Ciekawostki

Elektryki nawet w Polsce są bardziej eko niż spalinowce. Mimo wszystko

z dnia
Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
61 komentarzy Dyskutuj z nami

Samochód elektryczny czy ten z silnikiem spalinowym? Który z nich jest bardziej „eko” i czy w Polsce sytuacja jest taka sama jak w innych częściach świata? Ten raport przynosi wyczekiwane odpowiedzi.

Samochód elektryczny zawsze będzie bardziej „eko” niż spalinowy

Samochody elektryczne często są przedstawiane jako „ekologiczna alternatywa” dla pojazdów z silnikami spalinowymi. Na każdym kroku dają się jednak usłyszeć także sceptyczne głosy – w końcu, co to za „zielony” transport, skoro – przede wszystkim w krajach takich jak Polska – bazuje na prądzie z elektrowni węglowych. Raport organizacji Transport & Environment pokazuje jednak, że nawet w przypadku naszego państwa e-samochód jest pod tym względem lepszym rozwiązaniem niż ten z silnikiem benzynowym czy dieslem. 

Na potrzeby raportu przeanalizowano wpływ samochodu na środowisko: od jego produkcji i produkcji akumulatorów, po samo użytkowanie, pod kątem emisji dwutlenku węgla. Okazało się, że – w uproszczeniu – przeciętne auto z silnikiem spalinowym generuje prawie 3 razy więcej CO2 niż elektryczne, gdy uśredni się dane dla całej Unii Europejskiej. Największa różnica jest oczywiście w krajach takich jak Szwecja, gdzie rządzą odnawialne źródła energii, ale nawet w przywiązanej do węgla Polsce elektryczne samochody trują o 29 proc. mniej niż te z silnikami spalinowymi.

samochód elektryczny kontra spalinowy

Weźmy najgorszy możliwy scenariusz… 

Mało tego: autorzy raportu postanowili wziąć pod uwagę najgorszy scenariusz (czyli taki, w którym samochód elektryczny wraz z akumulatorami jest produkowany w Chinach i użytkowany w Polsce). Wynik? Takie auto wciąż generuje o 22 proc. mniej CO2 niż diesel i o 28 proc. mniej niż samochód z silnikiem benzynowym. 

Warto przy okazji podkreślić fakt, że w lipcu tego roku samochody „zelektryfikowane” (czyli zarówno w pełni elektryczne, jak i hybrydowe) wyprzedziły na Starym Kontynencie diesle pod względem liczby nowych rejestracji. A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, to zerknij na oficjalną stronę organizacji, gdzie znajdziesz między innymi pełny raport oraz prostą w obsłudze porównywarkę. 

Źródło: Transport & Environment, 

Czytaj dalej o samochodach elektrycznych: 

