Ciekawostki

Zaczęło się od projektu w komputerze - niesamowity papierowy model Boeinga 777

z dnia
Karol Żebruń | Redaktor serwisu benchmark.pl
15 komentarzy Dyskutuj z nami

Niezwykle skomplikowany model, dokładnie odzwierciedlający kadłub samolotu i jego wnętrze został wykonany z papieru.

Papierowy Boeing 777-300ER i jego twórca

Modelarstwo papierowe to wymagające hobby, które odwdzięcza się niesamowitymi efektami i ogromną satysfakcją, jaka napawa twórcę papierowych czołgów, statków, samochodów i samolotów. Nie bez powodu wymieniliśmy samoloty na końcu, bo to właśnie papierowy model Boeinga 777-300ER jest bohaterem tego tekstu. I to nie byle jaki model. Z papieru wykonane jest nie tylko poszycie samolotu, ale bardzo precyzyjnie odwzorowane wnętrze z miniaturowymi, choć skala to aż 1: 60, siedzeniami, fotelami pilotów. Jest nawet składające się podwozie, ruchome drzwi i części w silniku. To wszystko robi niezwykłe wrażenie.

A zaczęło się całkiem niewinnie. Twórca tego papierowego cuda, które niestety raczej nigdy nie wzbije się w powietrze, Luca Iaconi-Stewart z SanFrancisco (na zdjęciu), znalazł w sieci dokładny schemat samolotu Air India Boeing 777-300ER. Na jego podstawie rozrysował w komputerze, w programie Adobe Illustrator, poszczególne elementy. Następnie wydrukował szablony i powycinał części samolotu.

Kabina biznes

I tu kończy się udział komputera, a zaczyna żmudna praca modelarza, w której pomocny był wytrzymały papier używany do produkcji skoroszytów, klej, skalpel i pincety. Model samolotu, który widać na zdjęciach, jest rozwinięciem projektu, który Luca realizował jeszcze w szkole. Jak widać nie jest to jeszcze gotowy samolot, brakuje mu dołączonych skrzydeł z silnikami (które są już gotowe), ale nie umniejsza to wrażenia. Zresztą sami oceńcie. Dla niektórych może to być strata czasu, tak męczyć się z papierem, ale chyba każdy zwolennik solidnej i precyzyjnej pracy doceni efekt.

Przyglądając się papierowemu Boeingowi 777-300ER docenimy po wielokroć zalety druku 3D. Wydrukowanie samolotu to byłaby zabawa. A tak, wykonanie samych siedzeń zajęło całe lato. Dwadzieścia minut w przypadku jednego miejsca klasy ekonomicznej, cztery do sześciu godzin dla biznes klasy. Pierwsza klasa nie była bardziej wymagająca. Z jednym siedzeniem udało uporać się w osiem godzin. Silnik to dopiero było wyzwanie. Projektowanie zajęło miesiąc, a składanie kolejne cztery.

Źródło: Wired, youtube, fot: flickr/Luca Iaconi-Stewart (za zgodą autora)

Komentarze

15
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Bardzo rzadko piszę komentarze, ale w tym przypadku ciśnie się tylko jedno zdanie "czapki z głów".

    Modelarstwo to niezwykle precyzyjna, techniczna robota... Tymbardziej należą się słowa podziwu, że ten facet wykonał to zupełnie sam...

    Mam nadzieję, że redakcja będzie śledzić postępy i informować o nich czytelników wortalu (wystarczy raz na pół roku...)

    PzDr
    10
  • avatar
    Gratuluje anielskiej cierpliwości :) !!!
    po lekkim szpachlowaniu i po malowaniu w barwy rejsowe będzie świetnie wyglądał
  • avatar
    To się nazywa dzieło sztuki.
  • avatar
    Szacunek dla tego Pana!
  • avatar

    Przyznam, że chciałbym mieć tyle wolnego czasu...

    ;)

  • avatar
    drukarką 3D było by prościej ;)
  • avatar
    i dlatego te Drimlajnery tak się paliły ;)
  • avatar
    samolot bez skrzydłów?
  • avatar
    Szacun!