
Kreml ogłosił wejście do grona światowych "cyfrowych supermocarstw". W ten sposób przekonuje Rosjan do przydatności nowej aplikacji Max, która jednak w ocenie m.in. brytyjskiego wywiadu jest bardzo niebezpieczna.
- Jestem przekonany, że nasza platforma narodowa ma wielką przyszłość - powiedział na Rosyjskim Forum Zarządzania Internetem Siergiej Bojarski, przewodniczący komisji ds. Polityki Informacyjnej, Technologii i Komunikacji Dumy Państwowej.
Kreml twierdzi, że dołączył do "cyfrowych supermocarstw"
Wydarzenie miało na celu promowanie nowego komunikatora MAX. Siergiej Bojarski stwierdził, że po jego utworzeniu i uruchomieniu, Rosja weszła do grona trzech największych "cyfrowych supermocarstw" wraz ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami.
MAX już od kilku miesięcy jest intensywnie promowany przez Roskomnadzor, rosyjski urząd nadzorujący telekomunikację. Ma być czymś więcej niż alternatywą dla WhatsAppa i innych zachodnich komunikatorów, które Kreml blokuje na terytorium całej Rosji.
- Wyobraź sobie samochody krajowe, które zatrzymują się na prośbę policjanta, oraz obce samochody, piękne, ale które jeżdżą według innych zasad. W Internecie musimy zadbać, by wszyscy przestrzegali tych samych zasad - tłumaczył Siergiej Bojarski.
Prawdziwe pobudki Kremla
Oficjalne stanowisko Kremla mówi, że zachodnie komunikatory są blokowane, ponieważ zarządzający nimi nie dostosowują się do rosyjskiego prawa (m.in. nie nakładają ograniczeń w dystrybucji zakazanych treści oraz nie respektują obowiązku przekazywania informacji uprawnionym do ich żądania organom państwowym).
W praktyce pobudki Kremla są inne. Brytyjski wywiad przestrzegał na początku br., że Max to aplikacja stworzona przez kontrolowaną przez Kreml firmę VK (Vkontakte), w której udziały mają członkowie rodziny Władimira Putina. Od września 2025 r. aplikacja ta jest obowiązkowo preinstalowana na wszystkich nowych smartfonach, tabletach i komputerach sprzedawanych w Rosji.
Zdaniem brytyjskiego wywiadu (a także ukraińskich i niezależnych rosyjskich mediów), aplikacja MAX powstała w celu wprowadzenia w Rosji pełnej politycznej cenzury, a także inwigilowania i śledzenia użytkowników. Podobnie oceniają ją twórcy komunikatorów Telegram i WhatsApp.
Pojawiły się doniesienia wskazujące na to, że osoby korzystające z MAX mają automatycznie subskrybowane kanały prowojenne i propagandowe. Kreml ma już także wstępne plany wprowadzenia przepisów wymagających od banków weryfikacji niektórych transakcji za pośrednictwem MAX (same banki są póki co przeciwne).




Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!