Komentarze

61
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    mgkiler
    Ciekawe czy brano pod uwagę również utylizacje akumulatorów. Nie mniej ciekawy raport.
    12
  • avatar
    ElFi_
    Widzę, ze dyskusja przebiega w podobnym tonie jak z dyskami SSD. Najbardziej martwicie się o utylizację baterii tak samo jak o żywotność komórek w TLC, której przeciętny śmiertelnik nie jest w stanie wykorzystać (no, ale problem MUSI być, obojętnie jak głupi by nie był). Otóż, kiedy pojawi się określona ilość baterii do przetworzenia to pojawią się też biznesy, które się tym zajmą. I... tak, do PRZETWORZENIA a nie utylizacji jak wszyscy utrzymują, bo lit z ogniw nie znika, można go odzyskać i wyprodukować nowe ogniwa. Na czym teraz się wybornie zarabia, nie na śmieciach przypadkiem? Zaletą energii elektrycznej jest SKALA jej produkcji i jej czystość (w stosunku do produkowanej ilości energii), nie można tego porównywać z miliardami małych silników w każdym pojeździe. Zajrzyjcie kiedyś do komory silnika, ile tam jest różnych wycieków, ile świństwa się wydostaje do środowiska? A spalane oleje i inna chemia ciężka? Każdy tylko patrzy ile CO2 ulotni się z litra benzyny, a gdzie reszta? No i ostatni punkt: wydobycie, transport i rafinacja ropy - to jest przyczyna największych katastrof ekologicznych (i morskich i lądowych) a tymczasem wszyscy oślepli....
    Ludzie, zacznijcie trochę myśleć samodzielnie, nie tylko TV i internet....
  • avatar
    danieloslaw1
    doliczcie CO2 produkcji całego auta z bateriami i ich utylizacją. POWODZENIA.
  • avatar
    kskiba19
    Zmiana zawartości CO2 nie powoduje zmian temperatury powietrza w ujęciu klimatycznym, jego zawartość podąża za zmianami temperatury. Tak wynika z badan paleogeologicznych. Tak więc cały ten ślad węglowy, czy jak tam to zwą jest wyjątkową bezczelnością.
  • avatar
    Yamaraj6
    Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy bronią tego śmierdzącego spalinowego g****. Jak macie w dupie ekologie to już abstrahując kompletnie od tego czy CO2 jest niższe, takie samo czy wyższe. Jeździł którykolwiek z was dobrym elektrykiem? Przecież czas reakcji samochodu, przyspieszenie, przyjemność jazdy jest na kompletnie innym poziomie, którego auta spalinowe NIGDY nie będą w stanie osiągnąć. Obecnie największymi problemami są INFRASTRUKTURA (szczególnie w Polsce), no i to, że nadal pozyskujemy większość energii z węgla. Lecz są to problemy, które będą rozwiązane tym szybciej im szybciej będzie rosła liczba samochodów elektrycznych.
  • avatar
    Kenjiro
    Widzę, że nie uwzględniono kosztów utylizacji akumulatorów, jak również wymiany, czyli utrzymania sprawności auta w dłuższym czasie (w tym awarii modułu) i raport dotyczy wyłącznie nowych aut. Innymi słowy zastosowano dość optymistyczne podejście do wyliczenia.
    Niemniej jednak trzymam kciuki za poprawę technologii, chociaż najbardziej mi zależy na zwiększeniu zasięgu, bo realny zasięg 200-300 km jest żenujący (a do tego ładowanie w trasie np. 2 godziny), jak również zmniejszeniu ceny do poziomu dostępnego dla klasy średniej (czyli w przedziale 50-100 tys. za nowe i do 40 tys. za używane 5-6 letnie), a nie tylko najbogatszych.
  • avatar
    baren
    Bzdura panie Wojciechu. Widać, że nie ma pan żadnego wykształcenia technicznego raczej, lub takiegoż podejścia. Wyjaśniam prosty błąd, który popełniony, kładzie te żmudne wyliczenia. Obojętnie, czy pańskie, czy twórców raportów na zamówienie. Otóż wogóle nie liczy się, ile to auto emituje jakichś tam gazów podczas używania. Liczy się, ile wyemitowano tych gazów, aby wyprodukować energię do naładowania tego samochodu. Teraz weźmy pod uwagę, że ten proces nie ma 100% przełożenia (np. straty przesyłowe, straty na stykach, grzanie elementów podczas etapów ładowania i rozładowania). Energia elektryczna, chociaż ma stosunkowo niskie straty przy przetwarzaniu, to jednak kilka procent strat ma. Pomijam już straty w trakcie ładowania itd. itp. Teraz widzi pan, że dopóki technologie wytwarzania i magazynowania (też straty) energii elektrycznej nie będą 100% eko, to nigdy auta elektryczne nie będą bardziej "eko". To, że kogoś (użytkownika końcowego) obciąży się horrendalnymi kosztami (na stacji ładowania 1,5 zł na 1kWh, wobec 0,28 zł za prąd w domu) całej imprezy, nie uczyni jej bardziej ekologiczną; proste myślenie obejmujące cały proces, od do. I tyle ...
  • avatar
    wanakamura
    i doliczcie zużycie wody i paliwa na wydobycie metali ziem rzadkich :)
  • avatar
    awesome1337
    duh
    ale jak o tym pisałam dawno temu to za każdym razem leciały minusy xd
    -3
  • avatar
    studionti
    Kogo obchodzi CO2, czyli wydychany przez rośliny, zwierzęta i ludzi gaz? Zmierzcie toksyny i trucizny z wyprodukowanych akumulatorów, zanieczyszczenie jakie generują po ich krótkiej żywotności i porównajcie z jeżdżącym przez 25 lat samochodem.
    -3
  • avatar
    piwo1
    Po co powielanie te bzdury choć każdy myślący wie że to fake news? Po co pisać takie bzdury?
    -7
  • avatar
    Caarn
    łatwo tylko wskazywać na auta, że to one powodują ocieplenie i są głównym winowajcą emisji gazów cieplarnianych.
    Kiedy znajdzie się odważny który zrobi te same raporty dla transportu ciężarowego, morskiego i lotniczego? oczywiście nikt palcem nie pogrozi tym branżom - łatwiej obciążąć typowego Kowalskiego...
  • avatar
    Radical
    10 lat temu diesle też były super ekologiczne aż się okazało, że jednak nie :)
  • avatar
    hiszpano
    Na dzień dzisiejszy jedyny elektryk z sensownym realnym zasięgiem to Tesla S. Nie mam więcej pytań.
  • avatar
    Adelar
    Jeśli pominiemy poruszone już tu tematy utylizacji i problemów wytworzenia efektywnych baterii.
    Ja wciąż się zastanawiam nad miejscami parkingowymi oraz stacjami ładowania. Często czytam jak ludzie chwalą się, że ładują samochód za darmo w pracy, lub na promocyjnych stacjach ładujących - gdzie pod firmami są dwa miejsca dla prezesa i księgowej. Ciekawe co będzie, jak rzeczywiście po ulicach będzie jeździć milion elektryków i każdy będzie czekać kilka godzin na naładowanie.
    W tej chwili przy tekstach o sieciach 5G czytam komentarze - po co nam 5G, a z drugiej strony - wciąż nie mam zasięgu w 4G, niech rozbudują 4G. Zobaczymy jak będzie wyglądać sytuacja przy samochodach elektrycznych - dlaczego nie ma więcej stacji ładujących na osiedlu, przed pracą, na parkingach? Co ja mam w domu ładować? Znowu nie zdążyłem dojechać na czas, bo do stacji była kolejka itp.
  • avatar
    MarKoz1979
    Bawi mnie matematyczna głupota autora. Proszę o wyliczenie jakim cudem elektrownie w Polsce produkują tak fantastycznie ekologiczny prąd.
    Wg danych oficjalnych podawanych przez np teslę jaka jest wydajność W/km, wg danych oficjalnych polskich elektrowni CO2/kWh i danych oficjalnych producentów samochodów... widać, że samochody elektryczne w procesie produkcji prądu powodują dużo większą emisję CO2 niż samochody spalinowe wg obecnych norm.
    Do czasu jak nie będzie prądu z ekologicznych źródeł jak energia słoneczna, wiatrowa czy pływów lub energia atomowa... do tego czasu ekologia samochodów to bajki.
  • avatar
    pablo11
    Badania zrobione na potrzeby pokazania, jak elektryki są świetne i nie emitują CO2. O ile jestem w stanie się zgodzić, że eksploatacyjnie są tańsze i o ile nie kupi się jeżdżącego złomu w postaci Tesli, to ma to sens. O tyle mam 100% pewność, że nie emitują mniej CO2.

