• benchmark.pl
  • Foto
  • Jaki jest Nikon D6 - podobno nie da się dziś zrobić lepszej lustrzanki
Foto

Jaki jest Nikon D6 - podobno nie da się dziś zrobić lepszej lustrzanki

z dnia
Karol Żebruń | Redaktor serwisu benchmark.pl
3 komentarze Dyskutuj z nami

Nikon ponad 4 lata kazał nam czekać na kolejny topowy model lustrzanki cyfrowej. Model D6 według producenta to najlepsze co można dziś osiągnąć w tej dziedzinie. Te słowa należy oczywiście odpowiednio rozumieć.

Nikon D6 oficjalnie ujrzał światło dzienne. Jednocyfrowe, jak przyjęło się nazywać flagowe lustrzanki Nikona i jego największego konkurenta w tej dziedzinie Canona, to produkty kosztujące prawie tyle co mały samochód, a jednocześnie wyposażone w najlepsze technologie, które ma do zaoferowania w danym momencie producent. Nikon kiedyś prezentował te aparaty co dwa lata, wprowadzając różne warianty. Każdy z tych aparatów był na swój sposób przełomowy (za największy Nikon uznaje wprowadzenie D3 w 2007, który jako pierwszy z tej serii miał pełną klatkę), stopniowo wymagał coraz rzadszych aktualizacji.

I tak Nikon D5, który debiutował w styczniu 2016 roku, nie miał już żadnego dodatkowego wariantu, podobnie jak jego następca Nikon D6, co do którego oczekiwania były nieco inne. Zadaję sobie dziś pytanie, czy powstanie kiedykolwiek D7?

Nikon D6 przód
Nikon D6 tył

Amator patrzy się na sprzęt fotograficzny najczęściej przez pryzmat cyferek. Kluczowa jest tez odpowiedź na pytanie, czy dany aparat pozwoli zrobić lepsze zdjęcia niż poprzednik. To bardzo istotne zagadnienie, szczególnie że zwykle przeceniamy potencjał aparatu i to jakie da nam zdjęcia wiążemy to wyłącznie z rozdzielczością matrycy czy czułością ISO.

Poniżej odpowiemy sobie na pytania:

  • co może być ważniejsze niż megapiksele w lustrzance?
  • na czym najbardziej zależy profesjonalistom?
  • kto będzie pierwszy w kolejce do zakupu Nikona D6?
  • czy Nikon D6 to konkurent Canona EOS-1D X Mark III?

Matryca Nikon D6 ta sama co w poprzedniku, bo więcej dziś nie trzeba

Dla profesjonalisty, który najczęściej sięga po taki aparat jak Nikon D6, ważne jest nie tyle, by zdjęcia miały coraz więcej megapikseli, ale by mógł je wykonać szybko, pewnie i by mógł je użyć jak najszybciej. Dlatego paradoksalnie, taki aparat jak Nikon D6 zapewni nam nie tylko świetne pliki zdjęć w formacie RAW, ale również JPEGi. Reporterzy, których zawód polega na dostarczaniu szybko materiału do agencji, nie mają czasu na zabawę w Photoshopie. To działka dla fotografów studyjnych, albo tych, dla których liczą się minuty, godziny, ale nie sekundy, które upływają od wykonania zdjęcia do jego rozpowszechnienia.

Nikon D6 sensor

Dla laika Nikon D6, w którym znalazł się taki sam 20,8 Mpix sensor co w D5, okaże się rozczarowaniem. Nawet entuzjasta, będzie miał zarzuty do producenta, że nie mamy tu znaczącego postępu. To samo co poprzednio maksymalne ISO, taka sama rozdzielczość zdjęć i prawdopodobnie ich jakość, która przecież w znakomitym stopniu zależy od zastosowanego obiektywu.

Nikon D6 slot na karty pamięci
Drzwiczki mogłyby być mniejsze, ale to wymagałoby przeprojektowania obudowy

Ba, malkontenci od razu rzucą się na slot (podwójny), który działa już tylko z kartami XQD i CFExpress, czyli kosztownymi, choć wydajnymi, akcesoriami. A jednak Nikon nie zdecydował się na samowolkę. Decyzja o pozostawieniu tego samego sensora co poprzednio to wynik konsultacji z profesjonalnymi fotografami. Oni chcą innych zmian. A Nikon twierdzi, że je dał w korpusie D6.

Nie tylko Wi-Fi i Bluetooth, ale również wbudowany moduł GPS

Nikon D6 pod względem ergonomii to bardzo podobny do D5 aparat. Wręcz identyczny, ale gdy ustawimy obok siebie oba modele rzuci się nam w oczy wyższy korpus D6 i nacięcie sugerujące odchylaną pokrywę.

