopatrzy w rtx 2080ti bo tylko ta karta jak na razie odstaje od specyfikacji tych maszynek :p
    Zaloguj się
  • avatar
    Wiedziałem że jak Maciej się weźmie za temat, to fajnie będzie się czytało! Zero clickbaitów i prowokujących nagłówków. Uczcie się koledzy z benchamark.
  • avatar
    "Najlepszy przykład to ostatnia prezentacja Sony, która miała przynieść arcyciekawe ogłoszenia w kwestii PS5. "

    podobnie jak 90% innych portali nie rozumiem czemu uwazacie że to miala byc prezentacja.
    Zaloguj się
  • avatar
    Nie, nie wyprzedzają. To zwykły pecet z drogimi grami. A raczej nie zwykły, tylko taki mocno średni.
    Całość ratować mogliby producenci gier który tworzą je na jedną i konkretną platformę, więc mogliby wymasować optymalizację i wtedy mega mocny komputer by miał podobnej jakości grafikę jak średnio mocna konsola.
    Ale wszyscy wiemy że to się nie stanie, bo i tak każdy gry kupi.
    Mam Xklocka bo lubię na kanapie, ale to co oferują wydawcy to jakaś parodia :/
  • avatar
    SSD w PS5 zagra tu pierwsze skrzypce :)

    Już mniej więcej wiadomo jak to będzie wyglądało Sony poszło w innym kierunku tak samo co M$.

    "Sony SSD to będzie mocna ingerencja w architekturę i sposób działania całej konsoli. Pobieranie 9GB w ciągu sekundy (kraken) robi ogromne wrażenie.

    Zatem w każdej scenie potencjalnie PS5 może zawierać 2x do 3x więcej szczegółów / tekstur / zasobów niż XSeX.
    Tak, XSeX sprawi, że będzie to szybsze , wyższa liczba klatek na sekundę lub wyższa rozdzielczość bufora ramki (nie jedno i drugie, różnica perf jest za mała).
    Ale sama scena będzie mniej szczegółowa, będzie miała mniej grafiki.

    PS5: polega na większej ilości grafiki i przepychaniu większej ilości danych przez system. Potencjalnie 2x wydajność w tym.
    XSeX: bardziej opiera się na obliczeniach w ramce, proceduralnych. Potencjalnie 30% wydajności w tym"

    Także napinacze oprawa na PS5 będzie lepsza bardziej szczegółowa z detalami na czele a gry na wyłączność od utalentowanych ludzi od Sony zmiażdżą graficznie xboxa :)

    Także jestem spokojny o PS5 a reszta napinaczy niech się tasują do TF xboxa :)
    Zaloguj się
    -1
  • avatar
    Koronawirus w pelni i artykuly wojenne pojawiają się na BMK :)
  • avatar
    No cóż jest w każdej branży przepaść zwana opłacalnością im bliżej niej tym kroki stają się coraz krótsze i moim skromnym zdaniem jesteśmy już bardzo blisko. Zespoły deweloperskie liczą sobie już setki jak nie tysiące osób, procesy technologiczne w produkcji mikroukładów coraz bardziej skomplikowane i nie dają już takich skoków wydajności jak kiedyś. Pomiędzy siódmą a ósmą generacją konsol nie było takiego przeskoku jakościowego jak między szóstą a ósmą i wszystkimi poprzednimi.
  • avatar
    Musimy poczekać na gry. W tedy okaże się komu, jaka konsola będzie bardziej odpowiadała. I tyle w temacie.
  • avatar
    Bardzo dobrze, że będzie kompatybilność wsteczna - nigdy nie miałem konsoli, minimalną styczność z PS2, PS3, Xbox 360 i Xbox One, więc na wreszcie kupionej konsoli - Xbox Series X - będę mógł pograć w starsze gry i nie będę musiał kupować starszych konsoli, a na nowej ma być lepsza jakość obrazu. :)
  • avatar
    w ostatnich czasach jedyną, kompletnie jedyną zaletą konsol jest niezwykła łatwość ich obsługi. albo się wyklika tytuł cyfrowo, pobiera, odpala, albo wkłada płytę i odpala. koniec tematu. dla kontrastu PC dzięki naszemu ulubionemi microsoftowi odleciał. co chwila aktualizacja windows10 i nigdy nie wiadomo co się zepsuje.

    dostępność i ceny? na PC nie ma zapory, każdy o ile umie, może napisać jakąś grę, odpalać, zareklamować, dystrybuować w dowolnym modelu licencyjnym. a na konsoli? nie ma co ukrywać, trzeba płacić myto.

    przy danej wydajności użytkowej, konsola faktycznie jest nieco tańsza od peceta. podkreślam, nieco a nie dużo. za to ceny gier ... świetnie to pokazuje preorder dla CP2070. cena na konsolę? 270zł. cena na PC, hmm... 200zł. większość wydawców wyrównuje cenę, i wyższą cenę na konsolę kompensują przez rezygnację z części marży. Redzi (i nie tylko oni) pokazują nam jak naprawdę jest.

    Podsumowując, każda platforma ma swoje wady. nadchodzące modele konsol niewiele tu zmieniają. mam od lat blaszaka, mam też konsole. w praktyce mi wychodzi że kupowanie gry na konsolę to jest wtopa, więc moje zakupy w tym zakresie są bardzo mierne, w przeciwieństwie do PC.

    jednak najbardziej mnie razi dystrybucja elektroniczna, gdzie zamiast licencjonowanego tytułu, otrzymujemy bezterminowe wypożyczenie, i to w tej samej cenie. tytułu już nie odsprzedamy. i na konsole i na PC płyty po prostu niemal wymarły. tak dystrybutorzy zniszczyli rynek wtórny. nawet jeśli jest jakiś nośnik fizyczny, nie jest on kluczem potwierdzającym własność licencji. płyta stała się jedynie mało użytecznym pomocnikiem w zainstalowaniu gry. po prostu nędza.