    A to głównie dlatego, że polski system energetyczny oparty na węglu ma sprawność około 5% (system energetyczny USA jest jeszcze gorszy w tym względzie, tam to w ogóle produkują tony niepotrzebnego CO2). Sporo jest strat na przesyle (dużo mniej niż w Stanach) i sporo jest strat na przetwarzaniu para->moc mechaniczna. 100Watów mocy cieplnej z węgla jest przetwarzana na 5Watów prądu

    Przeciętny silnik spalinowy ma 20-30% sprawności. Te w zwykłych samochodach (nie hybrydach), mają raczej sporo mniejszą sprawność przy normalnej jeździe. Bo tu sie hamuje bez odzyskania, tu się jedzie na luzie. W hybrydach mogą osiągać te 20-30%, bo tam rzeczywiście utrzymywana jest optymalna praca silnika.

    Nawet gdy przyjmiemy, że jesteśmy strasznie słabym kierowcom ze współczesnym silnikiem spalinowym, to ma on te 5% sprawności.

    5% sprawności na benzynie i 5% sprawności na węglu, to jest gigantyczna różnica. Bo benzyna większość swojej energii czerpie ze spalania wodoru na wodę, tylko ułamek ze spalania węgla. Energia ze spalania węgla jest 4-5x mniejsza od spalania wodoru. Przez co benzyna ma 25% większą kalorycznośc niż czysty węgiel, a w produktach jej spalania jest mniej węgla (o powiedzmy 20%, nie chce mi się tego liczyć).

    Nawet przy najgorszych możliwych założeniach, przy spalaniu węgla w elektrowniach, nie ma szans, by wydzielić mniej CO2. Zacznie to mieć sens, gdy chociaż 1/2 energii będzie pochodzić ze źródeł innych niż spalanie węgla.
  • avatar
    anemusek
    Transport & Environment nic nie pokazuje. Znana z podawania nieprawdziwych informacji organizacja lobbystyczna wyssała dane z dużego palca prawej stopy znacząco odbiegające od danych instytucji europejskich in minus co już powinno być alarmujące. Nie uwzględniła poza tym dość istotnego składnika emisji CO2 jakim jest recykling. Szwedzi już parokrotnie weryfikowali bzdury T&E i zawsze wychodziły nawet przy tych składnikach emisji CO2, które ci pseudoeksperci brali pod uwagę liczby znacząco wyższe i zdecydowanie niekożystne dla elektryków nawet w krajach gdzie udział OZE w miksie jest największy w UE.
  • avatar
    cattani43
    To jakiś bełkot, a nie fachowy artykuł na "poważnym" technicznie portalu internetowym.
  • avatar
    rrrrrr
    CO2? A co z rzadkimi metalami ciężkimi potrzebnymi do produkcji akumulatorów (wydobywanymi głównie w Afryce Równikowej przez dzieci)?

    Wbrew propagandzie eko na CO2 się nie kończy...