Nikon D6 góra

Czyżby kryła się tam malutka lampa błyskowa, co byłoby w takim korpusie zaskoczeniem? Otóż nie, za to mamy tam to czego życzą sobie profesjonalni fotografowie (w domyśle sportu, bo to między innymi z myślą o nich powstawała ta lustrzanka). A życzą oni sobie szybkiego transferu zdjęć i wygodnego tagowania. Z tym pierwszym najlepiej radzi sobie zewnętrzny moduł Wi-Fi z obsługą FTP.

Lecz i w korpusie, w miejscu gdzie w amatorskich lustrzankach mamy lampę błyskową, umieszczono moduł Wi-Fi, a także Bluetooth i co najważniejsze GPS. Moduły zostały obudowane innym materiałem niż reszta tytanowo-magnezowego korpusu, by nie blokować sygnału.

I tak niemożliwe stało się możliwe, nawet w profesjonalnym aparacie. Oprócz wbudowanego portu Ethernet, mamy obsługę bezprzewodowego Snapbridge i tagowanie (pozycja + komentarze użytkownika) bez podłączania akcesoriów.

Nikon D6 przekrój
Nikon D6 przekrój przez obudowę

Układ przycisków, pokręteł, dżojstików jest taki sam jak w starym Nikonie D5. Jedyną istotniejsza zmianą jest bardziej niż w D5 ścięta i wyższa kopułka z przyciskami trybów fotografowania, braketingu i ekspozycji. Zrobiono to po to, by łatwiej operować pokrętłem kontrolnym trybu pracv migawki.

Szczyty możliwości lustrzankowego autofokusu

Na efektywność fotografowania wpływ ma też to jak dużo czasu poświęcamy na poprawianie ujęcia. To pole do popisu dla skutecznego lustrzankowego autofokusu. W Nikonie D6 osiąga on szczyty możliwości i zdaniem producenta w chwili obecnej nie da się skonstruować nic lepszego. Należy tu podkreślić, że mowa o oddzielnym module AF i fotografowaniu z wizjerem optycznym. Nikon D6 potrafi pracować w trybie LiveView, ma nawet wideo 4K/30 kl/s (poprzednik też miał), ale fotografowanie najlepiej wychodzi mu w tradycyjny sposób.

Autofokus Nikon D6 przy pracy z wizjerem wykryje także oczy

Nikon D6 podobnie jak poprzednik wykorzystuje dedykowany sensor RGB dla oceny ekspozycji, wykrywania obiektów i twarzy, ale to nie koniec. Łącząc dane RGB z danymi z układu AF jest w stanie śledzić nawet oczy, co do tej pory wydawało się domeną jedynie układów AF bazujących na matrycy głównej. Czyli podczas pracy przy podglądzie na żywo w bezlusterkowcu.

Nikon D6 moduł AF

Jednak moduł AF w Nikonie D6, podobnie jak w innych lustrzankach, to nie tylko bliżej nieokreślony czujnik detekcji fazy. Tam też kryje się matryca, która w D6 ma około 35 tysięcy punktów pomiarowych (w pewnym sensie pikseli). Stąd też nazwa modułu autofokusa Multi-CAM 37K - w końcu wiemy co oznaczają te liczby w nazwie modułu.

105 potrójnie krzyżowych punktów AF

Te 35 tysięcy punktów składa się na 105 punktów detekcji fazy, z których może korzystać fotograf przy fotografowaniu przez wizjer optyczny. Jeśli pamiętacie, w opisie D5 padała liczba 135 punktów AF, ale tylko 55 z nich dawało się wybrać.

Nikon D6 wizjer pola AF

Punkty AF są rozmieszczone 1,6 raza gęsciej niż w poprzedniku. Wzrost widać gdy zajrzymy do wizjera, ale oczywiście to wciąż punkty koncentrujące się w centrum kadru. Te najbardziej centralne mają czułość od -4,5 do 20 EV. Dla przykładu lustrzanka taka jak Nikon D3500 oferuje czułość AF od -1 do 19 EV, a dużo droższy Nikon D780 od -3 do 19 EV. Ten szerszy zakres ujemnych wartości ekspozycji (EV) w Nikonie D6 przekłada się na dużo lepszą pracę w słabym oświetleniu.

Każdy z punktów pomiaru AF w D6 jest potrójnie krzyżowy. Krótkie wyjaśnienie o co chodzi. Punkty AF mogą być pionowe, poziome lub krzyżowe. Pierwsze lepiej radzą sobie z horyzontem, drugi typ z sylwetką. Krzyżowy łączy zalety obu. Podwójnie krzyżowy punkt to ułożenie pasków detekcji przypominające pole do gry w kółko i krzyżyk. Trzykrotnie krzyżowy punkt to gra w kółko i krzyżyk, ale na polu 4x4. Potrójna precyzja oznacza, że AF ma działać natychmiastowo bez zająknięcia. Tak jest istotnie.

