Samochody elektryczne

Do Lidla po bułki, ziemniaki i samochód elektryczny

przeczytasz w 3 min.

A co, gdyby przy okazji codziennych zakupów spożywczych w Lidlu kupić... samochód elektryczny? Jak bardzo abstrakcyjnie by to nie brzmiało, to właśnie tak będzie w Niemczech. Lidl rozszerza swoją ofertę o małego elektryka w niskiej cenie.

Samochód elektryczny kupisz jak bułki - w Lidlu

Jak sobota to… do Lidla” - po niezbędne produkty spożywcze, ale też… samochód elektryczny. Niemiecki dyskont wprowadził właśnie do swojej oferty niewielkiego elektryka, którego można kupić w ramach leasingu - i to za całkiem atrakcyjną cenę. Choć gabaryty sprawiają, że przyda się głównie do przewożenia zakupów, to być może jesteśmy świadkami rewolucji w kwestii zakupu samochodów.

Elaris FinnTak, z boku Elaris Finn nie wygląda szczególnie atrakcyjnie. Niemniej, ma ciekawe wyposażenie i całkiem niezły zasięg!

Na razie jednak ten „niestandardowy” zakup będzie możliwy tylko w Niemczech. Elaris Finn to niewielkich rozmiarów, bo charakteryzujący się ok. 2,8 m długości i 1,5 m szerokości, samochód elektryczny produkowany w Chinach, choć zaprojektowany u naszych zachodnich sąsiadów.

Przypominający gabarytami smarta fortwo Finn posiada 2 pełnowymiarowe fotele w jednym rzędzie, a za nimi niewielki bagażnik o pojemności 229 litrów. To wynik zbliżony do tego, co oferuje choćby Fiat Panda 3. generacji (230 litrów) - szału nie ma, ale w tych gabarytach - nie ma na co narzekać.

Elektryk z Lidla wcale nie będzie tak fatalny, jak może się wydawać

No bo tak na dobrą sprawę… czy w mini-samochodzie, który pomieści dwie dorosłe osoby, z bagażnikiem wystarczającym do przewozu zakupów potrzeba czegoś więcej, niż oświetlenie LED, klimatyzacja, tempomat, duży (ponad 12”) ekran z systemem infotainment oraz cyfrowe zegary? We wszystko z powyższej listy wyposażono Elaris Finn i moim zdaniem - to wyjątkowo atrakcyjne wyposażenie.

Ładowanie Elaris Finn przy pomocy złącza CCS (do 30 kWh) do 100% potrwa ok. 1 godzinę. Domowe gniazdko wydłuży ten czas do 5 godzin.

Czym jeszcze Lidl chce przekonać do zakupu elektrycznego Finna? Przede wszystkim wydajnością akumulatorów. Silnik o mocy niespełna 50 KM jest w stanie rozpędzić tego malucha do maksymalnie 115 km/h, natomiast baterie o pojemności 32 kWh zapewnią nawet 200 km zasięgu na jednym ładowaniu.

Elaris FinnPrzód wygląda nieco lepiej. Mimo wszystko, widać że jest to samochód chińskiej produkcji

Cena jest atrakcyjna… dla Niemców

Ile kosztuje elektryczny Finn sprzedawany w Lidlu? Dokładnie 222 euro miesięcznie w ramach leasingu. Umowa zawiera opłaty serwisowe oraz ubezpieczenie samochodu. W przeliczeniu tej kwoty na złotówki - Elaris w Polsce kosztowałby minimum 1000 zł miesięcznie. Czy to atrakcyjna kwota za niewielkich rozmiarów elektryka, którego użyteczność jest znacznie ograniczona?

Według mnie - niekoniecznie. O ile 200 km deklarowanego zasięgu sprawdzi się w przypadku codziennych podróży na zakupy i poruszania się w miejskiej dżungli na krótkich odcinkach, tak w pozostałych przypadkach Finn będzie bezużyteczny.

Nie wynika to jednak wyłącznie z rodzaju napędu, jaki wykorzystuje ten samochód, ale z jego gabarytów. Małe (żeby nie użyć określenia mikro) samochody mają tę wadę, że nadają się do konkretnych zastosowań i jakbyśmy się nie starali - są nieco wygodniejszą alternatywą komunikacji miejskiej, czy też pokonywania krótkich dystansów na pieszo.

Elaris FinnMnie tylne światła przypominają nieco Opla Insignię 2. generacji. Wam też?

