
Kryzys pamięci staje się coraz poważniejszy – to nie chwilowe zawirowanie, a długotrwały problem. Według szefa firmy Phison, niedobory mogą ciągnąć się nawet do 2030 r., grożąc opóźnieniami, wzrostem cen i bankructwami producentów.
Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji oraz masowa budowa nowych centrów danych zaczynają odbijać się na całej branży półprzewodników. Jeśli ktoś zakładał, że problemy z dostępnością pamięci potrwają kilka miesięcy – najnowsze prognozy nie pozostawiają złudzeń. Kryzys może być znacznie dłuższy i głębszy, niż wcześniej przypuszczano.
Alarmujące prognozy szefa Phison
Jak podaje serwis PC Gamer, w programie ChenTalkShow przeprowadzono wywiad z Pua Khein-Seng, prezesem firmy Phison, jednego z kluczowych producentów kontrolerów do dysków SSD. Jego wypowiedzi rzucają nowe światło na skalę problemu.
Według Pua Khein-Senga obecny niedobór pamięci to nie chwilowe zaburzenie łańcucha dostaw, lecz efekt strukturalnych zmian w globalnej gospodarce cyfrowej. Ogromny popyt generowany przez rozwój modeli AI, przetwarzanie w chmurze oraz kolejne inwestycje w centra danych sprawił, że zapotrzebowanie na pamięci NAND i DRAM osiągnęło bezprecedensowy poziom.
Producenci nie chcą inwestować i dyktują warunki
Rozbudowa mocy produkcyjnych w branży półprzewodników to proces liczony nie w miesiącach, lecz w latach. Budowa nowej fabryki pamięci zajmuje co najmniej dwa lata, a i to przy optymistycznych założeniach. Co więcej, producenci podchodzą dziś do inwestycji z dużą ostrożnością – wciąż pamiętają bolesne straty poniesione w latach 2020–2025, gdy nadpodaż i wahania popytu mocno uderzyły w rentowność sektora. Sytuację dodatkowo komplikuje kolejne wąskie gardło: ograniczona dostępność zaawansowanych maszyn do produkcji półprzewodników. Nawet jeśli firmy mają kapitał i gotowość do rozbudowy, dostęp do kluczowego sprzętu pozostaje poważnym wyzwaniem.
Efekt jest łatwy do przewidzenia. Producenci elektroniki już dziś odczuwają niedobory pamięci, co przekłada się na opóźnienia w dostawach, wzrost cen końcowych produktów oraz coraz bardziej ograniczoną dostępność urządzeń na rynku.
Pua Khein-Seng zwrócił uwagę na zjawisko, które jeszcze niedawno wydawało się w branży elektronicznej czystą abstrakcją. Według prezesa Phison popyt na pamięci DRAM i NAND Flash osiągnął tak ogromną skalę, że rynek całkowicie zmienił swoje zasady gry. Dziś mamy do czynienia z ekstremalnym "rynkiem sprzedawcy” – to producenci pamięci rozdają karty i narzucają warunki, które jeszcze kilka lat temu nie przeszłyby przez negocjacyjny stół.
Najbardziej wymownym przykładem tej zmiany jest fakt, że dostawcy układów zaczęli żądać od swoich klientów trzyletnich przedpłat za przyszłe dostawy. To bezprecedensowa praktyka w sektorze półprzewodników, pokazująca, jak silna jest presja popytowa oraz jak ogromną przewagę negocjacyjną zdobyli producenci pamięci.
Elektronika użytkowa w tarapatach
Tak długoterminowe zobowiązania finansowe oznaczają ogromne ryzyko dla producentów sprzętu – szczególnie mniejszych firm, które nie dysponują odpowiednim kapitałem.
Szef Phison nie pozostawia złudzeń co do najbliższych miesięcy. Jego zdaniem od końca 2026 r. wielu dostawców systemów zbankrutuje lub całkowicie wycofa się z produkcji z powodu braku dostępu do pamięci.
Kryzys nie do 2027, lecz nawet do 2030 roku – lub dłużej
Do tej pory zakładano, że problemy z dostępnością pamięci mogą potrwać do 2027 r. Jednak według informacji przekazanych przez szefa Phison, wewnętrzne prognozy producentów pamięci są znacznie bardziej pesymistyczne.
Niedobór może utrzymywać się nawet do 2030 roku, a w skrajnych scenariuszach – przez kolejną dekadę. Jeśli te przewidywania się potwierdzą, rynek elektroniki użytkowej stanie przed poważnym kryzysem strukturalnym.







Komentarze
1Politycy oczywiście nie widzą problemu więc nie zdążą z regulacjami