Nikon podjął też decyzję, by oprócz funkcji śledzenia oka, sledzenia 3D, zwiększyć możliwości wyboru stref punktów AF. Mówiąc kolokwialnie, można ustawiać je teraz we wzorki. A dokładnie, w kwadratowe, prostokątne pola i paski. Dzięki temu możemy skoncentrować się na tej części kadru, która nas interesuje. Z pomocą przychodzi tutaj też przewidywanie AF, czyli algorytm AI, który antycypuje ruch obiektu w kadrze i uruchamia AF w odpowiednim momencie.

Platforma przetwarzania obrazu w Nikonie D6 to EXPEED 6, w której mamy niezależne procesory dla przetwarzania obrazu jak i pracy układu AF.

Tryb seryjny to 14 kl/s, a nawet 60 kl/s

Zdjęcia seryjne z wykorzystaniem mechanicznej migawki można wykonywać w tempie do 14 kl/s. Nikon chwali się minimalizacją zaciemnienia kadru - czyli momentu, gdy unoszące się lustro przesłania pole widzenia w wizjerze. Najlepsze wyniki uzyskamy z obiektywami z literka E w nazwie, czyli w tych, które mają elektromagnetycznie sterowaną przysłonę.

Oprócz trybu mechanicznego, mamy też elektroniczną migawkę. Po obniżeniu rozdzielczości do 8 Mpix mamy 30 kl/s, a przy 2 Mpix nawet 60 kl/s. W pewnych sytuacjach taka rozdzielczość, choć mała, w pełni wystarczy.

By kupić D6 nie wystarczy mieć odliczonej odpowiedniej kwoty

Nikon D6 jest już dostępny w sprzedaży, ale to nie oznacza, że kupimy go tak od ręki. I to nie ze względu na wysoką rekomendowaną cenę 30999 złotych za korpus.

Nikon D6 24-70 mm

Jak pamiętacie w tym roku w Japonii maja odbyć się Letnie Igrzyska, tuż przed nimi mistrzostwa naszego kontynentu. W czerwcu zaplanowano też Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, a w grudniu Mistrzostwa Świata w tej samej dyscyplinie.

To wszystko sprawia, że zapotrzebowanie na Nikon D6 przekracza podaż. Sklepowa dostępność nowych profesjonalnych lustrzanek Nikona na razie będzie mocno ograniczona.

Nikon D6 obiektywy

Pierwsi w kolejce są zawodowi fotografowie, którzy będą obsługiwać wspomniane imprezy. To do nich, a także dla wypożyczalni obecnych podczas imprez sportowych trafią pierwsze egzemplarze D6. I to niekoniecznie do wszystkich zawodowców. Dla przykładu, na Igrzyska w Tokio akredytację dostało tylko 10 osób z Polski. A nabór już został zakończony.

Nikon D6 jako kosztowna bestia, musi być pilnowana przez posiadacza. Po prostu lepiej chuchać na zimne, szczególnie gdy aparatem sterujemy zdalnie. W aparacie wprowadzono małe usprawnienie w postaci przelotki Kensington, która umożliwia przymocowanie aparatu stalową linką. Zabezpieczenie jak każde inne ma swoje słabości, ale lepsze to niż nic.

Nikon D6 Kensington

Czy Nikon D6 jest konkurentem Canona EOS-1D X Mark III?

I tak i nie. Biorąc pod uwagę zaawansowanie konstrukcji, oba aparaty to najwyższa półka. Jednak Nikon w swojej lustrzance skoncentrował się na dopieszczeniu elementów istotnych dla fotografującego klasyczną techniką. Z wykorzystaniem wizjera optycznego. W Canonie dużo wagi przyłożono też do pracy w trybie LiveView, co czyni ten aparat lepszym rozwiązaniem do filmowania.

Mimo to oba aparaty to produkty niszowe. Nie na nich będzie opierać się trzon sprzedaży, ale też aparaty potrzebne, bo wciąż bezlusterkowce na największych imprezach sportowych są w mniejszości. To może nie zmienić się nawet podczas Igrzysk z Tokio, w kraju kojarzonym z fotografią gdzie bezlusterkowce są szalenie popularne. Prawdopodobnie wciąż pierwsze skrzypce grać będą lustrzanki Canon i Nikon.

Źródło: Nikon, inf. własna

Więcej o fotografii:

Komentarze

3
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    RAQ73
    jak sie nie da.... Canon pokazał że się da, ten D6 to odgrzewany kotlet....
  • avatar
    wanakamura
    Fotografia prasowa i sportowa nigdy nie miała takiego wyboru jak teraz. Kiedyś właściwie był tylko C i N.
    Dziś o kieszeń walczą:
    1Dx MKIII
    D6
    A9 II
    OM-D E-M1X
    Każdy ma swoje wady i zalety.
  • avatar
    Bogumił223
    Kolejne rozczarowanie ze stajni Nikona :(