Lidl miał całkiem niezły pomysł ze sprzedażą samochodów w sklepie

Poza tym - w pomyśle Lidla jako takim, aby sprzedawać samochody w zwykłym sklepie jest coś, co budzi we mnie nadzieję, że proces zakupu auta będzie w przyszłości nieco bardziej dostępny. Aktualnie wiąże się on z koniecznością wybrania do dealera, konfiguracji, oczekiwania - i to wszystko zajmuje sporo czasu i jest swego rodzaju misją niczym z gry RPG, gdzie krok po kroku wykonujemy kolejne zadania.

Tymczasem, o ile wygodniej i generalnie - nowocześniej byłoby, gdyby zakup samochodu przebiegał w następujący sposób: wybierasz się do sklepu (choćby Lidla), przy pomocy aplikacji akceptujesz warunki sprzedaży - i wyjeżdżasz, a miesięczna opłata jest pobierana automatycznie przez podpiętą kartę. Ot, może jest w tym zbyt dużo abstrakcji, ale w czasach, kiedy większość samochodów sprzedawana jest w ramach finansowania - byłby to duży krok naprzód.

Co myślicie o takiej wizji przyszłości i o elektrycznym samochodzie sprzedawanym w Lidlu? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: Lidl

Komentarze

18
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Warmonger
    4
    222 euro rocznie to 1076 PLN rocznie, nie miesięcznie. Gdzie jest błąd?
    • avatar
      topiq
      3
      Jak już do 222 euro miesięcznie nie rocznie. Sprawdziłem na innych stronach. Ogólnie średnio opłacalna sprawa.
      • avatar
        pawluto
        3
        Ale jak go naładuje jak mieszkam na 7 piętrze ???
        Tyle kabla z rzucę z balkonu czy jak ??? :)))
        • avatar
          hegazi
          1
          Polakom to do niczego nie potrzebne - przecież mamy swój narodowy samochód elektryczny...

          a nie, czekaj.
          • avatar
            Marcin360360
            1
            Do lidla to chodzą ludzie ktorzy nie mają rozumu. Ten market nie dosyć ze jest drogi to płaci 1% podatku w Polsce. No ale jestesmy w uni a tam ma być tak że bogaty kraj ma być jeszcze bogatszy a biedny cieszyć się ze ma co jesc.
            • avatar
              Dexterr
              -1
              W Niemczech ok ale w Polsce... prawicowa dobra zmiana da nam milion samochodów elektrycznych(za sto lat) na prąd na który nikogo nie bedzie stać.
              https://wysokienapiecie.pl/72908-ceny-pradu-wzrost-oplat-stawek-energii-elektrycznej/
              • avatar
                paankracyk
                -1
                Ale jak z 222 euro rocznie robi się nagle 1000 zł miesięcznie? Jeżeli to jakiś błąd i w Polsce cena (za rok) będzie chociaż podobna to ja bym się zastanawiał nad takim wynajmem (jako drugie auto dla żony), ale obawiam się, że np. kwestie bezpieczeństwa wypadają słabo. Można do tego dodać nawet z dziesięć powietrznych, ale jeśli auto takich rozmiarów nie jest dodatkowo wzmocnione (np. smart ma konstrukcję przypominającą klatkę bezpieczeństwa znaną z aut rajdowych) to nawet po lekkiej stłuczce zostanie z tego metalowy naleśnik. Do osoby, która wspomina wysokie ceny prądu: tak, to karygodne, ale trzeba pamiętać, że ceny benzyny mamy też rekordowe, jednak jazda na prądzie jest tańsza.
                • avatar
                  jozek23
                  0
                  Na którym stoisku będą ?
                  • avatar
                    AUTO6
                    0
                    Ja trzymam kciuki za napędy wodorowe, nie elektryczne.
                    • avatar
                      Witalis
                      0
                      13 tys zł na rok, ciekawe czy można go wykupić po 3 latach i za ile?
                      Jak dla mnie fajne autko do miasta i chętnie bym przygarną. Mam gniazdko w garażu więc w nocy bym spokojnie naładował te 30 KWh a więcej niż 80 km/dzień nie potrzebuję w takim aucie. Ba nawet dwa takie mi się zmieszczą w garażu :-)
                      • avatar
                        Gnom_Z_Piany2
                        0
                        za parę lat pojawią się na polskich giełdach, i znowu będzie "niemiec płakał jak sprzedawał" :P
                        • avatar
                          Rysiu54
                          0
                          Mimo ceny to nie jest auto dla mnie. Ja wolę jednak coś używanego, ale nie elektrycznego - bo niestety elektryki na te dłuższe podróże słabo się nadają. Jasne, z używanymi zawsze jest ryzyko, ale od siebie mogę zdradzić, że są na rynku firmy, które sprawdzają stan pojazdu i pomagają w zakupie, sam korzystam z pomocy autotesto i nie raz uchronili mnie przed zakupem złomu.