
ASUS ogłosił, że rezygnuje z produkcji smartfonów, by skupić się na laptopach Arm, AI i robotyce. Szkoda, bo mowa o firmie, która wiedziała jak wyróżnić się z tłumu.
Z konsumenckiego punktu widzenia smutno mi za każdym razem, gdy jakaś marka opuszcza rynek smartfonów, bo uważam, że im większy wybór, tym lepiej dla nas. Smutno mi podwójnie, gdy rynek opuszcza firma, która potrafiła zaskoczyć świeżymi pomysłami. A ASUS takim producentem był.
Oto 5 smartfonów i tej marki, które zaskoczyły mnie swoją pomysłowością.
ASUS PadFone, czyli zmień telefon w tablet, a tablet w notebooka
PadFone trafił na rynek w 2012 roku i był pierwszym smartfonem tajwańskiej marki z Androidem. ASUS od razu uderzył z grubej rury.
Pozornie zwykły smartfon z 4,3-calowym ekranem można było umieścić w 10-calowej stacji dokującej, zmieniając całość w tablet. Ten dało się natomiast przyczepić do fizycznej klawiatury QWERTY, dzięki czemu PadFone stawał się notebookiem. Mało? ASUS dorzucił do tego rysik z wbudowanym mikrofonem i głośnikiem, który umożliwiał komfortowe prowadzenie rozmów głosowych nawet po zadokowaniu telefonu.
ASUS Fonepad, czyli tablet i smartfon w jednym
W 2013 roku wielu producentów zaczynało dopiero nieśmiało romansować ze smartfonami o ok. 5-calowych ekranach, które w tamtym czasie uważane były za gigantyczne. Na to wszystko przyszedł ASUS i powiedział "przytrzymaj mi tablet, który tak naprawdę jest smartfonem".
Fonepad wyglądał jak typowy 7-calowy tablet swojej epoki. Od konkurencyjnych urządzeń różniło go jednak to, że że ASUS uzbroił swoje urządzenie w slot na kartę SIM i pełne oprogramowanie smartfonu z Androidem. Do dziś pamiętam miny znajomych ze studiów, gdy odebrałem telefon wyjmując z kieszeni marynarki urządzenie o wielkości 196,4 x 120,1 mm, gdy hitem był 4-calowy iPhone 5.
ASUS ZenFone Zoom, czyli prawdziwy zoom optyczny w smukłym smartfonie
Dziś przybliżenie optyczne w smartfonach realizowane jest zazwyczaj przez kilka obiektywów, między którymi oprogramowanie przełącza się podczas przybliżania. ASUS w 2015 roku obrał inny kierunek, stawiając na jedną matrycę z ruchomym systemem soczewek.
ZenFone Zoom potrafił robić zdjęcia w zakresie od 28 do 84 mm, zapewniając tym samym prawdziwy 3-krotny zoom optyczny. Jego unikatową cechą była peryskopowa konstrukcja; cały mechanizm ulokowany był w poprzek telefonu, więc ta była wyjątkowo smukła (12 mm). Dodatkowo obiektyw nie wysuwał się z obudowy, jak miało to miejsce choćby w konkurencyjnych modelach Galaxy S4 Zoom i Galaxy K Zoom.
ASUS ZenFone 6, czyli obracany aparat zamiast otworu w ekranie
W 2019 roku panowała już moda na smartfony z bardzo małymi ramkami, co zmusiło większość producentów do stosowania wcięć czy otworów w ekranach. Część producentów eksperymentowała co prawda z wysuwanymi kamerkami do selfie, ale ASUS poszedł jeszcze o krok dalej. zastępując dwa systemy aparatów jednym.
Podwójny aparat ZenFone’a 6 umieszczony był na obracanym module, który można było skierować w siebie i zrobić selfie lub zatrzymać pod dowolnym nachyleniem pośrednim, ułatwiając tym samym fotografowanie pod nietypowymi kątami. Smartfon podczas obrotu aparatu potrafił nawet automatycznie wykonać 180-stopniową panoramę. Do dziś uważam, że była to jedna z największych innowacji w historii smartfonów i żałuję, że się nie przyjęła.
ROG Phone 9 Pro, czyli smartfon dla graczy na poważnie
Wiele tzw. smartfonów dla graczy ma po prostu mocną specyfikację oraz ewentualnie fikuśną obudowę. Nierzadko na tym wysiłki producenta się kończą, ale ASUS rozwijając swoją linię ROG Phone nie szedł na łatwiznę.
ROG Phone 9 Pro z 2014 roku kusił nie tylko wyśrubowanymi parametrami technicznymi, ale i ultradźwiękowymi triggerami na krawędzi obudowy, dodatkowym panelem LED z tyłu, dołączonym do zestawu modułem chłodzącym czy oprogramowaniem AI, potrafiącym automatyzować rozgrywkę.
Niestety wygląda na to, że ROG Phone 9 Pro pozostanie ostatnim reprezentantem tej serii i przedostatnim smartfonem marki ASUS w ogóle. Po nim pojawił się już tylko Zenfone 12 Ultra i na tym historia się kończy.












Komentarze
1